Jak walczyć o zmianę

Jak walczyć o zmianęOceń:
(4.00/5 z 6 ocen)
Jerzy Dziekoński
Kurier MP

O rosnącej emigracji lekarzy mówi się już od dawna. Jak dotąd nie wywarło to wrażenia na rządzących. Tymczasem jeżeli trend się utrzyma, może dojść do załamania niewydolnego już dzisiaj systemu – przekonuje w rozmowie z mp.pl Damian Patecki, przewodniczący PR OZZL.

Damian Patecki. Fot. arch. wł.

Jerzy Dziekoński: Od początku funkcjonowania PR OZZL deklarował Pan, że chce żyć i pracować w Polsce. Teraz nastąpił u Pana zwrot o 180 stopni i mówi Pan, że rozważa wyjazd za granicę, że rozpoczął Pan już przygotowania, ucząc się kolejnego języka. Co się zmieniło? Czy uważa Pan, że nie ma szans na zmianę w kraju?

Damian Patecki: Przez rok Porozumienie Rezydentów OZZL przeprowadziło wiele akcji. Spotykaliśmy się z posłami, rozmawialiśmy oficjalnie i w kuluarach. Zorganizowaliśmy dużą demonstrację, pikiety, działaliśmy i działamy w Porozumieniu Zawodów Medycznych. Mimo wyraźnie słyszalnego głosu młodych lekarzy, rząd pozostał na nasze postulaty głuchy.

Poza tym nieoficjalnie dowiedzieliśmy się w Ministerstwie Zdrowia, że stanowisko wicepremiera Mateusza Morawieckiego jest następujące – wszystkie zmiany w ochronie zdrowia mają zostać przeprowadzone bezkosztowo. Doskonale obrazuje to, że nie ma politycznej woli poprawy sytuacji, że ochrona zdrowia dla rządu stanowi kwestię trzeciorzędną. Zwiększenia nakładów na zdrowie nie będzie. Rządzący nie chcą najwyraźniej zatrzymać lekarzy w kraju i nadal lekceważą naszą grupę zawodową. Doszedłem do wniosku, że nie ma szans na zmianę.

Jakiego języka zaczął się Pan uczyć?

Francuskiego. Mówię już po hiszpańsku, ponieważ rok studiowałem w Hiszpanii. Mój kierunek to południe Europy. Łagodniejszy klimat i lepiej zorganizowany system opieki zdrowotnej – to do mnie przemawia.

Czy Pańska decyzja jest ostateczna, czy określił Pan już konkretny termin wyjazdu?

Nie. Jeszcze nie wyznaczyłem sobie terminu emigracji. Myślę, że dokończę w Polsce rozpoczęte szkolenie specjalizacyjne. Poza tym warto jeszcze powalczyć. Skoro nie możemy się przebić z naszymi postulatami na samej górze, będziemy nadal działać oddolnie.

Chcemy jako Porozumienie Rezydentów OZZL wziąć udział w wyborach do izb lekarskich i spożytkować naszą energię na pracę w Samorządzie Lekarskim. Oczywiście cały czas będziemy działać w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Lekarzy.

Mówi Pan o tym, że rząd nie chce zwiększyć nakładów na ochronę zdrowia. Z drugiej strony kontrole NIK pokazują, że budżet NFZ stale rośnie, a jakość świadczeń pozostaje na tym samym, jeśli nie gorszym poziomie. W dodatku stale maleje dostępność do świadczeń i kolejki rosną.

Problem tkwi w tym, że nakłady wcale nie rosną. Wręcz przeciwnie, utrzymują się na tym samym poziomie lub nawet maleją. To smutne, że Najwyższa Izba Kontroli, operując liczbami bezwzględnymi, przyjmując błędne założenie, tworzy tezę, że większe nakłady na zdrowie nic nie zmieniają. Takie spojrzenie zafałszowuje obraz.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę inflację i rosnące koszty administracyjne, koszty wynagrodzeń, koszty choćby energii elektrycznej, to szybko okaże się, że pieniędzy na leczenie jest coraz mniej. Odczuwamy to wszyscy – lekarze, pielęgniarki i pacjenci. I będziemy odczuwać coraz bardziej, jeśli rząd nie zdecyduje się na zwiększenie nakładów na zdrowie.

Porozumienie Rezydentów OZZL w ciągu roku stało się synonimem walki o prawa młodych lekarzy i o prawa pracowników służby zdrowia w ogóle; ostra i merytoryczna krytyka pewnej fikcji dawała nadzieję na zmiany i energię do protestów. Teraz za deklaracją o wyjeździe przewodniczącego mogą pójść inni. Może właśnie to paradoksalnie wywrze na decydentach największe wrażenie?

O rosnącej emigracji lekarzy mówi się już od dawna. Jak dotąd nie wywarło to wrażenia na rządzących. Tymczasem jeżeli trend się utrzyma, może dojść do załamania niewydolnego już dzisiaj systemu. Tylko że wtedy będzie za późno, żeby wypełnić dziurę pokoleniową. Działania potrzebne są już dzisiaj, wymagają jednak woli politycznej, a tej nie ma.

Jeśli zawali się system publicznej opieki zdrowotnej, Polakom pozostanie korzystanie ze świadczeń podmiotów prywatnych. I tak ma wyglądać narodowa służba zdrowia?

Rozmawiał Jerzy Dziekoński

Data utworzenia: 16.12.2016
Udostępnij:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Przychodnie i gabinety lekarskie w pobliżu

Leki

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Czy resort leczy się prywatnie?
    Politycy nie mają pojęcia, jak funkcjonuje system ochrony zdrowia, bo żyją w kokonie stworzonym przez sieć znajomości i kontaktów oraz system nie do końca przejrzystych przywilejów. Teza to o tyleż prawdziwa, co nienowa. Jednak ostatnie publikacje medialne na ten temat trudno uznać za przykład obiektywnego, jakościowego dziennikarstwa.
  • Jak walczyć o zmianę
    O rosnącej emigracji lekarzy mówi się już od dawna. Jak dotąd nie wywarło to wrażenia na rządzących. Tymczasem jeżeli trend się utrzyma, może dojść do załamania niewydolnego już dzisiaj systemu – przekonuje w rozmowie z mp.pl Damian Patecki, przewodniczący PR OZZL.
  • Rezydent: Czas wyjeżdżać
    - Jeden z wiceministrów nieoficjalnie nas poinformował, że przed 2019 rokiem rezydenci nie mają szans na podwyżki. Zdałem sobie sprawę, że jedyną ewentualnością dla lekarza na normalne życie jest emigracja. Podjąłem kroki w tym kierunku, ucząc się kolejnego języka - przyznał Damian Patecki, Przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.
  • NIK: Kolejki do lekarzy nie maleją
    Zwiększanie nakładów na świadczenia zdrowotne i tworzenie kolejnych programów nie przynosi oczekiwanych efektów: kolejki pacjentów do lekarzy nie maleją, nie skraca się też czas oczekiwania na większość zabiegów - stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli.

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies