Misiewicz a reformy zdrowotne

Misiewicz a reformy zdrowotneOceń:
Krzysztof Bukiel
OZZL

Czy historia z Bartłomiejem Misiewiczem w roli głównej ma cokolwiek wspólnego z wprowadzaną właśnie przez rząd reformą ochrony zdrowia? Ma i to całkiem sporo – pisze Krzysztof Bukiel.

Krzysztof Bukiel. Fot. Włodzimierz Wasyluk

Niedawno byliśmy świadkami spektakularnej „rozprawy” prezesa PiS z problemem, jaki wizerunkowi partii stworzył Bartłomiej Misiewicz. Na polecenie Jarosława Kaczyńskiego Misiewicza najpierw zawieszono w prawach członka PiS, później spowodowano, że on sam z członkostwa tego zrezygnował, a jeszcze wcześniej ogłoszono, że nie ma on kwalifikacji do pełnienia funkcji publicznych ani do zasiadania na odpowiedzialnych stanowiskach w spółkach państwowych. Oczywiste w takiej sytuacji stało się rozwiązanie umowy z panem Misiewiczem przez jedną ze spółek państwowych, gdzie miał on piastować stanowisko utworzone chyba tylko w tym celu, aby go zatrudnić za wysokim wynagrodzeniem.

Czy powyższa sytuacja ma cokolwiek wspólnego z wprowadzaną właśnie przez rząd reformą ochrony zdrowia? Moim zdaniem ma i to całkiem sporo.

Zasadniczym przesłaniem tej reformy jest myśl, że w ochronie zdrowia nie może być mowy o „biznesie”, ale o „misji”. Misję tę, zdaniem rządu – co nie powinno dziwić – lepiej spełniać będą publiczne szpitale (i przychodnie) niż prywatne. Prywatne mają bowiem na celu zysk, czyli „biznes”, a państwowe jedynie misję.

Na słowa krytyki, że instytucje publiczne są z reguły mniej efektywne, a stanowiska kierownicze są w nich obsadzane często na zasadzie „kolesiostwa”, nepotyzmu lub partyjnego nadania, a nie na podstawie merytorycznych umiejętności, prezes PiS zwykł był odpowiadać, że problem nie jest w „publicznym statusie” instytucji, ale w tym, kto sprawuje władzę i te publiczne stanowiska obsadza. Zdaniem prezesa PiS można tak „wychować” elity państwa, że wymienione wyżej problemy przestaną istnieć, a przynajmniej nie będą miały istotnego znaczenia. Nie trzeba dodawać, że – w ocenie prezesa PiS – jego partia takie właśnie „elity” ukształtuje.

I oto pojawia się „sprawa Misiewicza”, czyli osoby, która z nadanie partyjnego, bez odpowiednich merytorycznych kwalifikacji, zajmuje odpowiedzialne stanowiska w spółce państwowej. Co więcej, przez długi czas, aż do interwencji samego prezesa PiS, nikomu spośród działaczy rządzącej partii ta sytuacja nie przeszkadza i wszyscy w taki czy inny sposób ją usprawiedliwiają.

Powstaje zatem zasadne pytanie: A co się stanie, gdy zabraknie prezesa Kaczyńskiego? Kto wówczas będzie pilnował uczciwości polityków PiS? A przecież możliwa jest też sytuacja (co więcej – nawet pewna), że kiedyś PiS straci władzę i powróci ona w ręce nie tak już kryształowo uczciwych polityków, jak ci z PiS-u? Jak wówczas wyglądać będzie obsadzanie stanowisk w różnych państwowych instytucjach? Jaka wówczas będzie jakość zarządzania tymi instytucjami, a wśród nich także placówkami zreformowanej ochrony zdrowia? Czy tak zarządzane placówki rzeczywiście będą działać „dla misji” czy może „dla zysku”, ale już nie instytucji, tylko partyjnych kolesiów?

Niestety obawiam się, że takie pytania nie nasuną się obecnym reformatorom ochrony zdrowia i dopiero w praktyce będziemy mogli uzyskać na nie odpowiedzi. Szkoda tylko straconych lat i chorych, którzy z tego powodu nie otrzymają takiej pomocy, jaką mogliby otrzymać.

Data utworzenia: 21.04.2017
Misiewicz a reformy zdrowotneOceń:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu
    • And
      2017-04-24 15:56
      Tytuł dla debili albo wymyślony przez debilaodpowiedz
      • Konrad
        2017-04-26 10:06
        pierwsze i drugieodpowiedz

Przychodnie i gabinety lekarskie w pobliżu

Leki

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Rezydenci: Czas na „Zdrowie plus”
    To nie jest protest polityczny. To nie jest protest antyrządowy. Zdrowie nie ma barw politycznych, a my walczymy o zdrowie Polaków – tak, w największym skrócie, można streścić przekaz sobotniej pikiety pod Kancelarią Premiera.
  • Dlaczego lekarze strajkują? Zobacz film studentki medycyny
    Dlaczego lekarze strajkują? O co tak na prawdę walczą? Dlaczego rezydenci zdecydowali się na strajk głodowy? Czy chodzi jedynie o pieniądze? W krótkim filmie studentka medycyny stara się odpowiedzieć na te pytania.
  • MZ: Nie można dyżurować bez opamiętania. Chyba że trzeba
    – Lekarze dużo i ciężko pracują. Jest to wpisane zarówno w ten, jak i w wiele innych zawodów. Pracują w nocy, w dni świąteczne. I ograniczeniem tego zjawiska w pierwszej kolejności powinien być zdrowy rozsądek – stwierdził, po raz kolejny w ostatnich tygodniach, minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Rozsądek „nie tylko po stronie lekarzy, ale także tych, którzy ich zatrudniają”.
  • OZZL: Stop śmierci lekarzy z przepracowania!
    OZZL po raz kolejny wzywa Ministra Zdrowia i Premier RP do przygotowania przepisów, które spowodują, że wszyscy lekarze pracujący w publicznej ochronie zdrowia, również ci zatrudnieni na podstawie umów cywilno-prawnych, będą objęci przepisami o czasie pracy.

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies