Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Zbyt mało zabiegów ginekologicznych wykonywanych laparoskopowo

W Polsce jedynie 10 proc. zabiegów ginekologicznych wykonywanych jest laparoskopowo. Tymczasem w Europie Zachodniej jest odwrotnie: 90 proc. tych operacji przeprowadza się metodą mało inwazyjną – mówili eksperci podczas konferencji w Warszawie. Grupa specjalistów chce zmienić tę sytuację.

laparoskopia w ginekologii
Fot. pixabay.com

Zabiegi laparoskopowe wykonywane są od ponad 40 lat, w wielu dziedzinach chirurgii stały się podstawą leczenia. Najlepszym przykładem jest ginekologia. – W tej specjalności w wielu krajach aż 90 proc. zabiegów wykonywanych jest laparoskopowo. W Polsce jest wciąż odwrotnie: jedynie 10 proc. zabiegów ginekologicznych przeprowadza się tą metodą – powiedział prof. Andrzej Morawski z Kliniki Ginekologii, Położnictwa i Ginekologii Onkologicznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Specjalista przekonywał, że najwyższy czas, żeby to zmienić, bo cierpią na tym pacjenci. Metoda laparoskopowa jest mniej inwazyjna niż tradycyjna operacja na otwartej jamie brzusznej i dlatego bardziej korzystna dla pacjentów. Powoduje – podkreślał – dużo mniejszy ból i rzadziej doprowadza do powikłań, jeśli wykonywana jest przez doświadczonych operatorów. Pacjent szybciej może opuścić szpital, nawet na drugi dzień po zabiegu, co wiąże się z mniejszymi kosztami. W naszym kraju jednak lekarze nie zawsze informują pacjentów, że jest taka możliwość leczenia.

– Ciągle jeszcze w Polsce słyszy się opinie, że laparoskopia to kiepska metoda, bo „źle widać” i danej nieprawidłowości nie da się zoperować w ten sposób. Trafia do mnie wiele pacjentek, które były w kilku placówkach i wszędzie usłyszały taką opinię. To nieuczciwe stawianie sprawy. Laparoskopia daje ogromne możliwości, trzeba się jej tylko porządnie nauczyć – podkreśla w informacji udostępnionej dziennikarzom prof. Andrzej Morawski, jeden z pionierów laparoskopii w naszym kraju i w Europie.

W rozmowie z PAP specjalista powiedział, że grupa ekspertów specjalizujących się w Polsce w zabiegach laparoskopowych chce zwiększyć dostępność do laparoskopii. Służy temu kampania „Akcja Laparoskopia”, którą oficjalnie uruchomiono podczas konferencji prasowej.

Mecenas Radosław Tymiński, autor książki „Prawa pacjenta w zarysie, czyli co warto wiedzieć idąc do lekarza”, powiedział dziennikarzom, że lekarze mają obowiązek informowania pacjentów o różnych metodach leczenia. – Jeśli jakaś technika operacji nie jest wykonywana w ośrodku, w którym pracują, to powinni oni wskazać innego lekarza i ośrodek, gdzie jest ona stosowana. Obecnie wiele szpitali w naszym kraju jest wyposażonych w laparoskopy, a metoda ta w większości przypadków jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia – dodał.

Zdaniem ekspertów, metodą laparoskopową można przeprowadzić operacje ginekologiczne, na przykład usuwanie mięśniaków, guzów oraz torbieli jajników, a także zrostów powodowanych przez endometriozę. Laparoskopowo można także leczyć niektóre przypadki nietrzymania moczu. Możliwe są również innego typu operacje związane z leczeniem chorób wątroby, śledziony, usuwaniem pęcherzyka żółciowego i guzów nadnerczy.

– Laparoskopia to zarówno metoda operacyjna, jak i diagnostyczna. Pozwala lepiej rozpoznać pole operacji i przyczyny dolegliwości – wyjaśniał prof. Morawski. Za pomocą laparoskopu przeprowadza się operacje bariatryczne. Laparoskopia może być też wykorzystywana w leczenia nowotworów żołądka.

Zdaniem specjalisty, metoda ta nie jest odpowiednio wyceniana przez NFZ, co wiele szpitali zniechęca do jej stosowania. Ale jeszcze poważniejszym problemem – uważa – jest brak w Polsce lekarzy, którzy potrafią się nią posługiwać. – Zbyt mało lekarzy zostało wyszkolonych w stosowaniu tej metody, a powinni się jej uczyć już studenci medycyny – powiedział prof. Morawski.

Kampania „Akcja Laparoskopia” ma uświadomić, na czym polega ta metoda i jakie są jej możliwości, ale również przyczynić się do lepszego szkolenia lekarzy. Prof. Morawski liczy na to, że włączą się do niej najlepsi specjaliści stosujący laparoskopię. – W przypadku lekarzy, którzy będą mogli wykonywać ją samodzielnie, będzie możliwość konsultowania się z ekspertami na gorąco, podczas wykonywania zabiegu – dodał. Umożliwia to tzw. telestracja, czyli przekazywanie obrazu na komputer lub laptopa danego specjalisty.

– Proces nauki jest dość czasochłonny, zajmuje około 2 lat, ale za to po ukończeniu kursu, lekarz zyskuje ogromne możliwości. Kampania powstała z potrzeby rozpowszechnienia laparoskopii w Polsce. Na świecie jest już ona standardem. Będziemy starali się uświadamiać pacjentów, ale także apelować do lekarzy i stwarzać im jak najlepsze warunki do zgłębiania tej techniki – przekonuje dr Zofia Borowiec, jedna z osób inicjujących kampanię.

30.08.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Akcja „Polska to chory kraj”
    Jeśli każdego roku nowotwory są przyczyną śmierci ok. 100 tys. Polaków, a dostęp do leczenia raka jest na jednym z najniższych poziomów w Unii Europejskiej, jeśli średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosi 24 miesiące, a u kardiologa dziecięcego 12 miesięcy, jeśli na 1000 mieszkańców Polski przypada 2,4 lekarza, jeśli polskie szpitale są zadłużone na 14 mld złotych, to diagnoza musi brzmieć – Polska to chory kraj. Ale lekarze opracowali terapię. I apelują, aby rozpocząć ją jak najszybciej.
  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.