Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

GUS o sytuacji demograficznej Polski: Będzie jeszcze gorzej

Małgorzata Solecka
Kurier MP

W najbliższej perspektywie nie można spodziewać się znaczących zmian gwarantujących stabilny rozwój demograficzny. Niski nadal poziom dzietności będzie miał negatywny wpływ także na przyszłą liczbę urodzeń, ze względu na zdecydowanie mniejszą w przyszłości liczbę kobiet w wieku rozrodczym – wynika z najnowszego raportu GUS, poświęconego sytuacji demograficznej Polski.


Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Niekorzystne zjawiska demograficzne potęguje wysoka emigracja Polaków za granicę (w tym nawet czasowa emigracja ludzi młodych). – Niski poziom dzietności i urodzeń przy jednoczesnym korzystnym zjawisku, jakim jest stosunkowo długie trwania życia, będzie powodować zmniejszanie podaży pracy oraz coraz szybsze starzenie się społeczeństwa poprzez przede wszystkim wzrost liczby i udziału w ogólnej populacji ludności w najstarszych rocznikach wieku – podkreśla GUS.

Przewidywania te powinni mocno wziąć pod uwagę odpowiedzialni za system ochrony zdrowia, po pierwsze ze względu na spodziewany większy (znacznie większy) popyt na świadczenia, po drugie – możliwe problemy z uzyskaniem adekwatnych do potrzeb środków finansowych.

W końcu 2018 roku liczba ludności Polski wyniosła 38,41 mln, czyli o 22,4 tys. mniej niż w końcu 2017 r. Tym samym także stopa przyrostu rzeczywistego była ujemna i wyniosła –0,06 proc. Po odnotowanym w 2017 r. nieznacznym wzroście liczby ludności, w 2018 r. nastąpił jej spadek (notowany także w latach 2012–2016). Zmniejszenie się w 2018 r. liczby ludności było wynikiem ujemnego przyrostu naturalnego, na który składa się spadek liczby urodzeń przy jednoczesnym wzroście liczby zgonów.

W 2018 r. zarejestrowano 388 tys. urodzeń żywych, tj. o prawie 14 tys. mniej niż w 2017 r. Współczynnik urodzeń obniżył się o 0,4 punktu promilowego, do 10,1‰. Jednocześnie wzrosła liczba zgonów – zmarło ok. 414 tys. osób, tj. o ponad 11 tys. więcej w stosunku do poprzedniego roku. Współczynnik umieralności wyniósł 10,8‰ (wobec 10,5‰ w 2017 r.). W 2018 r. odnotowano więc ubytek naturalny – liczba urodzeń była o 26 tys. mniejsza od liczby zgonów. Współczynnik przyrostu naturalnego (na 1000 ludności) wyniósł –0,7. Tymczasem przed rokiem był ujemny, ale bliski zeru.

GUS w swoim raporcie podkreśla, że Polska wkroczyła w okres kolejnego kryzysu demograficznego (który miał już przejściowo miejsce w latach 1997–2007), ale obecny prawdopodobnie może mieć charakter dłuższej tendencji. Dlaczego?

Kluczowym czynnikiem wpływającym na liczbę i strukturę ludności są urodzenia. – Aby zapewnić stabilny rozwój demograficzny kraju, to w danym roku – na każde sto kobiet w wieku 15–49 lat – powinno przypadać średnio co najmniej 210–215 urodzonych dzieci, obecnie przypada ok. 143. Taki stan rzeczy wynika przede wszystkim z odkładania na później przez ludzi młodych decyzji o założeniu rodziny – co zostało zapoczątkowane w latach 90. XX wieku, a następnie o posiadaniu mniejszej liczby dzieci lub nawet o samotnym życiu – czytamy w raporcie GUS, którego autorzy nazywają ostatnich trzydzieści lat „stanem depresji urodzeniowej”.

Na wsi rodzi się relatywnie więcej dzieci – w 2018 r. współczynnik urodzeń kształtował się tam na poziomie 10,4‰, a w miastach 9,9‰, jednak najwyższy poziom urodzeń żywych występuje w województwach związanych z obszarami największych, rozwijających się aglomeracji miejskich (pomorskie, mazowieckie i małopolskie, wielkopolskie – wielkość współczynnika w 2018 r. to 11,4–11,1‰). Jest to uwarunkowane relatywnie młodszą strukturą wieku mieszkańców i odpowiada przestrzennemu zasięgowi występowania przyrostu rzeczywistego ludności. Z kolei najniższy poziom urodzeń notuje woj. świętokrzyskie (8,6‰ w 2018 r.) i opolskie (8,7‰). Według demografów „nie należy oczekiwać powrotu do wysokiego poziomu dzietności sięgającego istotnie ponad wartość 2. Jednakże utrzymywanie przez długi czas niskiej dzietności grozi wejściem w tzw. pułapkę niskiej płodności, z której wyjście jest bardzo trudne”.

Jednym z problemów jest przesunięcie najwyższej płodności kobiet z grupy wieku 20–24 lata do grupy 25–29, a obecnie także do grupy 30–34 lata. Znaczący wzrost płodności ma miejsce także w najstarszych grupach wieku. W latach 1990–2018 udział matek w wieku co najmniej 30 lat podwoił się i stanowią one 52 proc. kobiet, które urodziły dziecko w 2018 r.

W konsekwencji wzrostu płodności w starszych grupach wieku rozrodczego nastąpiło podwyższenie mediany wieku kobiet rodzących dziecko. W 2018 r. wynosiła ona już 30 lat wobec ok. 26 lat w latach 1990–2000. W tym okresie zwiększył się także – o prawie 5 lat – średni wiek urodzenia pierwszego dziecka – w 2017 r. wyniósł prawie 28 lat.

GUS odnotowuje również, że stale rośnie liczba urodzeń pozamałżeńskich. Ze związków nieformalnych rodzi się obecnie co czwarte dziecko i od 2000 r. udział ten zwiększył się ponad dwukrotnie (na początku lat 90. ub. wieku wynosił ok. 6–7 proc.). Odsetek dzieci urodzonych ze związków pozamałżeńskich jest wyższy w miastach i wynosi 29 proc., podczas gdy na wsi – 22 proc.

Natężenie zgonów w Polsce nie zmienia się istotnie – rośnie, jednak tempo wzrostu jest niewielkie i w miarę jednostajne. Należy jednak oczekiwać, że liczba i natężenie zgonów nadal będzie wzrastać z powodu systematycznego wzrostu liczby i odsetka osób w najstarszych grupach wieku.

W ogólnej liczbie ok. 414 tys. osób zmarłych w 2018 r. prawie 52 proc. stanowili mężczyźni, a mediana wieku zmarłych wyniosła 77 lat (dla mężczyzn 71 lat, dla kobiet 83 lata), podczas gdy w 2000 r. było to – odpowiednio: 73 lata, 69 lat i 78 lat.

Poziom umieralności jest obecnie wyższy w miastach (w 2018 r. wyniósł 11,1‰) niż obserwowany na wsi (10,4‰).

Zmiany w umieralności są ściśle związane ze zmianami w strukturze podstawowych przyczyn zgonów, którymi są choroby układu krążenia i choroby nowotworowe – obie grupy powodują ok. 70 proc. wszystkich zgonów. GUS odnotowuje, że z roku na rok wzrasta liczba zachorowań i zgonów w wyniku chorób nowotworowych. Na początku lat 90. nowotwory złośliwe były przyczyną niespełna 20 proc. wszystkich zgonów, a w 2017 r. – już blisko 25 proc. Maleje natomiast udział zgonów spowodowanych chorobami układu krążenia z 52 proc. w 1990 r. do ok. 41 proc. obecnie.

GUS zauważa jednak spory – i zwiększający się – odsetek zgonów (w 2017 roku wynosił on już 9 proc.), których przyczyny nie zostały dokładnie określone. Autorzy raportu podkreślają, że odsetek tego typu orzeczeń w Polsce (w stosunku do ogółu zgonów) jest jednym z najwyższych w Unii Europejskiej.

Pozytywnym zjawiskiem demograficznym jest obserwowany nieprzerwanie spadek umieralności dzieci w wieku 1–14 lat. Szczególnie niska jest umieralność dzieci w wieku 5–14 lat (wynosi do 15 zgonów na 100 tys. ludności w tej grupie wieku), zwłaszcza w porównaniu z kolejnymi starszymi grupami wieku (dla grupy 15-19 współczynnik wynosi ok. 50). W 2018 r. na każde 100 tys. dzieci w wieku 1–14 lat odnotowano 13 zgonów (w 2000 r. było ich 22, a na początku lat 90. – 36). W miastach współczynnik ten jest nieco niższy niż na wsi (odpowiednio 12 i 13).

Podstawowymi przyczynami zgonów dzieci i młodzieży są urazy i zatrucia – dotyczy to szczególnie wieku 5–19 lat, gdzie zewnętrzne przyczyny stanowią ponad połowę wszystkich zgonów. Częściej ulegają im chłopcy – szczególnie wśród nastolatków. Kolejną grupą przyczyn są nowotwory złośliwe (ponad 13 proc. zgonów dzieci i młodzieży!), następnie choroby układu oddechowego oraz choroby układu nerwowego i narządów zmysłu, a także wady rozwojowe wrodzone (dotyczy to przede wszystkim grupy 1–4 lata).

Niepokoi rosnąca na przestrzeni ostatnich 25 lat liczba samobójstw wśród nastolatków (15–19 lat). Samobójstwa w 2017 r. stanowiły przyczynę blisko 20 proc. zgonów wśród nastolatków.

Pozytywną informacją jest obniżanie się umieralności niemowląt. W 2018 r. zmarło 1,5 tys. dzieci w wieku poniżej 1 roku życia (o ok. 0,1 tys. mniej niż w 2017 r.). Współczynnik wyrażający liczbę zgonów niemowląt na 1000 urodzeń żywych był nieco niższy niż przed rokiem (o 0,2 p. prom.) i kształtował się na poziomie 3,8‰ (w miastach 3,6‰, na wsi 4,2‰); wobec 8,1‰ w 2000 r. i 19,3‰ w 1990 r.

Spadkowy trend umieralności niemowląt wynika z istotnego zmniejszenia się zgonów noworodków w pierwszym tygodniu życia. Przyczyną ponad połowy zgonów niemowląt są choroby i stany okresu okołoporodowego, czyli powstające w trakcie trwania ciąży matki i w okresie pierwszych 6 dni życia noworodka, przyczyną kolejnych 37 proc. zgonów są wady rozwojowe wrodzone, a pozostałe zgony są powodowane chorobami nabytymi w okresie niemowlęcym lub urazami.

Umieralność niemowląt jest bardziej zróżnicowana przestrzennie niż ma to miejsce w przypadku ogólnego współczynnika zgonów. W 2018 r. współczynnik zgonów niemowląt kształtował się od 2,9‰ w woj. małopolskim do 4,4‰ w łódzkim. Średni współczynnik umieralności dla lat 2000–2018 kształtuje się od 4,9‰ (w województwach: mazowieckim, opolskim i małopolskim) do 6,5‰ w dolnośląskim i śląskim.

Obniżanie się poziomu umieralności niemowląt, a także stosunkowo niska liczba urodzeń martwych skutkują spadkiem natężenia umieralności okołoporodowej, której współczynnik obecnie wynosi ok. 5,3‰ wobec 19,5‰ w 1990 r. (w 2000 r. wyniósł 9,7‰). Umieralność okołoporodowa jest jednym z czynników określających kondycję zdrowotną ludności – obok ogólnego natężenia zgonów i parametrów trwania życia.

05.08.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Akcja „Polska to chory kraj”
    Jeśli każdego roku nowotwory są przyczyną śmierci ok. 100 tys. Polaków, a dostęp do leczenia raka jest na jednym z najniższych poziomów w Unii Europejskiej, jeśli średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosi 24 miesiące, a u kardiologa dziecięcego 12 miesięcy, jeśli na 1000 mieszkańców Polski przypada 2,4 lekarza, jeśli polskie szpitale są zadłużone na 14 mld złotych, to diagnoza musi brzmieć – Polska to chory kraj. Ale lekarze opracowali terapię. I apelują, aby rozpocząć ją jak najszybciej.
  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.