Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Dlaczego pies gryzie?

Ewa Stanek-Misąg

W Polsce żyje ponad 7,5 miliona psów. Większość na wsi. Każdy przypadek pogryzienia człowieka przez psa powinien zostać zgłoszony do powiatowego lekarza weterynarii. Właściciel zwierzęcia powinien przedstawić aktualne zaświadczenie o zaszczepieniu psa przeciwko wściekliźnie.


Fot. pixabay.com

Ewa Stanek-Misąg: Próba pogłaskania obcego psa to jest jedno z bardziej ryzykownych ludzkich zachowań w kontaktach człowiek–pies?

Piotr Wojtków: W świecie psów wyciągnięcie ręki może zostać odebrane wcale nie jako coś przyjaznego. Pies może się poczuć zagrożony. Jeśli psa coś niepokoi, czasem może nawet przeraża, to zwiększa się ryzyko tego, że zwierzę zaatakuje. Zachowanie agresywne jest po prostu strategią radzenia sobie ze strachem.
Dlaczego pies gryzie? Dlatego, żeby oddalić od siebie zagrożenie lub je zatrzymać. Musimy pamiętać o tym, że wszystkie ruchy typu podejście na wprost, patrzenie prosto w oczy, nachylanie się nad psem, wyciągnięcie ręki nad jego grzbiet, powodują, że pies może się poczuć zagrożony, a przez to zaatakować.

Kiedy nie możemy się oprzeć pragnieniu pogłaskania psa, to jak to zrobić bezpiecznie?

Najlepiej oddać inicjatywę psu. Niech to on podejmie decyzję „podejdę, jestem ciekaw tej osoby, obwącham ją, zaznajomię się”.

Sygnałem przyzwolenia jest to, że pies nas obwąchuje?

Niekoniecznie. Tutaj wszystko zależy od psiej osobowości. Jeżeli pies jest niepewny, a my wyciągniemy rękę, to może się tego wystraszyć. Dobrą zasadą jest pytanie opiekuna, czy można pogłaskać psa. I uszanowanie odmowy.

A jeśli mimo zgody okaże się, że jednak zrobiliśmy coś, co psa przestraszyło i nas złapał, mocno, zębami?

Jeżeli zachowamy wszystkie środki bezpieczeństwa, że to pies musi wyjść z inicjatywą, że mamy przyzwolenie właściciela, to raczej się to nie zdarzy. Pogryzienia przytrafiają się z reguły tym, którzy się do tych zasad nie stosują. W takiej sytuacji trzeba zachować zimną krew i po prostu przeczekać. Znieruchomieć. Jeżeli pies chwyci, a my będziemy szarpali ręką, próbowali ją wyrwać, krzyczeli, to narazimy się na większe uszkodzenia ciała. Zwykle kiedy dzieje się coś takiego, opiekun próbuje interweniować i czasami udaje się otworzyć psu pysk. Siłą albo przez zaskoczenie, na przykład polewając psa wodą. Ale nie chciałbym, żeby ktoś to potraktował jako sprawdzony sposób. Nie ma superrozwiązania co zrobić, gdy pies nas trzyma zębami.
Kiedyś podczas joggingu ruszyły w moją stronę dwa psy. Szczekając, dobiegły do mnie, jeden chwycił mnie za nogawkę. Próbowałem je odstraszyć, krzyczałem, tupałem, ale to tylko nasiliło ich agresję. Osaczyły mnie, szarpały za nogawki. Spanikowany znieruchomiałem. I po chwili one odskoczyły. Jeszcze szczekały, obserwowały, trwało to parę minut, po czym odbiegły.
Znieruchomienie, nieprowokowanie psa żadnym ruchem to mnie „uratowało”, ale oczywiście nie mogę dać gwarancji, że to się zawsze sprawdzi.

Nie jestem też pewna, czy w każdej sytuacji da się to zastosować. Na przykład atakowane może być nasze dziecko, które na pewno będzie krzyczeć i się szarpać.

Nie chcę dawać złotych rad, ale czasami sprawdza się podniesienie tylnych łap psa. On wtedy traci kontrolę i puszcza uścisk. Tylko że wtedy sami narażamy się na atak.

Im większy pies, tym większy nasz respekt, to błąd?

Małe psy nie są traktowane poważnie. Ludzie je ignorują. Śmieją się, że piesek szczeka. Gdyby to był na przykład owczarek niemiecki, to takie szczekanie potraktowaliby jako poważny problem. A tu mają zabawę. Dlatego bardzo często dochodzi do pogryzień właśnie przez małe psy.
Dla małego psa świat może być naprawdę przerażający. Wszystko jest większe, dużo większe od niego. Czasami nakłada się na ten strach zachowanie opiekuna, który nie socjalizuje psa poprawnie, a potem przymusza do kontaktów z ludźmi, mimo że pies się ich boi. Wtedy dochodzi do nasilenia zachowań agresywnych. Najmocniejsze pogryzienia są wynikiem agresji afektywnej, czyli wynikającej z poczucia zagrożenia.

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

Piotr Wojtków, trener szkolenia psów i ich opiekunów, behawiorysta. https://www.wojtkowszkolenia.pl/ Koordynator programu pomocy psom w schronisku w Korabiewicach „Dogadajcie się z Korabkami”.

Współautor z Zofią Zaniewską-Wojtków książki „Słuchając psa”. "Chcemy pokazać, jak łączyć naukę, trening i jednocześnie zwracać uwagę na emocje i nastroje psa. Dzięki dobrej relacji staje się on mniej podatny na różne bodźce zewnętrzne, rzadziej ma problemy z lękliwością, nadpobudliwością czy agresją."

20.08.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Akcja „Polska to chory kraj”
    Jeśli każdego roku nowotwory są przyczyną śmierci ok. 100 tys. Polaków, a dostęp do leczenia raka jest na jednym z najniższych poziomów w Unii Europejskiej, jeśli średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosi 24 miesiące, a u kardiologa dziecięcego 12 miesięcy, jeśli na 1000 mieszkańców Polski przypada 2,4 lekarza, jeśli polskie szpitale są zadłużone na 14 mld złotych, to diagnoza musi brzmieć – Polska to chory kraj. Ale lekarze opracowali terapię. I apelują, aby rozpocząć ją jak najszybciej.
  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.