Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Badania w kierunku uszkodzenia narządów docelowych (cz. 3.)

Dr hab. med. Jerzy Gąsowski, lek. med. Zofia Kasprzyk
Katedra Chorób Wewnętrznych i Gerontologii UJ CM
Badania w kierunku uszkodzenia narządów docelowych (cz. 3.)

Opisane poniżej badania, w odróżnieniu od wcześniej opisanych (zobacz część 1.część 2. artykułu), wykonuje się na ogół w przypadku podejrzenia wtórnego charakteru nadciśnienia tętniczego.

Testy prowokacyjne

Można wówczas poszukiwać za pomocą różnych badań nieprawidłowości w funkcjonowaniu organizmu – na przykład oznaczać stężenie we krwi hormonów, których zbyt duża ilość wiąże się ze wzrostem ciśnienia tętniczego. Czasem, żeby stwierdzić jakieś zaburzenie hormonalne, trzeba podać substancję, która stymuluje lub hamuje wydzielanie hormonu i oznaczyć jego stężenie przed podaniem i  po podaniu tej substancji – są to tak zwane testy prowokacyjne.

Czasem oznacza się nie stężenie samego hormonu podnoszącego ciśnienie, a poziom produktów jego rozpadu wydalanych z moczem – wtedy na ogół trzeba zbierać mocz do analizy przez 24 godziny.

USG, tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny

Można też wykonywać badania obrazowe, czyli takie, które pokazują obraz narządów wewnętrznych. Najprostsze i najbardziej dostępne z tego rodzaju badań to USG jamy brzusznej. Za pomocą ultrasonografii można zobaczyć nerki i ocenić, jak przepływa przez nie krew, jak do nich dopływa – czy nie są zwężone tętnice nerkowe, czy nie ma w jamie brzusznej jakichś nieprawidłowych struktur mogących się wiązać ze wzrostem ciśnienia – np. guzów uciskających tętnice nerkowe lub mogących produkować hormony podnoszące ciśnienie, czy nie ma guzów lub przerośniętych niektórych części nadnerczy – gruczołów znajdujących się nad nerkami, produkujących hormony, które, min. podnoszą ciśnienie tętnicze. Można też za jego pomocą ocenić uszkodzenia narządów wewnętrznych w wyniku działania na nie podwyższonego ciśnienia – na przykład obecność tętniaków aorty lub innych tętnic.

Dokładniejszymi badaniami, które można wykonać w celu oceny narządów wewnętrznych są tomografia komputerowarezonans magnetyczny. Oba badania mają bardzo różne zastosowania i oba są pomocne w wykrywaniu różnych chorób. Bardziej dostępna i tańsza jest tomografia komputerowa.

Tomografia komputerowa (TK, KT lub CT od ang. computed tomography) to badanie wykorzystujące technikę rentgenowską. Mówiąc w uproszczeniu, polega na wykonywaniu dużej liczby „zdjęć rentgenowskich” w przekrojach – dzięki niej można zobaczyć wnętrze ciała jakby „pokrojone na plasterki”. Wiąże się, podobnie jak zwykłe prześwietlenie, z napromienieniem organizmu niewielką dawką promieniowania rentgenowskiego.

Bywa jednak, że zdarzają się komplikacje – żeby zobaczyć dokładniej niektóre struktury, najczęściej trzeba podczas tego badania podać dożylnie kontrast, dzięki któremu widoczne stają się naczynia. Na ten kontrast, a właściwie na jego składnik – jod, niektórzy pacjenci bywają uczuleni, w związku z czym podczas podawania kontrastu może zdarzyć się reakcja alergiczna. Bywa też, że kontrast pogarsza pracę nerek, dlatego badanie to zleca się szczególnie ostrożnie u pacjentów, którzy już mają chore nerki. Podobnie jak zdjęcie rentgenowskie, badanie jest przeciwwskazane w ciąży.

Badanie to ma bardzo wiele zastosowań, w przypadku nadciśnienia tętniczego służy zarówno do pilnej diagnostyki groźnych powikłań – najczęściej w przypadku podejrzenia udaru mózgu, jak i do diagnostyki przyczyn nadciśnienia tętniczego – za jego pomocą można szukać guzów w narządach wewnętrznych, zwężeń naczyń i in.

Częściej podanie kontrastu wywołuje uczucie ciepła, czasem gorączkę lub nudności, bywa, że powoduje wzrost ciśnienia. Na ogół nie wiąże się dla pacjenta z żadnym dyskomfortem, nigdy nie jest bolesne. Trwa krótko – od 10 minut do pół godziny. Pacjent podczas badania leży na stole, który wjeżdża w  metalową obręcz (obręcz jest cienka, nie wywołuje uczucia zamknięcia w małej przestrzeni). Przed badaniem pacjent musi być na czczo – tzn. nie przyjmować posiłków i płynów przez 6—8 godzin.

Rezonans magnetyczny (a właściwie obrazowanie rezonansu magnetycznego – od ang. magnetic resonance imaging – MRI) – to też technika tomografii, czyli pokazywania ciała ludzkiego w przekrojach (jakby „pokrojonego na plasterki” - zob. zdjęcie u góry), ale nie wykorzystuje się do niej promieniowania rentgenowskiego, tylko pole magnetyczne, pod wpływem którego zachodzą chwilowe zmiany w atomach wody zawartych we wszystkich tkankach organizmu – te zmiany są rejestrowane i dzięki temu uzyskujemy dokładny obraz tkanek. Badanie to jest bardzo bezpieczne dla pacjenta – nie naraża go na promieniowanie rentgenowskie, w związku z czym nie jest przeciwwskazane w ciąży, środek kontrastowy podawany czasem w trakcie badania też może wywoływać reakcje alergiczne, ale jest to bardzo rzadkie zjawisko i reakcje te są znacznie mniej groźne niż reakcje na podawanie w trakcie badań z użyciem promieni rentgenowskich środków zawierających jod, kontrasty do MRI nie uszkadzają też nerek.

Badanie znacznie lepiej obrazuje tkanki miękkie (takie jak mózg), natomiast gorzej niż tomografia komputerowa obrazuje kości. Jest bezbolesne, ale może wiązać się z pewnym dyskomfortem – pacjent podczas badania leży na ruchomym stole, który wjeżdża do dość grubej tuby (tzw. gantry), co może być trudne lub niemożliwe do zaakceptowania dla chorych cierpiących na klaustrofobię. Podczas badania, które trwa dość długo (ok. 40 minut) trzeba leżeć nieruchomo. Aparat mocno hałasuje. Ponieważ badanie wiąże się z poddaniem chorego silnemu polu magnetycznemu, trzeba pamiętać o tym, żeby zdjąć przed nim wszelkie metalowe ozdoby oraz poinformować personel o wszelkich metalowych plombach, protezach, stentach i urządzeniach (np. rozruszniku serca) – część z nich stanowi przeciwwskazanie do wykonania badania, część jest wykonana ze specjalnych materiałów umożliwiających badanie.

Angiografia

Inne badanie służące do oceny naczyń, w przypadku nadciśnienia tętniczego pozwalające np. ocenić zwężenia tętnic, to angiografia. Angiografia polega na podaniu kontrastu do naczynia i  prześwietleniu tej okolicy z jednoczesnym zarejestrowaniem obrazu – obecnie najczęściej w postaci cyfrowej (dawniej na kliszach rentgenowskich). Z podaniem kontrastu wiążą się komplikacje opisywane powyżej w przypadku kontrastu podawanego w czasie tomografii komputerowej.

21.10.2011

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?