×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

O domowej respiratoterapii, czyli argumentum ad absurdum

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Słyszymy, że dochodzi do odłączania respiratorów i pacjenci giną. Niebywałe! – komentował podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia wypowiedź przedstawicielki organizacji pacjenckiej wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski. Choć wypowiedź rzeczywiście była nieprecyzyjna, takie oskarżenie nie padło. Przedstawiciele PiS, resortu zdrowia i Funduszu wykorzystali sytuację do zdeprecjonowania stanowiska adwersarzy.


Fot. Adobe Stock

  • W środę Komisja Zdrowia zajmowała się problematyką wycen świadczeń, z jakich korzystają pacjenci wentylowani mechanicznie w domach
  • W ubiegłym roku zapadła decyzja o znaczącym zmniejszeniu wycen tych świadczeń
  • Maria Dzięcielska, reprezentująca Stowarzyszenie Pacjentów Jednym Tchem, stwierdziła, że pacjenci wentylowani „nie płacą z własnej kieszeni za obniżone taryfy, ale płacą czymś więcej, po prostu swoim życiem”
  • Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski zapewnił, że wycena świadczeń wyliczana przez AOTMiT jest „faktycznie realizowana na podstawie kosztów”
  • W ocenie wiceministra respiratoterapia domowa była w ostatnich latach wyraźnie przeszacowana
  • Przedstawiciel NFZ zaznaczył, że pula świadczeń wentylacji mechanicznej zwiększała się z roku na rok o 20–30 proc.

W środę Komisja Zdrowia zajmowała się problematyką wycen świadczeń, z jakich korzystają pacjenci wentylowani mechanicznie w domach. W ubiegłym roku zapadła decyzja o znaczącym zmniejszeniu wycen, co wzbudziło ogromne kontrowersje i obawy pacjentów, ale też świadczeniodawców. Posiedzenie Komisji Zdrowia zwołano na wniosek posłów opozycji – choć posłowie Koalicji Obywatelskiej do problemu podeszli szerzej niż tylko przez pryzmat wycen. Zwracali uwagę, że rosnące ceny prądu – mimo objęcia rodzin osób niepełnosprawnych, w tym korzystających z wentylacji mechanicznej, wyższymi limitami zużycia po zamrożonych cenach – sprawiają, iż konieczna staje się debata, w jaki sposób zrekompensować wydatki niezbędne do przeżycia.

Najwięcej emocji wzbudził jednak problem obniżonych wycen. W posiedzeniu brali udział liczni przedstawiciele organizacji pacjentów korzystających z wentylacji mechanicznej. Maria Dzięcielska, reprezentująca Stowarzyszenie Pacjentów Jednym Tchem, zareagowała stwierdzeniem, że pacjenci wentylowani „nie płacą z własnej kieszeni za obniżone taryfy, ale płacą czymś więcej, po prostu swoim życiem”. Tłumaczyła, że po wprowadzonych w połowie minionego roku obniżkach taryf dla świadczeniodawców prowadzących wentylację mechaniczną pacjentów w domu, do stowarzyszenia zaczęły docierać z różnych województw sygnały, że „zostały wstrzymane przyjęcia tych pacjentów”. – Czy jest zapewniona dostępność w opiece nad zdrowiem tych pacjentów? Zdarzyły się takie przypadki, w których jej nie było. To jest sytuacja, w której pacjenci są bezpośrednio poszkodowani – stwierdziła. – Sygnały o tym, że pacjenci czekają i nie mogą się doczekać, również do nas spływały. Z perspektywy pacjenta mogę państwu potwierdzić – tak, kolejki są. Problem jest też dlatego, że świadczenie jest limitowane – mówiła przedstawicielka organizacji pacjenckiej, dodając, że mówi o świadczeniach ratujących życie, które pozwalają tym pacjentom „na dostęp do powietrza”.

– Jeżeli były obniżki taryf, to nie ma takiej sytuacji w naszym systemie, że świadczeniodawca podziękuje: „dzisiaj nie leczę, bo mi się wycena świadczenia przestała podobać”. Takiej sytuacji nie ma – zareagował przewodniczący Komisji Zdrowia Tomasz Latos. Józefa Szczurek-Żelazko apelowała, by przedstawiciele organizacji pacjenckich wskazali przypadek, w którym pacjent wymagający podłączenia do respiratora nie uzyskał takiego świadczenia z powodu niskiej wyceny świadczeń. – Wycena świadczenia dotyczy sytuacji świadczeniodawcy, a pacjent, jeśli nie jest objęty opieką długoterminową w domu, to przebywa w szpitalu. To wtedy jest problem szpitala, systemu, a nie tego pacjenta – przekonywała.

Robert Suchanke, prezes Ogólnopolskiego Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej, odpowiedział, że w takim razie będzie „informował o każdym pacjencie, który czeka na przyjęcie i jest pozbawiony finansowania, bo wkracza w nadwykonania”.

Tomasz Latos parł jednak w obranym kierunku, twierdząc, że chodzi o sytuację, gdy pacjent korzystał z respiratora i odmówiono mu kontynuacji świadczeń. – Jeżeli dochodzi do takiej sytuacji, to jest to działanie absolutnie niedopuszczalne i sprawa prokuratorska – mówił (choć w żadnej wypowiedzi przedstawicieli organizacji pacjentów ani raz nie padło takie stwierdzenie). Prezes Suchanke precyzował, że gdyby świadczeniodawcy, nie mając nadziei na sfinansowanie świadczeń, nie włączali kolejnych pacjentów „ponadlimitowych” do opieki domowej, w szpitalach przebywałoby ich w tej chwili około trzech tysięcy – na tyle szacowane są nadwykonania. – Ciągle mamy nadzieję, że system nam za to zapłaci, a nie płaci niestety. Jeśli tak dalej pójdzie, to my przestaniemy przyjmować tych pacjentów i oni w tym systemie będą czekać w kolejkach – zagroził.

Gdy już wydawało się, że dyskusja ma szanse wrócić na merytoryczne tory, włączył się do niej wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski, który uznał, że przedstawicielka organizacji pacjentów „powiedziała bardzo mocno, że firmy przychodzą i odłączają respiratory pacjentom”. – Pan prezes Suchanke potwierdził, że nie ma takiej sytuacji, że firmy tracą zyski i w związku z tym odłączają respiratory – mówił. – A tu słyszymy, że dochodzi do odłączania respiratorów i pacjenci giną – komentował.

Miłkowski dał do zrozumienia, że interpretuje tę wypowiedź jako próbę lobbingu. Powiedział, że jeszcze nigdy nie spotkał się z sytuacją, by organizacja pacjencka, z którą rozmawia ministerstwo, przekazała opinię, że „obniżenie ceny leku oznacza, że zabijamy pacjentów, ponieważ firma ma mniejsze zyski”. – Jeśli pacjenci zostali poszkodowani, jeśli zabrano respirator, jeśli jest gorsza opieka, ponieważ firma powiedziała, że teraz nie będzie rehabilitować, przyjeżdżać, to znaczy, że nie wykonuje świadczeń gwarantowanych. Proszę to zgłaszać – rozwijał wątek, domagając się konkretów.

Wiceminister zarzucił też, że pomimo zaproszenia do rozmów stowarzyszenie reprezentowane przez Marię Dzięcielską nie zgłosiło żadnej uwagi do aktualnie konsultowanego projektu AOTMiT. – Jednocześnie na swojej stronie internetowej twierdzą państwo, że nadchodzi koniec leczenia respiroterapią domową, choć nie rozmawiają z nami na ten temat – odpowiadał.

Minister zapewniał, że wycena świadczeń wyliczana przez AOTMiT jest „faktycznie realizowana na podstawie kosztów”. W ocenie wiceministra respiratoterapia domowa była w ostatnich latach wyraźnie przeszacowana, a problemem – jak mówił m.in. Tomasz Latos – jest fakt, że wszyscy pacjenci są tak samo traktowani: zarówno ci, którzy wymagają stałego podłączenia do respiratora, jak i ci, którzy muszą z niego korzystać 8 godzin dziennie.

Maciej Karaszewski, zastępca dyrektora Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej NFZ, podkreślał, że jedyne świadczenia w zakresie wentylacji mechanicznej, za które NFZ nie płaci bezlimitowo, to świadczenia dla pacjentów wentylowanych do 8 godzin lub 16 godzin. Zapewniał, że wszystkie świadczenia dla pacjentów ratujące życie co roku „są finansowane w 100 proc”. – Za wszystkich pacjentów, którzy muszą być podłączeni do respiratora, cały czas świadczeniodawcy otrzymują finansowanie nadwykonań wynoszące 100 proc. – mówił.

Przyznał też, że za nadwykonania realizowane u pacjentów, u których świadczenie trwa do 8 godzin, świadczeniodawcy otrzymują finansowanie w wartości 30–40 proc. – Dostajecie, tylko nie podpisujecie ugód. Dlatego w takiej kwocie, bo AOTMiT doszła do wniosku, że świadczenie jest o 60 proc. przeszacowane, więc tak naprawdę płaciliśmy 100 proc. kosztów – mówił.

Karaszewski stwierdził, że pula świadczeń wentylacji mechanicznej zwiększała się z roku na rok o 20–30 proc. Zaprzeczył też, jakoby były do nich kolejki. – Sprawdzamy i widzimy, że świadczeniodawcy nie sprawozdają kolejek – powiedział.

Przedstawiciel Funduszu dodał, że poczuł się „niesłusznie szkalowany jako przedstawiciel instytucji płatnika”, a komentując wypowiedź, która zdominowała posiedzenie Komisji Zdrowia, stwierdził, że odebrał ją jako stwierdzenie: NFZ „zabija pacjentów”.

Autorka przywoływanej wypowiedzi nie otrzymała możliwości zabrania głosu – przewodniczący zamknął obrady, tłumacząc decyzję względami proceduralnymi.

13.01.2023
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 12 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Zbiórka dla szpitali w Ukrainie!
Poradnik świadomego pacjenta