Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Część szósta: "O sile pozytywnego nastawienia w pracy lekarzy"

Komunikacja z pacjentem – przewodnik dla położników-ginekologów w sześciu odsłonach. Część szósta: "O sile pozytywnego nastawienia w pracy lekarzy"

09.10.2014
Izabela Barton-Smoczyńska, NAF Agencja Badawczo-Doradcza

W ostatnim czasie zaobserwowałam kilka podobieństw w komunikowaniu się ludzi między sobą w różnych sytuacjach. Sporo też zastanawiałam się nad wpływem obserwowanych zjawisk na relacje lekarz–pacjent, co pozwoliło mi dojść do pewnych wniosków.

Syndrom bycia przy tablicy, czyli nasze szkolne nawyki

Ze szkołą wiąże się bardzo dużo emocji. Najpierw przeżywamy je sami jako dzieci postawione w obliczu zadań, wymagań, osobowości nauczycieli i charakterów kolegów z klasy. A kiedy emocji tych zaczynają doświadczać nasze dzieci, szybko odkrywamy, że to nadal ta sama szkoła, choć zmieniły się podręczniki i narzędzia. Bo szkoła, bez względu na to, czy w Australii, Płocku czy Berlinie, ma ten sam wymiar: są lekcje z określonym przebiegiem, tablica z kredą, dziennik z ocenami, nauczyciel stawiający wymagania i uczeń, który ma słuchać. Ciągle ta sama hierarchia i priorytety: jako najważniejsze postrzegane są przedmioty ścisłe i języki, najmniej ważne zawsze okazują się przedmioty artystyczne (bo po co się w nich doskonalić? Czy ktoś z nas zostanie Pendereckim czy Warholem? Nie warto...). Szkołę interesuje to, co konkretne, mierzalne i użyteczne, a nie mało wymierne sprawy. Trzeba się dobrze uczyć, podporządkować i nie wychylać. Szkoła nakazuje być dobrym i współpracującym (czytaj: posłusznym i niesprawiającym problemów); wymaga zaangażowania i określonej postawy. Ale czy tego uczy? Czy w ogóle uczy uczenia się? Albo skutecznej komunikacji? Nie, jedynie operuje systemem nagród i kar. Koncentruje się na wynikach, a nie na procesie. Nie lubi błędów i szybko, czasem także boleśnie, poddaje je ocenie. Szkoła pokazuje, co z nami jest nie tak. Wychwytuje to, co słabe, nieadekwatne, brzydkie, aspołeczne. Wskazuje nasze słabości, aby pomóc nam się zmienić...

Jak rozmawiać z pacjentem

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.

Współpraca

Centrum komunikacji klinicznej logo