Czekając na demograficzne tsunami

Czekając na demograficzne tsunamiOceń:
Jerzy Dziekoński
Kurier MP

W Polsce nie ma wielosektorowej polityki senioralnej, a podejmowane działania mają charakter interwencyjny – mówi Barbara Kucharska, pełnomocnik województwa mazowieckiego ds. polityki senioralnej, wicedyrektor Mazowieckiego Centrum Polityki Społecznej.

Fot. Michal Walczak / Agencja Gazeta

Jerzy Dziekoński: Jak ocenia Pani program Senior Wigor, obecnie Senior+? Z roku na rok na działania w ramach tego przedsięwzięcia planowane są mniejsze pieniądze.

Barbara Kucharska: Dyskusja na ten temat odbyła się w ubiegłym tygodniu podczas posiedzenia sejmowej komisji senioralnej. Chwalono program, zwracając jednocześnie uwagę na fakt, że ograniczone środki finansowe przeznaczone na jego realizację w roku bieżącym są niewystarczające. Podobno w przyszłym roku nakłady na ten cel mają zostać zwiększone.

Program Senior+ w założeniach miał być programem pilotażowym i jako taki powinien być traktowany. Patrząc na potrzeby samego Mazowsza, tzn. 313 gmin oraz Warszawy, kwota kilku milionów jest czysto symboliczna. Gdybyśmy zakładali wydanie na ten cel miliarda złotych na przestrzeni kolejnych lat, to moglibyśmy wtedy mówić, że program ma istotny wpływ na zwiększenie liczby miejsc w klubach seniora i dziennych domach. Ważna jest jednak sama inicjatywa wsparcia gmin w realizacji tego zadania.

Odwiedziłem taki ośrodek dwa tygodnie temu (zob. TUTAJ) i trzeba przyznać, że pomysł świetnie się sprawdza. Ludzie, którzy korzystają z pomocy chwalą sobie taką formę aktywizacji. Skala jest jednak zupełnie nieadekwatna do potrzeb.

W województwie mazowieckim mamy w tej chwili ponad 1,2 mln osób, które przekroczyły 60. rok życia. Dlatego mówię o pilotażu.

Dzienne domy to nie jest novum. Już w latach 80-tych mieliśmy takie doświadczenia w Polsce, ale nie mieliśmy tak wielu osób w podeszłym wieku. Obecnie, pierwszy raz w historii liczba osób powyżej 80 roku życia jest tak duża.

Zmienia się również model – niegdyś raczej nie brano pod uwagę „oddawania” rodziców, dziadków do ośrodka…

Bo rzadko kto dożywał takiego wieku. Nie było osób, które tak długo żyłyby w niesamodzielności, albo w aktywności – zależy jak na ten problem spojrzeć. Średnia długość życia kobiet wynosiła wcześniej 76 lat, dzisiaj wynosi 83 lata. Prognozy są jeszcze lepsze. Jeżeli spojrzymy na wskaźniki biologiczne, to do 75. roku życia aktywność fizyczna i intelektualna jest jeszcze na takim poziomie, że nie wymaga zbyt wielkich nakładów pracy, zaangażowania czy podtrzymywania samodzielności. Największy problem zaczyna się w populacji 80 plus.

Mówiąc o polityce senioralnej, mam na myśli stworzenie takich warunków, aby starsza osoba mogła dożyć 80 lat, samodzielnie radząc sobie w warunkach domowych. Chodzi o to, aby rodzina wspierała seniora w samodzielności, żeby starszy człowiek nie zostawał sam, żeby samodzielnie radził sobie z codziennymi podstawowymi czynnościami.

Problemem osób starszych jest również to, że odchodzą ich rówieśnicy. Z wiekiem wykruszają się znajomi, nie ma z kim pograć w karty, z kim porozmawiać. Pozostaje samotność. Dlatego tak ważna w starszym wieku jest aktywność. Osoby starsze, które udzielają się w różnych klubach seniorów, w uniwersytetach trzeciego wieku, są aktywne same z siebie.

Tym bardziej zatem dzienne domy nabierają sensu.

Dzienne domy tak, ale jeszcze raz podkreślam jak ważne są kluby, swego rodzaju centra integracyjne, najlepiej międzypokoleniowe. Idealnie byłoby, gdyby nie były to tylko i wyłącznie miejsca dla seniorów, ale także dla wnuczków, dzieci. Do tego niestety jeszcze nie doszliśmy.

Budujemy osobne ośrodki dla dzieci i dla seniorów, a trzeba myśleć o życiu społeczności lokalnej, o tworzeniu miejsc, w których dzieci będą mogły się spotykać z seniorami. I są na to środki unijne przeznaczone na integrację, a nie odgradzanie pokoleń od siebie. Wciąż mamy z tym problem.

Przeznaczając środki finansowe na ten cel, państwo polskie formalizuje oczekiwania odnośnie do ilości pomieszczeń, łazienek i innych parametrów technicznych. Nie bierze pod uwagę treści, jaką taki ośrodek miałby nieść, a przecież istotą takiego miejsca są ludzie i to oni powinni sami sobie zagospodarować tę przestrzeń.

Środków jest za mało i wiadomo, że gminy stając do konkursów w programie Senior+ będą starały się wypełnić określone wymagania.

I część gmin przegra w tych konkursach, bo pieniędzy jest zbyt mało. Nie tylko na ten program, ale na politykę senioralną w ogóle.

Kiedy w 2004 roku przekazywano wszystkie zadania opiekuńcze związane z pomocą społeczną do gmin, populacja osób starszych nie stanowiła problemu. Dzisiaj na Mazowszu prawie 20 proc. populacji to ludzie po 60. roku życia.

Podsumowując, Senior+ to sukces, porażka czy dobry prognostyk na przyszłość?

Wiadomo, że program Wigor czy Senior+, nie rozwiąże narastającego problemu starzejącego się społeczeństwa. Może co najwyżej stymulować pewne rozwiązania. Nie ta skala, nie tyle zer przy kwotach, ile potrzeba.

Byłem niedawno świadkiem zdarzenia w przyszpitalnej przychodni: do rejestracji zgłosił się starszy człowiek, który próbował zarejestrować się do internisty. Miał problemy z poruszaniem się, ze słuchem, ze zrozumieniem informacji przekazywanej przez personel z recepcji. Został odesłany, żeby przyszedł za dwa dni, kiedy będzie lekarz. Wyszedłem 20 minut po nim i okazało się, że pokonał ledwie jakieś 100 metrów od szpitala. Czy Pani zdaniem usługi opiekuńcze powinny zazębiać się w jakiś sposób ze świadczeniami leczniczymi, żeby podobnych przypadków, gdzie starszy człowiek pozostawiony zostaje sam sobie, było jak najmniej?

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że musi zachodzić współpraca między środowiskiem a daną instytucją. W pomocy społecznej mamy dwie funkcje – opiekuńczą i aktywizującą. Nie mamy doświadczenia w budowaniu usług wsparcia samodzielności, bo wychodząc z systemu opiekuńczego takiej transformacji nie dokonaliśmy.

Na Zachodzie jest inaczej, tam stawia się na samodzielność. Wydatki na pomaganie są traktowane jako inwestycja. Osoba samodzielna ma lepszą jakość życia i jest tańsza, ponieważ nie musi korzystać z drogich usług całodobowej opieki. Strat w tej materii nie nadrobimy. Samorządów ani szpitali nie stać na to, aby indywidualnie każdej potrzebującej osobie zagwarantować opiekuna, tym bardziej – jeśli za kilkanaście lat seniorzy będą stanowić 35 proc. społeczeństwa. Na jedną osobę pracującą będzie przypadało wtedy czterech emerytów.

W polityce społecznej należy patrzeć na demografię z innej perspektywy czasowej i podejmować działania wcześniej. W tej chwili uprawiamy ratownictwo. Dzisiejsi 60-latkowie za 10 lat powinni mieć zagwarantowane niezbędne usługi, powinni być świadomi, wiedzieć jakiej pomocy mogą oczekiwać i w jaki sposób o tę pomoc się zwrócić. Każdy powinien być wyposażony w informator, który mu to podpowie. Właśnie po to, aby uniknąć podobnych sytuacji, jak ta, o której Pan mówi.

Mamy zatem problem z długofalowym patrzeniem w przyszłość?

Mamy problem z prognozowaniem. Tworzenie polityki społecznej bez tego nie istnieje. Chodzi o profilaktykę, wyprzedzanie pewnych zjawisk. Nie prowadzimy, jako kraj, działań prewencyjnych. Dostrzegamy człowieka starszego w bezradności czy niesamodzielności, ale przecież w takiej sytuacji nie znalazł się on z dnia na dzień. Patrzymy na seniora jak na osobę chorą, nie patrząc na jego sytuację społeczną. A najgorszą chorobą jest samotność, pozbawienie miłości, kontaktów.

Dlatego polityka senioralna powinna być budowana lokalnie. Marzy mi się, żeby na bazie powstających ośrodków Senior Wigor czy Senior+ stworzyć system integracyjny, aby „klientami” pomocy społecznej było jak najmniej osób. W tej chwili tworzone są zręby systemu dla tych, którzy sobie nie poradzili. Mnie chodzi o coś innego – o stworzenie warunków dla pomocy międzypokoleniowej. Nie widzę problemu, żeby młody człowiek zamawiający sobie zakupy do domu, nie zrobił tego także dla starszego sąsiada, który sam nie potrafi tego zrobić. Czy jako społeczeństwo dorośniemy do takiego modelu? Nie wiem.

Europejskie rozwiązania, które samorząd województwa stara się przenosić na polski grunt, opierają się w dużej mierze o nowoczesne technologie. Nie możemy jednak wymagać od seniorów, żeby umieli z nich korzystać. Na sprawę trzeba spojrzeć z drugiej strony – to technologie powinny obsługiwać seniorów, a nie odwrotnie. Trudno oczekiwać od 83-latka, że skończy nagle kurs komputerowy, choć oczywiście są też i takie osoby.

Gdzie zatem powinniśmy szukać podpowiedzi jak budować politykę senioralną?

Samorząd województwa wspiera organizacje pozarządowe, gminne rady senioralne. Mamy Mazowieckie Porozumienie Rad Senioralnych. Na 316 gmin ponad 40 ma rady senioralne, będące głosem doradczym dla rad gminnych i miejskich.

W krajach Europy Zachodniej polityką senioralną zajmują się także ludzie młodzi, razem z seniorami. Wszystkie działania publiczne są wspólnie dyskutowane właśnie po to, aby usługi przygotować dla odbiorcy. Czy jesteśmy na to gotowi w Polsce? Mamy już dobre lokalne rozwiązania, ale to nie wystarczy.

Jak sądzę odpowiedziała Pani na moje kolejne pytanie: czy polityka senioralna zaspokaja potrzeby osób starszych w regionie?

Trudno w ogóle mówić o zaspokajaniu potrzeb, patrząc na naszą politykę senioralną.

Jak zatem nazwalibyśmy to, co w tej chwili oferowane jest seniorom przez państwo?

To są próby tworzenia polityki senioralnej. Nie odpowiadamy na wyzwania przyszłości, bo ratujemy teraźniejszość. Mamy model interwencyjny, medyczny: mamy chorego i próbujemy go leczyć.

Tymczasem chodzi raczej o stworzenie modelu metodycznego. Niemal w ogóle nie mówię o zdrowiu – właśnie dlatego, że wszyscy patrzą na seniorów tylko przez pryzmat zdrowia, tak jakby była to ich jedyna potrzeba. Zdrowie to oczywiście bardzo ważny wycinek w polityce senioralnej, bo kiedy boli i nie można się poruszać, to w jaki sposób uczestniczyć w życiu społecznym? Jeżeli jednak mówimy o styku usług opiekuńczych i medycznych, to przychodzi mi do głowy słowo rehabilitacja. I znowu mamy z tym ogromny problem, bo dostęp do rehabilitacji jest utrudniony. Jak zatem przeciwdziałać utracie samodzielności w aktywności?

Widziałem takie działania w Domu Dziennym Senior Wigor. Czy nie należy zatem właśnie w tym programie inwestować?

Zadania opiekuńcze należą do gmin. W tej chwili mamy na Mazowszu gminy, w których już mieszka 30 proc. osób w wieku poprodukcyjnym. Skąd zatem taka gmina ma mieć dochody, skoro pochodzą one w dużej mierze z podatków mieszkańców? Na ile interwencjonizm państwa może polegać na organizowaniu konkursów dla aktywnych gmin? A co z nieaktywnymi gminami, które nie mają nawet środków na wkład własny, a mają za to najwięcej seniorów? Dlatego właśnie na Mazowszu staramy się preferować w konkursach tereny defaworyzowane, gdzie nie ma aktywności w podejmowaniu działań z zakresu polityki społecznej. Znam przypadki, gdzie wójtowie twierdzili, że na terenie ich gminy nie ma problemów społecznych, a to dlatego, że nie mieli pieniędzy na ich rozwiązanie.

Musimy zatem wzmacniać rady seniorów i organizacje pozarządowe, po to by zwiększać świadomość gmin o tym problemie. Może nawet nie tyle o problemie, co o konieczności tworzenia aktywnej polityki wyprzedzającej ten problem. Bo problem gmina będzie miała dopiero wtedy, jeżeli okaże się, że na jej terenie 35 proc. populacji to 80-latkowie, którzy są w większości niesamodzielni. Żaden samorząd nie będzie w stanie unieść zadania opieki nad tyloma ludźmi, bo, nie mówiąc o pieniądzach, nie będzie nawet komu świadczyć usług opiekuńczych. Dlatego programy finansowane z środków pozostających w dyspozycji samorządu województwa nastawione są na aktywizację i edukację.

Coraz więcej mówi się o geriatrii, a gdzie jest gerontologia? Nie mamy nawet tylu naukowców, którzy byliby w stanie zająć się tym tematem.

Jakimi działaniami na polu pomocy seniorom może pochwalić się samorząd województwa?

Jesteśmy na dobrej drodze do utworzenia na bazie szpitali psychiatrycznych centrum diagnostycznego chorób otępiennych i choroby Alzheimera. Na razie w tworzenie centrum zaangażowany jest szpital w Drewnicy. Sądzę, że w ten projekt zostanie włączony również szpital w Tworkach.

Już drugi raz w tym roku zorganizowaliśmy sejmik senioralny. Wspieramy organizacje pozarządowe i rady senioralne, które zgłosiły problem braku ścieżki diagnostycznej w chorobie Alzheimera. Jeżeli na poziomie POZ pojawi się podejrzenie choroby Alzheimera, chcielibyśmy, aby można było skierować seniora do specjalistycznej placówki, która postawiłaby diagnozę, zaleciła dalsze postępowanie, przekazała wskazówki dla rodziny.

Zależy nam na tym, żeby od razu budować punkty, w których będą się stykać świadczenia medyczne ze świadczeniami socjalnymi, aby w zależności od zaawansowania choroby tak przygotować rodzinę, żeby miała możliwość komunikacji z seniorem jak najdłużej. Chcemy przygotować wzorcowe rozwiązanie, które wskaże, jak postępować z problemem chorób otępiennych w kategorii medycznej i społecznej.

Rozmawiał Jerzy Dziekoński

Data utworzenia: 16.06.2017
Czekając na demograficzne tsunamiOceń:
Zobacz także
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Przychodnie i gabinety lekarskie w pobliżu

Leki

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Rezydenci: Czas na „Zdrowie plus”
    To nie jest protest polityczny. To nie jest protest antyrządowy. Zdrowie nie ma barw politycznych, a my walczymy o zdrowie Polaków – tak, w największym skrócie, można streścić przekaz sobotniej pikiety pod Kancelarią Premiera.
  • Dlaczego lekarze strajkują? Zobacz film studentki medycyny
    Dlaczego lekarze strajkują? O co tak na prawdę walczą? Dlaczego rezydenci zdecydowali się na strajk głodowy? Czy chodzi jedynie o pieniądze? W krótkim filmie studentka medycyny stara się odpowiedzieć na te pytania.
  • MZ: Nie można dyżurować bez opamiętania. Chyba że trzeba
    – Lekarze dużo i ciężko pracują. Jest to wpisane zarówno w ten, jak i w wiele innych zawodów. Pracują w nocy, w dni świąteczne. I ograniczeniem tego zjawiska w pierwszej kolejności powinien być zdrowy rozsądek – stwierdził, po raz kolejny w ostatnich tygodniach, minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Rozsądek „nie tylko po stronie lekarzy, ale także tych, którzy ich zatrudniają”.
  • OZZL: Stop śmierci lekarzy z przepracowania!
    OZZL po raz kolejny wzywa Ministra Zdrowia i Premier RP do przygotowania przepisów, które spowodują, że wszyscy lekarze pracujący w publicznej ochronie zdrowia, również ci zatrudnieni na podstawie umów cywilno-prawnych, będą objęci przepisami o czasie pracy.

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies