Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

20 lat siedzącego trybu życia to dwukrotnie większe ryzyko zgonu

W trakcie World Congress of Cardiology naukowcy z Norweskiego Uniwersytetu Naukowo-Technicznego przedstawili dające do myślenia wyniki wieloletniego badania sprawdzającego wpływ ruchu na zdrowie.

siedzący tryb życia
Fot. pixabay.com

„Uzyskane przez nas wyniki wskazują, że aby z ruchu odnieść maksimum korzyści w zakresie ochrony przed zbyt wczesną śmiercią z dowolnej przyczyny oraz z powodu chorób układu krążenia, trzeba cały czas utrzymywać odpowiedni poziom aktywności fizycznej. Można też zredukować zagrożenie przez nasilenie swojej aktywności na późniejszym etapie życia, nawet jeśli wcześniej zażywało się niewiele ruchu” - komentuje autorka badania dr Trine Moholdt.

Naukowcy zwracają uwagę, że w większości badań tego rodzaju uczestnicy są pytani o związane z ruchem nawyki tylko raz, po czym ich zdrowie obserwowane jest przez następnych kilka lat. Tymczasem zachowania w zakresie fizycznej aktywności często ulegają zmianie.

W norweskim projekcie wzięło udział ponad 23 tys. kobiet i mężczyzn, którzy udzielili odpowiedzi na ten temat na początku i na końcu 20-letniego okresu. Zebrane informacje badacze odnieśli do późniejszych zgonów, jakie nastąpiły wśród uczestników projektu.

Po uwzględnieniu takich czynników, jak wskaźnik masy ciała, wiek, płeć, palenie tytoniu, wykształcenie czy ciśnienie krwi, okazało się, że osoby najmniej aktywne przez cały okres badania, były dwukrotnie bardziej zagrożone zgonem niż uczestnicy, którzy w uwzględnionym czasie ruszali się najwięcej. Ryzyko śmierci z powodu chorób sercowo-naczyniowych wzrastało jeszcze bardziej, bo aż 2,7-krotnie.

Osoby o umiarkowanej aktywności (mniej niż 2 godziny ruchu tygodniowo) miały o 60 proc. wyższe ogólne ryzyko zgonu i o 90 proc. wyższe zagrożenie śmiercią z powodu schorzeń układu krążenia, niż osoby bardzo aktywne (dwie godziny ruchu tygodniowo lub więcej).

Okazało się też, że znaczenie miały zmiany przyzwyczajeń. Otóż, osoby, które zwiększyły swoją aktywność, pod względem ryzyka zgonu znalazły się pomiędzy uczestnikami nieaktywnymi i ruszającymi się najwięcej.

Z kolei ci, którzy na początku byli bardzo aktywni, lecz przestali się ruszać, na końcu badania byli zagrożeni zgonem w podobnym stopniu, jak osoby, które były nieaktywne przez cały czas.

Badacze przypominają o przyjętych zaleceniach dotyczących fizycznej aktywności. Według nich, dorosłe osoby potrzebują tygodniowo 150 minut ruchu o umiarkowanej intensywności lub 75 minut ruchu o wysokiej intensywności.

„Trzeba jednak zwrócić uwagę, że każda dawka fizycznej aktywności, nawet poniżej zalecanego poziomu przyniesie korzyści dla zdrowia. Sprawność fizyczna jest ważniejsza niż ilość ćwiczeń. Klinicyści powinni podchodzić do każdego indywidualnie i pomagać ludziom w angażowaniu się nawet w niewielką ilość poprawiającego sprawność ruchu. Obejmuje on wszelkie ćwiczenia, które zmuszają do nasilonego oddechu” - podkreśla dr Moholdt.

Badacze zalecają więc wyrobienie sobie pozytywnych nawyków związanych z ruchem. Można do tego wykorzystać różne okazje.

„Warto zająć się tymi aktywnościami, które się lubi i wprowadzić więcej ruchu do codziennego życia. Można na przykład chodzić do sklepu, zamiast jechać samochodem, wysiąść z metra stację wcześniej, czy wejść na piętro po schodach zamiast wjechać windą. Polecam każdemu utratę tchu przynajmniej kilka razy w tygodniu” - mówi ekspertka.

Oczywiście, osoby z problemami zdrowotnymi powinny wcześniej zasięgnąć porady lekarza.

Więcej informacji na stronie: https://www.alphagalileo.org/en-gb/Item-Display/ItemId/181723

02.09.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Akcja „Polska to chory kraj”
    Jeśli każdego roku nowotwory są przyczyną śmierci ok. 100 tys. Polaków, a dostęp do leczenia raka jest na jednym z najniższych poziomów w Unii Europejskiej, jeśli średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosi 24 miesiące, a u kardiologa dziecięcego 12 miesięcy, jeśli na 1000 mieszkańców Polski przypada 2,4 lekarza, jeśli polskie szpitale są zadłużone na 14 mld złotych, to diagnoza musi brzmieć – Polska to chory kraj. Ale lekarze opracowali terapię. I apelują, aby rozpocząć ją jak najszybciej.
  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.