Choroby zakaźne były, są i będą. COVID-19 jest jedną z nich

19.03.2021
Katarzyna Pelc
Kurier MP

Od kilku dni szpital wypełniony jest po brzegi, kolejne łóżka są uruchamiane, ale mam też dobrą wiadomość – pandemia COVID-19 zgaśnie, bo taka jest prawidłowość każdej epidemii. Nie wiemy tylko, kiedy to nastąpi – mówi prof. Aleksander Garlicki, kierownik Oddziału Klinicznego Chorób Zakaźnych w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, małopolski konsultant ds. chorób zakaźnych.

 

Prof. Aleksander Garlicki. Fot. arch. wł.

Katarzyna Pelc: Czy mamy obecnie do czynienia z III falą epidemii, czy może to cykliczny, sezonowy wzrost zachorowań, jak w przypadku wielu chorób infekcyjnych?

Prof. Aleksander Garlicki: Proszę pamiętać, że wirusy z rodziny Coronaviridae są z nami od dawna. Kiedy przychodził okres jesienno-zimowy czy wczesnowiosenny, wiedzieliśmy, że zbliża się fala grypy i chorób przeziębieniowych. Z czasem okazało się, że w pewnych sezonach choroby przeziębieniowe były wywołane właśnie wirusami korona i to nawet w znaczącym odsetku.

Mamy jeszcze dobrze w pamięci SARS-CoV z lat 2002/2003 (pierwsze przypadki SARS były odnotowywane już w listopadzie 2002 roku, władze chińskie starały się to ukryć i zastosowały blokadę informacyjną; WHO została powiadomiona dopiero w lutym 2003 roku – przyp. red.), który podobnie jak SARS-CoV-2 pojawił się nagle, a potem nieoczekiwanie szybko zgasł. Rozprzestrzenił się na blisko 30 krajów, ale w ciągu kilku miesięcy wszystko wygasło. Poza Azją szczególnie dotkniętym miastem było wtedy Toronto, wynikało to prawdopodobnie z racji bogatej siatki połączeń lotniczych z Chinami.

Dzisiaj patrząc na dane Europejskiej Agencji Kontroli Chorób (ECDC) nie widzę żadnych fal. Jesteśmy na ramieniu zstępującym tej pandemii i to zarówno w skali globalnej, jak i w skali europejskiej. Są tam, co prawda, w poszczególnych odcinkach czasu piki zachorowań, ale to nie jest nic zaskakującego w przypadku tego typu chorób.

Niektórzy specjaliści twierdzą, że szczyt obecnego wzrostu zachorowań jest przed nami, że może on przypaść na czas Wielkanocy.

Być może – ale mówienie o tym, jak będzie przebiegała epidemia czy pandemia to jest tak, jakby wróżyła mi pani z ręki czy z fusów. To, co wiemy o epidemiach, to jest wiedza historyczna, wiemy, co było – i to też nie do końca. U nas każdy zna się na wszystkim i tą swoją wiedzą dzieli się bardzo chętnie. Niestety. Ja staram się nie wypowiadać na tematy z  innych dziedzin medycyny, bo po prostu moja wiedza jest dość ograniczona w tym zakresie.

Czy to jest III fala i kiedy przypadnie jej ewentualny szczyt, dowiemy się dopiero za jakiś czas, musimy jeszcze trochę poczekać. Choroby zakaźne były, są i będą – COVID-19 jest jedną z nich.

Czy istnieje zależność między różnego typu restrykcjami (np. zamykaniem lasów, jak to było w pierwszej fazie epidemii, czy niedawno stoków narciarskich) a wzrostem lub spadkiem zachorowań?

Zamykanie lasów czy zakaz wejścia do parku to był absurd. Uważam wręcz, że efekt był przeciwny. Przecież człowiek poprawia swoją kondycję psychofizyczną spacerując, biegając, czy jeżdżąc rowerem. A czas pandemii i wymuszone przebywanie domu, to przecież nieustanny stres, który mocno obciąża naszą psychikę. I wtedy, zwłaszcza wiosną, kiedy świeci słońce, trzeba wyjść z domu, popatrzeć na piękny świat i choć na chwilę zapomnieć o COVID-19.

Obowiązuje zasada evidence based medicine (EBM) – medycyny opartej na faktach. Tymczasem w trakcie pandemii obserwowaliśmy różne oficjalne decyzje dotyczące zakrywania ust i nosa – maskami chirurgicznymi, szytymi w zakładach dziewiarskich, przyłbicami czy szalikami. Stanęło obecnie na maskach i dystansie społecznym. Może Pan to skomentować?

Raz jeszcze powołam się na dane Europejskiej Agencji Kontroli Chorób (ECDC) – obecnie zalecane są certyfikowane maski chirurgiczne (oraz maski z tkaniny, zob. „Stosowanie masek ochronnych w miejscach publicznych według nowych zaleceń ECDC” – przyp. red.). Trzeba je nosić w zamkniętych miejscach publicznych i, co może być rozważane, w zatłoczonych miejscach na zewnątrz. To musi być maska, która ma certyfikat, a do tego ważne jest by zachowywać dystans fizyczny.

Z zaleceniem zachowania odległości 1,5 m spotkałem się tylko w Polsce. Wszystkie zagraniczne wytyczne mówią o 6 stopach (ft), czyli mniej więcej 2 m.

Natomiast noszenie rękawiczek lateksowych przez cały dzień uważam za bezsensowne – skrupulatna higiena rąk i unikanie dotykania twarzy, nosa, oczu i ust w zupełności wystarczy.

Podobnie pozbawione sensu jest noszenie przyłbic, to jest pozorna ochrona. W szczególnej sytuacji, kiedy jako medycy zawodowo jesteśmy narażeni na kontakt z pacjentem w miejscu, gdzie może powstać aerozol, należy stosować zalecane środki ochrony osobistej, w tym atestowane maski o najwyższym poziomie zabezpieczenia.

Na początku epidemii ciężko przechodzili COVID-19 przede wszystkim ludzie starsi, którzy mieli choroby współistniejące. Teraz mówi się o tym, że jest coraz więcej ciężkich przebiegów choroby u osób młodych, wysportowanych, które wydają się być zdrowe. Co może być przyczyną tego zjawiska?

strona 1 z 2

Aktualna sytuacja epidemiologiczna w Polsce

COVID-19 - zapytaj eksperta

Masz pytanie dotyczące zakażenia SARS-CoV-2 (COVID-19)?
Zadaj pytanie ekspertowi!

Partnerem serwisu jest