Pielęgniarki

PielęgniarkiOceń:
(3.57/5 z 14 ocen)
Katarzyna Kubisiowska

Podziwiam pielęgniarki, bo podejmując każde radykalne działanie, skazują się na kubły pomyj wylewane na ich głowy. Plus drobne, choć istotne przekłamania: w mediach wysokości ich zarobków podawane są brutto.


Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta

Niektórzy to pamiętają, inni znają z podręczników historii. Rok 80., rozkręca się karnawał Solidarności. 10 milionów ludzi mówi władzy ludowej: dość. Koniec z podłością systemową, z ekonomiczną nędzą, z traktowaniem ludzi jak mrówy sypiące złoty pałac dla zadowolonych z życia, wbitych w eleganckie garnitury, zaliczających kolejne zagraniczne podróże komunistycznych dygnitarzy. Wałęsa, Gwiazda, Walentynowicz, Krzywonos - kilkoro liderów, którzy mają posłuch i porywają za sobą tłumy. Co stało się z nimi potem, to już inna opowieść, ale wówczas byli bohaterami. „Adwokaci” ciemiężonych, powtarzający w nieskończoność i na różne sposoby, że zachowanie godności jest nie tylko podstawowym prawem, ale jej ochrona należy do elementarnych obowiązków.

W wolnej Polsce dobrze nie jest i nie aż tak źle. Tym, co trzeba, na rachunki starcza, poza tym wyjazd za granicę stwarza perspektywę. Siedzą ludzie cicho, choć rzeki frustracji płyną głębokimi korytami. Tylko pielęgniarki jako jedyna grupa zawodowa tworzą skonsolidowane środowisko, mają swoje związki i liderki m.in. Gardias i Nasiłowską. Dzięki nim przez renesans przechodzi pojęcie „solidarność”. W ostatnich latach założyły białe miasteczko i co rusz grożą strajkiem generalnym. Domagają się tego, co wszyscy: uczciwych wynagrodzeń i satysfakcjonujących warunków pracy. Są w tym niezmordowane. Niedawno odeszły (już wróciły) od łóżek pacjentów w Centrum Zdrowia Dziecka. Podniosło się larum: maluchy zostawić bez opieki? Czy to nie dowód na to, że te kobiety w białych czepkach i fartuchach Boga w sercu nie mają? Bezduszne, bezwzględne, bez skrupułów. Przecież ta profesja jest misją, tu trzeba być na każde zawołanie, chory jest na pierwszym miejscu, ludzie, którzy się nim zajmują mają mieć psychiczne i fizyczne wyposażenie cyborga.

Podziwiam pielęgniarki, bo podejmując każde radykalne działanie, skazują się na kubły pomyj wylewane na ich głowy. Plus drobne, choć istotne przekłamania: w mediach wysokości ich zarobków podawane są brutto. Mniej się mówi o tym, że te kobiety zasuwają po naście godzin na oddziałach z najtrudniejszymi przypadkami małych pacjentów. Że nie stać ich na wynajęcie mieszkania (opłacają pokoje), a o kupnie nie ma mowy. Że wakacje nad lodowatym Bałtykiem nie wchodzą w rachubę. Że na komunię córki trzeba brać pożyczkę. By się utrzymać na powierzchni stabilizacji ekonomicznej, dorabiają, gdzie tylko mogą. W tym wszystkim ponoszą one ogromne koszty psychiczne. Te, które pracują w szpitalach dziecięcych nie raz patrzą na umieranie kilkulatków. I przyjmują emocje rodziców, bo one właśnie stoją najbliżej ojca i matki. To nie przestrzeń zagospodarowana przez lekarza, który dla pacjenta dysponuje przysłowiowymi pięcioma minutami. Oprócz szeregu innych pielęgniarki pełnią rolę psychologa, księdza, doradcy. Przyjmują cierpienie innych. Na żadnym kursie nikt jej nie uczy, jak sobie z tym radzić.

Jeśli tak ma wyglądać misja, to ja proponuję innej i mojej ulubionej grupie wykonującej zawód społecznego zaufania - posłom i senatorom - by do końca trwającej właśnie kadencji poddali się eksperymentowi i przeszli na gaże (te podane w brutto) wykwalifikowanej pielęgniarki. Życzę im wszystkiego najlepszego. Zaś pielęgniarkom gratuluję, bo jeśli ktoś w kraju nad Wisłą wie, jak skutecznie zmienić swoją zawodową sytuację, to właśnie kobiety w białych czepkach.

Data utworzenia: 17.06.2016
Udostępnij:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu
    • Z
      2016-10-08 17:23
      Jako dziecko leżałam w szpitalach, wielokrotnie , w wielu szpitalach NIGDY nie spotkałam pielęgniarki, którą można by nazwać CZŁOWIEKIEM. Nie wiem kogo Pani podziwia i za co, za brak kultury ( który by był gdyby były pieniądze haha), za brak empatii, za to że pacjent jest numerkiem i tak się go traktuje jak w gestapo bez uczuć, bez rozczulania się, z to że od łóżek odchodzi się na protesty za co ludzie płacą życiem....za to ze w tym zawodzie liczą się tak na prawdę tylko pieniądze a znika całkowicie człowiek, pacjent jest nikim ...za co ???odpowiedz
      • Felczer spoza pseudosystemu i NFZ
        2017-03-04 11:15
        Jeśli w Twojej pracy nie mają znaczenia pieniądze, to znaczy że pracujesz bez wynagrodzenia. Wolontariusz? A może jednak otrzymujesz jakąś zapłatę za swoją pracę. Pielegniarka to zawód. Za pracę otrzymuje się wynagrodzenie. A że pielęgniarki chcą więcej zarabiać to co w tym złego? Prosiłeś swojego pracodawcę o obniżenie Twojej pensji?odpowiedz
      • dorota
        2017-01-20 12:31
        To straszne, że tylko takie pielęgniarki Pani spotkała, ja spotkałam bardzo sympatyczne, kompetentne, uśmiechnięte i pomagające, a przede wszystkim obecne nie jak lekarze,że po południu nikogo nie ma , bo odpoczywa przed dyżurem ,a po dyżurze idzie do domuodpowiedz
      • normalny
        2017-01-15 15:44
        Do Z Proszę spróbować popracować w tym zawodzie a nie będziesz miała (miał) takich pytań - za co podziwiasz?odpowiedz

Przychodnie i gabinety lekarskie w pobliżu

Leki

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Czy resort leczy się prywatnie?
    Politycy nie mają pojęcia, jak funkcjonuje system ochrony zdrowia, bo żyją w kokonie stworzonym przez sieć znajomości i kontaktów oraz system nie do końca przejrzystych przywilejów. Teza to o tyleż prawdziwa, co nienowa. Jednak ostatnie publikacje medialne na ten temat trudno uznać za przykład obiektywnego, jakościowego dziennikarstwa.
  • Jak walczyć o zmianę
    O rosnącej emigracji lekarzy mówi się już od dawna. Jak dotąd nie wywarło to wrażenia na rządzących. Tymczasem jeżeli trend się utrzyma, może dojść do załamania niewydolnego już dzisiaj systemu – przekonuje w rozmowie z mp.pl Damian Patecki, przewodniczący PR OZZL.
  • Rezydent: Czas wyjeżdżać
    - Jeden z wiceministrów nieoficjalnie nas poinformował, że przed 2019 rokiem rezydenci nie mają szans na podwyżki. Zdałem sobie sprawę, że jedyną ewentualnością dla lekarza na normalne życie jest emigracja. Podjąłem kroki w tym kierunku, ucząc się kolejnego języka - przyznał Damian Patecki, Przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.
  • NIK: Kolejki do lekarzy nie maleją
    Zwiększanie nakładów na świadczenia zdrowotne i tworzenie kolejnych programów nie przynosi oczekiwanych efektów: kolejki pacjentów do lekarzy nie maleją, nie skraca się też czas oczekiwania na większość zabiegów - stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli.

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies