Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Konieczna i potrzebna. Gorączka

Ewa Stanek-Misiąg
Konieczna i potrzebna. Gorączka
Fot. iStock.com

O tym, jak sobie radzić z przeziębieniem opowiada dr n. med. Wojciech Feleszko, immunolog, pediatra z Kliniki Pneumonologii i Alergologii Wieku Dziecięcego w Warszawie

Ewa Stanek-Misiąg: Wchodzimy w sezon przeziębień. Pierwszą naszą reakcją na sygnały, że „coś nas bierze” powinno być położenie się do łóżka?

Wojciech Feleszko: To nie jest głupi pomysł, jeśli ktoś może sobie na to pozwolić. Nawet jeśli nie położymy się na cały dzień, to i tak organizm tylko na tym skorzysta. Walka z infekcją wymaga dużej inwestycji białkowej, to jest wydatek energetyczny, więc lepiej nie trwonić sił na działania, które nie prowadzą do zdrowienia. Zresztą organizm podpowiada nam co robić. Jak człowiek ma gorączkę, to czuje się senny, nie chce mu się ruszać...

Wystarczy się wsłuchać w to, co mówi ciało.

Nie ująłbym tego lepiej.

Jaką temperaturę uznaje się za gorączkę, 38°C.?

38 i pół to jest moment, kiedy sięgamy po leki przeciwgorączkowe.

Poniżej nie są potrzebne?

To zależy od samopoczucia, ale generalnie nie zalecałbym sięgania po nie zbyt wcześnie. Spyta Pani dlaczego. Gorączka i nie tylko ona, ale też rozgrzanie organizmu, jest elementem aktywizującym układ odpornościowy. Można powiedzieć, że gorączka jest konieczna i potrzebna. Kto z nas nie zna takiej sytuacji, że wracamy przechłodzeni do domu i – żeby się rozgrzać – bierzemy gorący prysznic. Instynktownie robimy coś, co nam pomaga, bo tym prysznicem podnosimy sobie temperaturę, a wiadomo, że w wyższej temperaturze komórki układu odpornościowego wyrzucane są ze szpiku, stają się aktywniejsze, z energią zżerają wirus.

Można sobie też przynieść bardzo dużo leków z apteki, żeby w domu leczyć się objawowo. Co przynieść w pierwszej kolejności? Zacznijmy od dzieci.

Z dziećmi sytuacja jest trudniejsza niż z dorosłymi. Mamy mniej przebadanych środków. Na pewno za bezpieczne uznaje się płukanie nosa, leki udrażniające nos, takie jak oksymetazolina, leki przeciwgorączkowe. I to w zasadzie wszystko, co możemy podać. U dorosłych jest większy wybór. Dobrze sprawdzają się popularne preparaty złożone zawierające, np. paracetamol, fenylefrynę, pseudoefedrynę, chlorfenaminę, dekstrometorfan. Takie leki mają w swoim składzie zarówno komponent przeciwobrzękowy, jak też osuszający błonę śluzową.

Od którego roku życia można je przyjmować?

Od szóstego. Z preparatów dla dzieci powyżej 6. roku życia skuteczne są syropy zawierające dekstrometorfan, pseudoefedrynę i triprolidynę.

Jest Pan za zostawianiem przeziębionych dzieci w domu?

Tak, żeby organizm miał szansę wydobrzeć i nie zarażać rówieśników, choć z tym zarażaniem to już Pani zna moje zdanie. Uważam, że nawet pozornie zdrowe dziecko też zaraża.

Zostawić w domu, to znaczy w ogóle nie wychodzić na zewnątrz?

Nie, broń Boże! Jeśli dziecko gorączkuje, jest w fatalnej formie, to oczywiście ma zostać w domu, ale jeśli ma stan podgorączkowy, czyli temperaturę oscylującą wokół 37°C, to śmiało może wyjść na dwór, byleby się nie przepociło. Co więcej, chłodne powietrze działa przeciwobrzękowo, więc jak najbardziej jestem za spacerem.

A w przypadku ucznia, którego mimo kataru wysyłamy do szkoły, to z WF-u powinniśmy go chyba jednak zwolnić?

Zdecydowanie. Nie można forsować organizmu. Przecież jak dorosły jest przeziębiony, to nie idzie na siłownię, prawda?

Kiedy nie można się już dłużej leczyć domowymi sposobami? Wtedy, gdy cały czas utrzymuje się gorączka?

Tak. Kiedy pojawia się duszność, ból – w głowie, czy w klatce piersiowej, kiedy zachłysnęliśmy się czymś i od tego czasu trwa kaszel. Kiedy słyszymy gołym uchem, że w klatce coś rzęzi, wówczas powinniśmy pójść do lekarza, żeby nas osłuchał. Wszystkie niepokojące objawy, które wykraczają poza klasyczne przeziębienie, czyli zatkanie nosa, to jest sygnał, że powinniśmy zasięgnąć porady lekarskiej. U dzieci podjęcie decyzji o pójściu do lekarza jest znacznie łatwiejsze, przebiega szybciej. Dorośli zwykle zwlekają.

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

Data utworzenia: 15.11.2018
Konieczna i potrzebna. GorączkaOceń:
(3.83/5 z 6 ocen)
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?