Chyba już wszyscy zdążyli się przyzwyczaić, że jeśli coś w zdrowiu może pójść źle, to pójdzie. Takie nasze prawo Murphy'ego.
Nie pamiętam, aby kiedykolwiek dyskusja na temat działalności i reformy ochrony zdrowia wiązała się tematycznie z problemem "Czego oczekuje chory, czego oczekuje społeczeństwo i jakie są możliwości realizacji tych oczekiwań". Być może przeoczyłem też dyskusje i rozważania na temat etycznych aspektów i granic proponowanych reform.
Co się kryje za prywatyzacją szpitali Ktoś chce na tym zarobić – straszy opozycja. Samorządy liczą, że placówki przestaną się zadłużać. "Rz" odpowiada na najważniejsze pytania związane z przekształceniami.
Forma własności placówki medycznej w gruncie rzeczy nie jest wcale najważniejszym elementem odpowiedzialności władz publicznych za opiekę zdrowotną. Musimy zdawać sobie sprawę, że państwo ma konstytucyjny obowiązek zagwarantowania obywatelom tej opieki, i to państwo decyduje o sposobie realizacji świadczeń medycznych. Czy będą one oferowane w placówce prywatnej czy w publicznej - jest sprawą drugorzędną - pisze w "Dzienniku" prof. Marek Safjan.
Premier Donald Tusk ujął się w sprawie abonamentu za rencistami, emerytami i bezrobotnymi. Czy szef rządu sądzi, że na leczenie w prywatnych szpitalach będzie ich stać?
Etyka, jako pojęcie, towarzyszyła mi już od pierwszego roku studiów medycznych. Już najmłodszym adeptom medycyny wtłaczano do głów, że ten zawód jest nierozerwalnie związany z etyką, rozumianą jako wyższa forma (może nawet najwyższa) moralności.
Od jakiegoś czasu mówi się, że aby przeprowadzić reformę systemu ochrony zdrowia, musimy osiągnąć dno. Znaleźć się w sytuacji, gdy nikt już nie będzie miał wątpliwości, że funkcjonujący system się załamał.
Zapraszamy na kilka słów refleksji związanej ze śmiercią niemowlaka nie przyjętego w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala Powiatowego im. dr. A. Majkowskiego w Kartuzach...
W niektórych szpitalach lekarze od kilku lat pracują w systemie zmianowym i niektórzy z nich wyrażają z tego powodu zadowolenie. Bierze się ono stąd, że do wynagrodzenia zasadniczego wliczona im została tzw. "średnia dyżurowa", omijają ich wyczerpujące 16- i 24-godzinne dyżury, do pracy przychodzą tylko kilkanaście razy w miesiącu, a po zmianie mają jedną lub półtorej doby czasu wolnego.
Wypoczynek po dyżurze stał się karą za dyżur, a dyżur stał się uzupełnieniem brakujących godzin etatowych.
Starostowie niezmiennie od lat opowiadają się za reformą systemu i sposobu finansowania ochrony zdrowia w Polsce. Jednocześnie są przeciwni projektom wyłączenia samorządu powiatowego z grona podmiotów będących organem założycielskim dla szpitali.
"Od nowego roku posłowie zafundowali sobie podwyżki. I to nie byle jakie – po 3 000 złotych na głowę. Nie da się ukryć, że jest to więcej niż zarabia znaczna część Polaków" - głosi pierwsze wydanie "Faktu" w 2008 r. O takich pieniądzach od lat mogą tylko pomarzyć lekarze rezydenci! Czy jest to sytuacja normalna?
Wychwalana początkowo przez naiwnych lekarzy pani Kopacz (PO, minister zdrowia) wyjaśniła w TVN24, że płacimy jej za nic. Czy opłacany przez nas pan Tusk (PO, premier) wyrzuci ją z pracy i zaoszczęci trochę naszego grosza?
Nowe normy czasu pracy lekarzy - za rok, za sześć miesięcy, 1 stycznia. Funduszowi Pracy – nie, Funduszowi Pracy – tak, Funduszowi Pracy – znów nie...
W połowie przyszłego roku świadczenia medyczne przestaną być limitowane. Czy to możliwe? Szefowa resortu zdrowia Ewa Kopacz twierdzi, że owszem. Ale póki co trzeba wierzyć na słowo nowej pani minister, bo wiarygodnie brzmiącej argumentacji publicznie nie przedstawiła. Opozycja parlamentarna oraz większość ekspertów ds. ekonomiki ochrony zdrowia do zapewnień szefowej resortu podchodzi sceptycznie, ale są i tacy, którzy uważają, że teza postawiona przez Ewę Kopacz nie jest pozbawione racjonalnych podstaw.
Zlikwidować dyżury? Dać lekarzom zarobić w dzień według ich aspiracji, i nie gnać do roboty w nocy? No, o to by właśnie chodziło! Dzięki!