Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Większość suplementów nie chroni serca, ani nie opóźnia zgonu

Analiza prawie 300 badań klinicznych pokazała, że prawie żadne suplementy z witaminami, minerałami czy innymi substancjami spożywczymi nie oferują ochrony serca, ani nie zmniejszają ryzyka zgonu. Tylko nieliczne mogą przynieść korzyści, a np. witamina D łączona z wapniem podnosi wręcz ryzyko udaru.

suplementy diety
Fot. pixabay.com

Według Centers for Disease Control and Prevention, np. w USA aż 52 proc. mieszkańców przyjmuje codziennie przynajmniej jeden suplement żywieniowy, wydając łącznie 31 mld dol. każdego roku.

Jak twierdzą naukowcy z Johns Hopkins Medicine, autorzy nowej pracy opublikowanej na łamach czasopisma „Annals of Internal Medicine”, coraz więcej badań pokazuje brak pozytywnego wpływu na zdrowie takich środków.

– Nie istnieje panaceum na choroby, którego ludzie szukają w dietetycznych suplementach – podkreśla prof. Erin D. Michos, jedna z autorów badania. – Ludzie powinni skupić się na uzyskiwaniu składników odżywczych ze zdrowej dla serca diety, ponieważ dane naukowe coraz wyraźniej pokazują, iż większość zdrowych dorosłych nie potrzebuje suplementów.

Michos z zespołem przeanalizowała 277 badań klinicznych obejmujących suplementy z 16 witaminami lub 8 innymi substancjami, a także różne style żywienia. Naukowcy sprawdzali wpływ suplementów i diet na zdrowie serca, ryzyko udaru oraz zagrożenie zgonem. Analiza objęła m.in. przeciwutleniacze, beta-karoten, witaminę B-kompleks, multiwitaminy, selen, witaminę A, B3 (niacynę), B6, C, E, D, wapń, witaminę D z wapniem, kwas foliowy, żelazo oraz kwasy omega-3.

Jeżeli chodzi o diety, to badacze uwzględnili tzw. dietę śródziemnomorską, o zmniejszonej zawartości tłuszczów nasyconych (mniej tłuszczów pochodzących z mięsa i nabiału), dietę ze zmniejszoną ilością nasyconych tłuszczów lub zastępującą część kalorii tłuszczami nienasyconymi albo węglowodanami, dietę o obniżonej zawartości tłuszczu, o obniżonej zawartości soli w przypadku ludzi zdrowych oraz u osób o wysokim ciśnieniu krwi, dietę o podwyższonym spożyciu kwasu alfa-linolenowego (bogatą w orzechy, nasiona i oleje roślinne) oraz o zwiększonej zawartości kwasów omega-6 (także obfitującą w (bogatą w orzechy, nasiona i oleje roślinne).

W sumie w badaniach wzięło udział prawie milion osób.

Większość suplementów, w tym środki multiwitaminowe, selen, witamina A, witamina B6, witamina C, witamina E, sama witamina D, sam wapń czy żelazo nie wpływały na ryzyko zgonu ani chorób serca.

Trzy badania z udziałem ponad 3 tys. uczestników wskazały natomiast na 10 proc. spadek ryzyka zgonu u osób z normalnym ciśnieniem krwi, które spożywają obniżoną ilość soli. Siłę dowodów naukowcy ocenili jako umiarkowaną.

Z kolei pięć badań z udziałem ponad 3,5 tys. osób pokazało 33 proc. spadek ryzyka zgonu z powodu chorób serca dzięki podobnej diecie, stosowanej przez ludzi z wysokim ciśnieniem krwi. Tutaj siłę dowodów badacze także oszacowali jako umiarkowaną.

41 badań obejmujących ponad 130 tys. osób sugeruje, że suplementy z kwasami omega-3 o 8 proc. zmniejszają zagrożenie zawałem i o 7 proc. ryzyko choroby wieńcowej. Jednak jakość dowodów badacze określili jako niską.

25 badań, w których wzięło udział ponad 25 tys. osób wskazało na korzystny wpływ kwasu foliowego, który o 20 proc. ma zmniejszać ryzyko udaru. W tym wypadku także dowody naukowcy ocenili jako niskiej jakości.

Badania dotyczące kwasu foliowego były prowadzone w Chinach, gdzie występuje niedobór tej substancji w populacji. Wyniki mogą więc nie przekładać się na kraje, w których jej spożycie w diecie jest wystarczające.

20 badań z udziałem ponad 40 tys. osób oceniło wpływ suplementów łączących witaminę D z wapniem. Wskazały one w sumie na 17 proc. wzrost ryzyka udaru. Jakość dowodów naukowcy ocenili jako umiarkowaną.

Nie było też dowodów na to, że suplementy z samą witaminą D lub samym wapniem przynosiły korzyści czy stwarzały zagrożenie.

– Nasza analiza niesie proste przesłanie, że mimo, iż według pewnych dowodów, kilka interwencji ma wpływ na ryzyko śmierci i zdrowie układu krążenia, większość multiwitamin, minerałów oraz różnych diet nie ma wyraźnego wpływu na długość życia czy ryzyko chorób sercowo-naczyniowych – wyniki podsumowuje główny autor badania prof. Safi U. Khan.

Badacze więc radzą: „Utrzymuj zdrowie dzięki dobrze zbilansowanej diecie, a witaminy bierz tylko po zaleceniu przez lekarza”.

22.08.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Akcja „Polska to chory kraj”
    Jeśli każdego roku nowotwory są przyczyną śmierci ok. 100 tys. Polaków, a dostęp do leczenia raka jest na jednym z najniższych poziomów w Unii Europejskiej, jeśli średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosi 24 miesiące, a u kardiologa dziecięcego 12 miesięcy, jeśli na 1000 mieszkańców Polski przypada 2,4 lekarza, jeśli polskie szpitale są zadłużone na 14 mld złotych, to diagnoza musi brzmieć – Polska to chory kraj. Ale lekarze opracowali terapię. I apelują, aby rozpocząć ją jak najszybciej.
  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.