Nie wnikając w uwarunkowania polityczne, społeczne i ekonomiczne podejmowa- nych w ubiegłych 20 latach działań, w moim przekonaniu, nie wykorzystalismy tych lat, aby w oparciu o wszechstronną analizę, dokonać kompleksowych zmian w naszym systemie opieki zdrowotnej. Posuwaliśmy się nierzadko ruchem ameby, od pomyslu do pomyslu, od decyzji do decyzji i do tego niekonsekwentnie wdrażanych. Aby nie być gołosłownym wskażę na kilka nierozwiązanych spraw, które zdaniem moim, tak jak wczoraj, tak i dziś, maja zasadniczy wpływ na istnienie złej sytuacji w opiece zdrowotnej.

Po pierwsze, zasadniczą sprawą jest cały czas niewystarczająca wielkość nakładów na sprawy zdrowia ludzi, wynik niedoceniania jego znaczenia jako czynnika decydujacego o społeczo-ekonomicznym rozwoju kraju oraz wadliwy system finansowa - nia oparty o zbiurokratyzowany NFZ. Pacjent nadal nie jest nośnikiem środków przeznaczonych na opłacenie świadczeń medycznych zgodnie z zasadą, że "pieniądz idzie za pacjentem". Wybór lekarza leczącego lub zakładu dokonany przez pacjenta powinien decydować gdzie środki finansowe zostaną przekazane. Obecnie "pieniądz idzie przed pacjentem" i nie motywuje do lepszej pracy i jakości świadczeń. Nadal więc nie pełni funkcji regulatora działalności placówek opieki zdrowotnej, a wysokość wynagrodzenia uzależniona jest od negocjacji, a nie od jakości wykonywanej pracy.

Po drugie, nadal system opieki zdrowotnej nie jest oparty na fundamentalnej zasadzie respektowania podmiotowości pacjenta, a więc jego prawa do wolnego wyboru lekarza, czy zakładu opieki zdrowotnej niezależnie od ich form własności, zrównanych w prawach. Nadal pacjenci są petentami, a nie pożądanymi klientami.

Trzecim zasadniczym brakiem jest złe zarządzanie wieloma zakładami opieki zdro- wotnej, pomimo istnienia kadry specjalistów, przygotowanych do pelnienia stano- wisk kierowniczych. Przy braku takich wymogów, powoływane są zwykle osoby nie posiadające odpowiedniego przygotowania do kierowania zakładami opieki zdrowotnej. Określenie "dobry lekarz specjalista" to nie synonim "dobrego zarządzającego", a to ostatnie to nie sprawa inteligencji i intuicji, ale posiadania odpowiedniej wiedzy i umiejętności. Pomimo toczącej się od wielu lat dyskusji, do dziś nie powstała sieć szpitali i nadal brak jest pełnego wykorzystania aparatury diagnostycznej i leczniczej, która szybko staje się przestarzała, a przez większość dnia stoi nieczynna.

I czwarta sprawa. Minister Zdrowia nadal nie ma pełnych, respektowanych kompetencji reprezentowania interesów zdrowia publicznego z prawem weta wobec planów i decyzji społeczo-gospodarczych mogących powodować zagrożenia zdrowia spoleczeństwa. Wpływa to na brak zdolności koordynacji wdrażania wieloresortowych programów prozdrowotnych zawartych w Narodowych Programach Zdrowia, które decydują o zdrowiu społeczeństwa.

Mam nadzieję, że obecna, potencjalnie groźna, pandemia grypy, uświadomiła decydentom, że Państwowa Inspecja Sanitarna nie może zależeć w swych decyzjach od samorządow terytorialnych i że jej inspektorzy powinni być powoływani przez Ministra i podlegać jego decyzjom, jeżeli działania mają być skoordynowane i natychmiastowe, co jest nieodzowne w przypadku zagrożeń zdrowotnych.

Uzyskanie znaczącej poprawy funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej wymaga więc nie tylko prostego dodania brakujących środków finansowych, ale kompleksowo zakrojonych, głębokich zmian systemowych.

Prof. dr hab. n. med. Andrzej Wojtczak

Współprzewodniczący (strona rządowa) podstolika ds. ochrony zdrowia przy Okrągłym Stole;
Przewodniczący Rady Sanitarno-Epidemiologicznej przy Głównym Inspektorze Sanitarnym,
Profesor Zdrowia Publicznego w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Siedlcach