Krzysztof Grzesiowski: Panie profesorze, jak pan sądzi, jaki procent Polaków uważa, że wprowadzenie częściowej odpłatności za usługi publicznej służby zdrowia to dobry pomysł? Nawet jeśliby to miało służyć poprawie stanu służby zdrowia w ogóle.
Mariusz Łapiński: W granicach kilkunastu procent, może powiedzmy sobie dwadzieścia parę procent, nie więcej.
K.G.: Może to odwróćmy, 59% mówi, że nie, takie są dane CBOS-u, ostatnie dane z początku lutego tego roku. To się chyba nie zmienia, ten stosunek do współpłacenia za usługi medyczne.
M.Ł.: Nie, nie zmienia się, a zwłaszcza że tak naprawdę trzeba sobie powiedzieć, że dzisiaj już jest współpłacenie, tylko w inny sposób, myśmy to zrobili w inny sposób zupełnie to współpłacenie. Polega to na tym, że dzisiaj w ramach naszego podatku 2,5%, które płacimy, jest już dopłacane do systemu Funduszu z naszych kieszeni, 7,5% jest odliczane w ramach podatku, który płacimy państwu, w związku z tym myśmy wtedy to wymyślili w ten sposób, bo oczywiście zastanawialiśmy się nad współpłaceniem, uznaliśmy, że to jest sposób właśnie współpłacenia, ale bardziej, ja bym to powiedział, dobry dla ludzi biedniejszych mających... rozkładający to, ponieważ wyliczyliśmy, że od 0,25% składki, którą wtedy żeśmy wprowadzili już z własnej kieszeni, żeby poprawić dramatyczną sytuację ochrony zdrowia wtedy w 2002 roku, byłoby płacone z własnej kieszeni. I wtedy żeśmy wyliczyli, że miesięcznie obywatele płaciliby, na przykład rolnicy dopłacaliby z własnej kieszeni kilkanaście groszy, natomiast najbogatsi w granicach 6 złotych miesięcznie. A to było tyle, że rozkładało się to na całą grupę 25 milionów Polaków, którzy płacą podatki, a nie obciąża tych, którzy są akurat chorzy, czyli są w najtrudniejszej sytuacji zdrowotnej. Ja sobie po prostu nie mogłem wyobrazić starszej kobiety, która liczyła po prostu każdy grosik, żeby móc się dostać do lekarza, tego po prostu moje serce nie mogło znieść i żeśmy wymyślili takie rozwiązanie. I jest to współpłacenie. I to, co się mówi, takie współpłacenie, które by płacono za wizytę u lekarza, dawało niewielkie pieniądze, bo dawało kilkaset milionów, 500–600 milionów w skali roku. To współpłacenie, które żeśmy wprowadzili przy wzroście składki o 0,25%, dawało 1,5 miliarda. Więc to była dosyć istotna różnica i lepsze pieniądze dla ochrony zdrowia, i także nieuderzające w najsłabszych, najbiedniejszych ludzi.