Politycy, nie wchodźcie na minę

Politycy, nie wchodźcie na minęOceń:
dr Weronika Rymer, specjalista chorób zakaźnych
redaktor prowadząca serwisu mp.pl/infekcje

Czy zamknięcie granic i zakazy wjazdu uchronią Polskę przed ryzykiem jakiejkolwiek epidemii? Nie – pisze w liście do polityków dr Weronika Rymer, redaktor prowadząca serwisu mp.pl/infekcje.

Obóz uchodźców syryjskich w Zaatari w Jordanii, punkt poboru wody. Zdjęcie z roku 2012. Fot. Robert Stefanicki / Agencja Gazeta

Kochani Politycy,

Nie wchodźcie na minę „pseudoepidemiczną”. Orężem polityka jest słowo, najsilniejsza broń na świecie. Są słowa, które działają mocno i szybko oraz takie, które zapadają w pamięć i działają przez długi czas. Nowa broń w rękach nawet doświadczonego żołnierza, jeśli nie została dobrze poznana, może wystrzelić nie tam, gdzie trzeba. Pół biedy, jeśli wystrzał trafi w mur – będzie trochę huku, posypie się tynk, ktoś się na chwilę wystraszy. Gorzej, jeśli pocisk przez przypadek trafi w człowieka. Tak samo jest ze słowem.

Cieszę się, że kończy się wreszcie kampania wyborcza, bo – mam nadzieję – przycichnie też dyskusja, do której niestety nie zaproszono ekspertów ds. epidemiologii, tropikalistyki i chorób zakaźnych. Dyskusja, która przypomina strzelanie z broni, której się nie zna.

Kochani Politycy,

Świat nam się skurczył. W ciągu 24 godzin każdy z nas może być na drugim końcu świata. Choroby zakaźne nie są na kuli ziemskiej rozmieszczone jednolicie, a każdy kraj, ba, nawet tylko jego część, może mieć odmienną sytuację epidemiologiczną.

W tym roku jako zapalona podróżniczka wybrałam się na zwiedzanie Stanów Zjednoczonych. Podróż „low budget”, noclegi na kempingach lub „pod chmurką”. Na mojej trasie znalazł się również Narodowy Park Yosemite – to przepiękne miejsce, obowiązkowy punkt zwiedzania każdego odwiedzającego Kalifornię. Jakież było moje zdumienie, kiedy, śledząc światowe doniesienia epidemiologiczne, dowiedziałam się o wielu przypadkach dżumy u ludzi, którzy odwiedzili Yosemite latem tego roku.

Byli dokładnie w tym samym czasie co ja, a kamping, na którym nocowałam, został zamknięty w celu podjęcia działań prewencyjnych. Czy mogłam przywieźć dżumę do Polski? Tak, mogłam. Ja, zakaźnik z zamiłowania, fascynat epidemiologii, śledzący na bieżąco sytuację światową, mogłam przywieźć do naszego kraju dżumę. Chorobę, która nawet po latach budzi w Europejczykach strach. Czy zatem w związku z zagrożeniem zakażenia Yersinia pestis w Stanach Zjednoczonych należy zamknąć granice i nie wpuszczać do Polski żadnych Amerykanów albo osób tam podróżujących?

Całkiem niedawno w Szkocji z ciał kilku padłych wiewiórek wyizolowano prątki trądu. Czy może to wskazywać na ryzyko zakażenia u ludzi? Nie można wykluczyć takiej możliwości. Czy zatem należy zabronić powrotu Polakom, którzy tam wyjechali, bo mogli ulec zakażeniu i za kilka lat, już po powrocie do Polski, mogliby zachorować na trąd?

I wreszcie, czy należy zabronić w ogóle powrotu do Polski osobom podróżującym do innych krajów czy to w celach turystycznych czy zawodowych? W 1963 r. osobą, która przywiozła do Wrocławia czarną ospę, był polski szpieg, który odbywał krótką misję w Indiach. Wybuchła wtedy epidemia, a działaniami profilaktycznymi objęto cały kraj.

W sierpniu tego roku z powodu cholery do szpitala trafiła Belgijka, która wróciła z turystycznego wyjazdu do Indii. Przebywała tam w dobrych warunkach, stosowała zasady higieny tropikalnej, w tym dotyczące żywności i wody, nie miała kontaktu z osobami chorującymi na cholerę. A mimo to zachorowała.

Czy zamknięcie granic i zakazy wjazdu uchronią Polskę przed ryzykiem jakiejkolwiek epidemii? Kochani Politycy – niestety nie. My również na swoim terenie mamy różne choroby zakaźne, mniej lub bardziej groźne, do których jesteśmy przyzwyczajeni i których nie boimy się, dopóki nie pojawi się szum w mediach. Typowym przykładem jest zwykła grypa, z powodu której rocznie umiera wiele osób. Boimy się jej? Niestety nie, średnio tylko co 10. Polak jest zaszczepiony.

Kochani Politycy,

Wróćmy do tematu uchodźców. Czy mogą być zakażeni drobnoustrojami, które nie występują na naszym terenie? Tak. Czy mogą być potencjalnym źródłem epidemii? Tak, jak każdy, kto przyjeżdża z regionu o innej epidemiczności (w tym uwielbiająca zwiedzać świat autorka tego listu, jak również Wy, podróżujący służbowo na spotkania międzynarodowe).

Czy zatem mamy się ich bać, czy mamy się bać tego że „przywiozą nam zarazę”? Absolutnie NIE. Dlaczego? Dlatego, że mamy ponad 100-letnie, sięgające jeszcze czasu zaborów, doświadczenia w zwalczaniu zakażeń. Mamy służby sanitarne z bardzo długim doświadczeniem, w których pracują mądrzy ludzie. Od kilku lat funkcjonuje system opieki nad uchodźcami, w tym obejmujący również opiekę medyczną i badania profilaktyczne.

Oczywiście mogą się zdarzyć ogniska zachorowań, ale szybki dostęp do opieki lekarskiej na terenie całego kraju, ustawowy obowiązek zgłoszenia do Państwowej Inspekcji Sanitarnej i podjęcie przez nią natychmiastowych działań zapobiegających szerzeniu się zakażeń gwarantują bezpieczeństwo naszego kraju.

Również badania profilaktyczne do pracy (w tym badanie w kierunku nosicielstwa w kierunku pałeczek Salmonella i in.) oraz szczegółowo prowadzone przez Sanepid kontrole lokali gastronomicznych (w tym prowadzonych przez obcokrajowców) gwarantują ochronę przed szerzeniem się zakażeń pokarmowych. A co do chorób przenoszonych drogą wziewną przypominam, że pandemia SARS w 2003 r. była efektem podróży lotniczych – zawodowych i turystycznych, a nie ruchów migracyjnych uchodźców.

Kochani Politycy,

Czy debata nad zagrożeniami infekcyjnymi jest potrzebna? I tak, i nie, i tak.

Tak – wewnętrzna, w gronie ekspertów i polityków. Nastawiona na istniejące potrzeby, na możliwości dofinansowania działań niezbędnych w celu ochrony przed najbardziej niebezpiecznymi patogenami. Nad potrzebą dostosowywania prawa.

Nie – publiczna, strasząca, niemerytoryczna. Społeczeństwo nie ma specjalistycznej wiedzy dotyczącej szerzenia się poszczególnych patogenów, możliwości profilaktyki, leczenia itd. Hasła „epidemia”, „zagrożenie” itp. w przeciętnym odbiorcy, który pobieżnie zaznajamia się z wiadomościami i rzadko kiedy zna wypowiedzi ekspertów, może wzbudzić strach. A strach połączony z niewiedzą może niestety nieść całą falę zdarzeń trudnych niekiedy do przewidzenia. Panikę i nienawiść łatwo wzbudzić, ale trudno wygasić. Wiele mamy takich przykładów z historii, w tym z historii najnowszej i naszej lokalnej.

Tak – publiczna debata mająca na celu nie straszenie, ale propagowanie prozdrowotnych zachowań i walkę z niebezpiecznymi działaniami stanowiącymi zagrożenie dla zdrowia publicznego. Zakażenia wirusem polio wśród uchodźców mogłoby stanowić zagrożenie dla zdrowia publicznego jeśli nasi obywatele nie byliby szczepieni przeciw tej chorobie. Na szczęście ponad 95% Polaków jest zaszczepionych i nie ma obawy przed wniknięciem wirusa do polskiego społeczeństwa.

Ale w modzie są ruchy antyszczepionkowe i jeśli trend ten będzie się nasilał, to faktycznie w przyszłości osoby przybywające z obszarów występowania polio mogłyby stać się źródłem zakażenia Polaków. Publiczna debata nad szkodliwością ruchów antyszczepionkowych w kontekście zakażeń u uchodźców jest zatem jak najbardziej na miejscu.

Kochani Politycy,

Pozwólcie, że na koniec zacytuję klasyka, Tadeusza Różewicza: „ludzi jest dużo, będzie jeszcze więcej”. Zagrożenia infekcyjne istnieją i będą istniały, jedne będą przechodziły do historii, ale na ich miejsce będą pojawiały się nowe. Dobre przygotowanie merytoryczne, nabywane już na etapie kształcenia przyszłych pracowników służby zdrowia, odpowiednio wyposażone placówki służby zdrowia i służby sanitarne, dofinansowanie Państwowej Inspekcji Sanitarnej zapewniające czynny monitoring na wysokim poziomie oraz pozwalające na szerokie kampanie profilaktyczne, dobre funkcjonujące prawo oparte na dobrze napisanych aktach zapewni nam Polakom bezpieczeństwo sanitarne. Kochani Politycy - jesteście nam, epidemiologom, zakaźnikom, tropika listom, potrzebni do właściwego realizowania tych celów.

Kochani Politycy,

Proszę nie wchodźcie na pole minowe, jakim jest temat bezpieczeństwa sanitarnego bez wsparcia saperów-ekspertów. Słowo to bardzo silna broń. Bądźcie świadomi swoich słów i podążających za nimi czynów. Przy Waszym wsparciu jesteśmy w stanie zapewnić bezpieczeństwo sanitarne kraju.

Jeśli jednak słowa i czyny mają tylko podłoże polityczne, bez głębszej refleksji, bez wsłuchania się w zdania ekspertów, to nie uchodźcy, a Wasze działanie stanowić będzie największe zagrożenie.

Łączę wyrazy szacunku –
dr Weronika Rymer
Wrocław, 20 października 2015

Data utworzenia: 22.10.2015
Udostępnij:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu
Dodając komentarz akceptujesz regulamin

Przychodnie i gabinety lekarskie w pobliżu

Leki

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Czy resort leczy się prywatnie?
    Politycy nie mają pojęcia, jak funkcjonuje system ochrony zdrowia, bo żyją w kokonie stworzonym przez sieć znajomości i kontaktów oraz system nie do końca przejrzystych przywilejów. Teza to o tyleż prawdziwa, co nienowa. Jednak ostatnie publikacje medialne na ten temat trudno uznać za przykład obiektywnego, jakościowego dziennikarstwa.
  • Jak walczyć o zmianę
    O rosnącej emigracji lekarzy mówi się już od dawna. Jak dotąd nie wywarło to wrażenia na rządzących. Tymczasem jeżeli trend się utrzyma, może dojść do załamania niewydolnego już dzisiaj systemu – przekonuje w rozmowie z mp.pl Damian Patecki, przewodniczący PR OZZL.
  • Rezydent: Czas wyjeżdżać
    - Jeden z wiceministrów nieoficjalnie nas poinformował, że przed 2019 rokiem rezydenci nie mają szans na podwyżki. Zdałem sobie sprawę, że jedyną ewentualnością dla lekarza na normalne życie jest emigracja. Podjąłem kroki w tym kierunku, ucząc się kolejnego języka - przyznał Damian Patecki, Przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.
  • NIK: Kolejki do lekarzy nie maleją
    Zwiększanie nakładów na świadczenia zdrowotne i tworzenie kolejnych programów nie przynosi oczekiwanych efektów: kolejki pacjentów do lekarzy nie maleją, nie skraca się też czas oczekiwania na większość zabiegów - stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli.

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies