Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Jesteśmy na tak zwanym początku fali epidemicznej

Polskie Radio Jedynka
Wiesław Molak: Zaczyna się epidemia w Polsce?

Dr Paweł Grzesiowski: Myślę, że tak. Myślę, że tak, myślę, że jesteśmy...

Henryk Szrubarz: Rząd jeszcze nie ogłosił tej epidemii.

P.G.: Myślę, że jesteśmy na tak zwanym początku fali epidemicznej, tak my to nazywamy fachowo, czyli wirus szerzy się dość powszechnie od człowieka do człowieka, mamy rosnącą liczbę zakażeń, w tej chwili co tydzień przybywa nam o 160% zgłoszeń, czyli można powiedzieć, że fala się uruchomiła. Pytanie, kiedy osiągniemy wskaźnik, który upoważnia do ogłoszenia epidemii, to jest pytanie tak naprawdę o czas, czyli czy to będzie za trzy tygodnie, czy to będzie za cztery tygodnie. Ja myślę, że to nie zmienia postaci rzeczy, my i tak już musimy radzić sobie z bardzo dużą liczbą pacjentów w przychodniach, z rosnącą powoli, ale konsekwentnie liczbą pacjentów, którzy zgłaszają się do szpitali.

W.M.: Pan mówi, że będzie więcej pacjentów, więcej zachorowań, że epidemia dopiero się zaczęła. Co, w szpitalach zabraknie miejsce, w przychodniach zabraknie miejsc?

P.G.: No, jeśli pan spojrzy na polskie szpitale, one nie są puste, a tu musimy się przygotować na sporą liczbę pacjentów, którzy przyjdą w krótkim czasie i będą wymagali być może czterech, być może pięciu dni hospitalizacji po to, żeby podać im powiedzmy kroplówki, podać im płyny, zrobić jakieś badania. Przeciętny czas leczenia pacjenta z zapaleniem płuc, bo to jest najczęstsze powikłanie pogrypowe, to jest 5–7 dni. Na te 5–7 dni musimy wygospodarować łóżka.

H.S.: A co za to odpowiada? Czy ta nowa grypa AH1N1, czy grypa tak zwana sezonowa?

P.G.: Mamy w tej chwili obie te choroby i one można powiedzieć nałożyły się na siebie. Grypa sezonowa w tym okresie roku nie wywołuje tej fali epidemicznej. Ta fala epidemiczna grypy sezonowej to jest luty, marzec. W tej chwili mamy wzrost znaczny zachorowań i za to odpowiada wirus grypy AH1N1, czyli mamy w tej chwili około 60% zachorowań wywołanych przez nowego wirusa i 40% jeszcze wciąż grypy sezonowej. Im będziemy bardziej w tej fali epidemicznej, tym będzie więcej zachorowań na grypę AH1N1. Dziś w Hiszpanii 95% wszystkich chorych właśnie ma grypę AH1N1. I my zmierzamy w tym samym kierunku, tu biologia jest nieubłagana.

W.M.: A sprawa szczepionek?

P.G.: Ale jakich szczepionek?

W.M.: To wywołało ogromną burzę, bo jedni twierdzą, że rząd po prostu zaspał, nie kupił w odpowiednim momencie, tak jak kupiło to wiele państw na świecie, bo podobno, ale nie wiadomo na pewno, czy szkodzi, na przykład kobietom w ciąży, czy nie szkodzi, czy szkodzi starszym ludziom. Szczepionki nie ma.

P.G.: No cóż, ja powiem tak – trudno jest rozmawiać o czymś, czego nie ma, więc możemy najwyżej sobie po...

W.M.: To może powiedzieć, dlaczego nie ma.

P.G.: To tego ja nie wiem, ja nie jestem odpowiedzialny za te sprawy. Tutaj władze prowadzą negocjacje i się, że tak powiem, już tłumaczą z tego. Więc ja tutaj nie... Moja rola to jest opowiedzieć o działaniu szczepionki i to, co ja wiem, to, co wie społeczność medyczna i naukowa to to, że szczepionki przeciw grypie i sezonowej, i grypie pandemicznej zostały prawidłowo zarejestrowane, przeszły cały cykl rejestracji europejskiej i nie widzę powodu, dla którego należałoby podważać te procedury. Dotychczas się to nie zdarzyło. Stosujemy w naszym kalendarzu szczepień różne szczepionki, między innymi też takie, które przeszły te procedury centralne.

W.M.: No tak, ale mówi to minister zdrowia, potwierdzają niektórzy specjaliści, że może szkodzić, bo nie zbadano do końca efektu po szczepionce.

P.G.: Ja powiem tak – było wiele w tych różnych wypowiedziach... ja nie będę komentował wypowiedzi ministra zdrowia, natomiast w różnych wypowiedziach na temat szczepionek było wiele różnych moim zdaniem nieporozumień i dzisiaj...

W.M.: Na przykład?

P.G.: No na przykład zawartość rtęci. Był taki moment, ktoś powiedział, że w szczepionkach jest rtęć, ale potem się okazało, że ten sam konserwant jest w szczepionkach, które od wielu lat stosujemy w kalendarzu szczepień i nikomu nic się nie dzieje. Więc myślę, że tu sporo jest nieporozumień przy tej okazji.

To, co chyba jest najważniejsze to to, że kontrakty zawierają jakieś klauzule, których nikt nie zna, nikt ich nie widział poza prowadzącymi negocjacje. I nie ma co o tym dyskutować, bo jest coś na pewno na rzeczy, skoro rząd tak bardzo mocno akcentuje właśnie tę kwestię odpowiedzialności. Nie ulega wątpliwości, że mamy dwa wskazania, w których szczepionki nie zostały przebadane, bo nie można było zdążyć w tak krótkim czasie zbadać szczepionek u osób, które mają przewlekłe choroby, czyli na przykład u osoby, która 20 lat choruje na cukrzycę, czy ta szczepionka zadziała, czy nie. To nie chodzi o bezpieczeństwo, raczej o skuteczność. A druga grupa to są kobiety w ciąży, które przy tej pandemicznej sytuacji zostały uznane za grupę ryzyka. Badań na kobietach w ciąży w ogóle się nie prowadzi, bo żadne komisja bioetyczna nie wyraża na to zgody. W związku z tym to, co my wiemy o szczepionkach przeciwko grypie stosowanych u kobiet w ciąży, to wiemy z tych sytuacji, kiedy szczepionka została podana, kiedy kobieta po prostu nie wiedziała o tym jeszcze, że jest w ciąży.

I tu mamy dwa miliony takich obserwacji, zgromadzone już przez Światową Organizację Zdrowia, które mówią: nic się nie dzieje, szczepionki są bezpieczne u kobiet w ciąży. Na tej podstawie WHO rekomenduje takie zalecenia również w stosunku do szczepionek pandemicznych. Ale jakbyśmy wzięli dokumenty szczepionek, które są zarejestrowane obecnie, to tam jest wyraźny zapis: szczepionek nie badano u kobiet w ciąży.

H.S.: Do tej pory w wyniku zakażenia grypą AH1N1 w Polsce zmarły 4 osoby. Jaki przebieg ma ta choroba?

P.G.: W absolutnej większości przypadków myślę, że te cyfry mówią same za siebie. Mamy, szacujemy, że około 20 tysięcy chorych zakażonych nowym wirusem i 4 osoby zmarłe, no więc jest to zdarzenie jedno na 5 tysięcy chorych. A więc jest to zdarzenie niebywale rzadkie. Z całą pewnością...

H.S.: Eksperci mówią, że na grypę sezonową czy w wyniku powikłań po grypie sezonowej umiera więcej osób.

P.G.: Zgadza się, że albo tyle samo, albo więcej. Może powiedzmy tak: jest troszeczkę inna grupa zagrożona, dlatego że przyzwyczaiła nas grypa sezonowa do tego, że umierali ludzie starsi, w podeszłym wieku, powyżej 60, 70 nawet lat, którzy mieli powikłania pogrypowe tzw. późne, czyli to był zwykle drugi, trzeci tydzień choroby.

A tu mamy sytuację taką, że umierają młodzi ludzie. Proszę zwrócić uwagę, że spośród tych, którzy są w ciężkim stanie, większość to są ludzie poniżej 50. roku życia, ale z przewlekłymi jakimiś dolegliwościami, chorobami, które upośledzają ich odporność. Czyli lekarze muszą umiejętnie wyłuskiwać tych pacjentów, którzy są zagrożeni tą nową grypą, bo będą to inni trochę pacjenci niż co roku, że tak powiem, cierpieli z powodu grypy sezonowej.

W.M.: A nasi lekarze pierwszego kontaktu mają taką wiedzę i takie zdolności, umiejętności?

P.G.: Robimy co możemy, bo oni też słuchają radia, też oglądają telewizję i robimy co możemy, żeby te informacje przekazywać. Nie ma w Polsce takiego ośrodka, który by generował jakieś powiedzmy wytyczne dla lekarzy pierwszego kontaktu, jeżeli chodzi o rozpoznawanie, o zwracanie uwagi i tak dalej. Tu głównie działają ośrodki naukowe czy towarzystwa. Więc ja tu jako przedstawiciel instytutu również w ten sposób próbuję taką informację przekazać. 14 grudnia organizujemy konferencję dla lekarzy i personelu medycznego, żeby też te aktualne informacje podać.

H.S.: Jakie objawy powinny nas niepokoić, że to może być grypa – czy ta sezonowa, czy ta AH1N1?

P.G.: Na podstawie objawów nie jesteśmy w stanie rozróżnić, czy to jest sezonowa, czy to jest grypa AH1N1. W związku z tym każdy wzrost gorączki powyżej 38, cięższy stan w sensie osłabienia, bólów gardła, bólów mięśniowych powinien być w tej chwili brany jako potencjalna grypa, czy to świńska, czy sezonowa, to już jakby nie ma znacznie. I teraz...

H.S.: Wtedy powinniśmy pójść do lekarza.

P.G.: I teraz kiedy iść do lekarza. Jeżeli to jest coś, co znamy, czyli te objawy są takie jak w poprzednich latach, bo każdy z nas miał chociaż raz w życiu grypę lub taką grypopodobną chorobę, to możemy nawet zostać w domu, możemy wziąć leki przeciwgorączkowe, położyć się do łóżka, dużo przyjmować płynów, spać i w ciągu 3–4 dni ta choroba minie.

Jeżeli należymy do grupy ryzyka, czyli mamy przewlekłą chorobę – nie wiem, cukrzycę, astmę, niewydolność krążenia – to powinno nas skłonić jednak do wizyty u lekarza, bo być może jest coś w naszym stanie zdrowia, czego my nie dostrzegamy, bo jesteśmy na przykład przyzwyczajeni, że nam kołacze serce, ale lekarz stwierdzi, że grypa nasiliła nam chorobę, więc może trzeba będzie zmienić dawki leków.

I wreszcie trzecia sytuacja to jest ta, o której mówiliśmy jako o tym najbardziej niebezpiecznym powikłaniu, czyli zapalenie płuc. Jak rozpoznać u siebie początku zapalenia płuc? To jest skrócenie oddechu, przyspieszenie oddechu, robimy taki wtedy płytki oddech, taki jak pies, który biegnie, mamy kłopoty z nabraniem powietrza, mamy bóle w klatce piersiowej i kaszlemy, bardzo często ten kaszel jest taki, który uniemożliwia oddychanie. To są objawy, które powinny absolutnie bardzo szybko skłonić do konsultacji lekarskiej.

Wywiad ukazał się na antenie Polskiego Radia Jedynka. Dziękujemy redakcji za zgodę na publikację wywiadu w portalu mp.pl.

24.11.2009

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?