Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

„Ginekolodzy. Tajemnice gabinetów”

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Tytuł wprowadza w błąd. Po lekturze książki Izabeli Komendołowicz można śmiało powiedzieć, że tajemnice gabinetów ginekologicznych zostały tam, gdzie zostać powinny. Po właściwej stronie drzwi. Ten, kto będzie szukać w książce sensacji, srodze się zawiedzie. Na szczęście, bo byłoby bardzo źle, gdyby rzeczywiście udało się jakieś tajemnice, choćby między wierszami, przemycić. Tajemnica lekarska rzecz święta, niezależnie od okoliczności.

Zawiedzeni będą też ci, którzy w książce chcieliby poszukiwać prostych odpowiedzi, na przykład na pytanie o przyczyny tzw. złych porodów. Autorka z dużym wyczuciem przedstawia spojrzenie samych lekarzy, którzy z jednej strony przyznają możliwość popełnienia błędów przez personel medyczny – choćby z powodu przeciążenia pracą, przemęczenia, z drugiej – przypominają, że poród zawsze był, jest i pozostanie obciążony ryzykiem. Kiedyś, jeszcze nie tak dawno temu, było ono i dla matki, i dla dziecka stosunkowo duże. Teraz jest niewielkie, ale jest.

„Nie da się wszystkiego przewidzieć” – powtarzają młodsi i starsi ginekolodzy. I trudno ich głos ignorować, nawet jeśli żyjemy w czasach, w których człowiekowi wydaje się, że dzięki maszynom i sztucznej inteligencji jest w stanie nad wszystkim zapanować. A jeśli wydarzy się coś nie po jego myśli – ktoś musi odpowiedzieć za ból i rozczarowanie. Czasem musi, czasem powinien, najczęściej jednak – wcale nie. Tymczasem, o czym otwarcie mówią lekarze, specjalizacja -położniczo- ginekologiczna sama staje się wyborem ryzykownym i liczba młodych lekarzy, którzy chcieliby takie ryzyko ponosić spada – mają w perspektywie niemal pewne spotkania z prokuratorem, a być może również sądem, czy to karnym, czy to cywilnym.

Książka nie stanie się orężem ani zwolenników liberalizacji ustawy antyaborcyjnej, ani tych, którzy opowiadają się za jej zaostrzeniem (choć ci pierwsi już zdążyli okrzyknąć autorkę kryptoproliferką). Akcenty rozłożone są w miarę równomiernie, Izabela Komendołowicz przedstawia tok rozumowania i argumenty zarówno lekarzy, którzy stanowczo opowiadają się za obroną każdego poczętego życia, nawet jeśli w przeszłości wykonywali zabiegi aborcji, jak i tych, którzy przyznają kobietom prawo do podejmowania decyzji w ramach obowiązujących przepisów.

Tu pojawia się pierwsze zastrzeżenie do książki – gdyby słuchać wyłącznie głosu profesjonalistów, można by uznać, że w Polsce dyskusja na tematy związane z aborcją toczy się tylko w granicach: utrzymać status quo czy zaostrzyć przepisy. I nawet jeśli tak rzeczywiście jest, jeśli lekarze mają właśnie takie poglądy (lub tylko takie chcą ujawniać), trudno abstrahować od tego, co dzieje się po drugiej stronie drzwi gabinetów. Według opublikowanego latem sondażu „Rzeczpospolitej” aborcję „na życzenie” popiera blisko połowa Polaków. Można się z tym nie zgadzać, nie powinno się ignorować.

Kolejna kwestia, związana z szeroko rozumianymi kwestiami prokreacyjnymi, która w książce jest niemal nieobecna, to edukacja seksualna, również (choć nie tylko i nawet nie przede wszystkim) pod kątem antykoncepcji. Dowody tego, jak niewiele młode Polki (i młodzi Polacy) wiedzą o swoich organizmach lekarze napotykają na co dzień, zresztą można o tym również przeczytać w książce Komendołowicz. Ale liczący trzy strony rozdział o antykoncepcji pozostawia duży niedosyt, natomiast samej edukacji seksualnej autorka niemal w ogóle nie poświęca uwagi, choć fragmenty o najmłodszych matkach w Polsce czyta się ze ściśniętym gardłem.

Największym – chyba – rozczarowaniem jest niemal zupełny brak głosu głównych zainteresowanych, czyli pacjentek. Na kilkuset stronach książki przytoczono kilka anonimowych (to można oczywiście zrozumieć) historii kobiet, opowiadających o swoich doświadczeniach położniczo-ginekologicznych, głównie zresztą związanych z ciążą czy porodem. Tymczasem okładka obiecuje: „Samo życie z perspektywy lekarzy i pacjentek”.

No więc jednak nie. Autorce udało się przedstawić w dość udany sposób perspektywę lekarzy. Perspektywa pacjentek niemal nie istnieje.

Data utworzenia: 23.10.2018
„Ginekolodzy. Tajemnice gabinetów”Oceń:
(3.00/5 z 2 ocen)

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.