Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Ból brzucha u niemowląt karmionych piersią

Pytanie nadesłane do redakcji

Mój 5-tygodniowy syn od ok. 2 tygodni często ma bardzo bolesne wiatry i robi często rzadkie kupki... Początkowo nie martwiłam się nimi, dziecko co prawda, już wcześniej prężyło się lekko i zmieniało mimikę twarzy, jednak nie płakało. Od ponad tygodnia sytuacja pogorszyła się, przy niemal każdym bąku synek bardzo pojękuje, często też mocno płacze. Niekiedy przy bączku dosłownie wylewa się z niego bardzo wodnista kupka, koloru słonecznikowego. Bączki te nie pozwalają mu spokojnie spać, dziecko po jedzeniu śpi spokojnie najwyżej 15 minut, po czym budzi się, stękając i ostatecznie intensywnie płacząc. Widać, że dziecko bardzo się męczy, twarz czerwienieje i oczy robią się duże, z każdym „skurczem” małe ciałko zwija się z bólu. Zauważyłam, że trochę kojąco działa na niego jedynie pozycja na ciele rodziców, choć też nie zawsze, natomiast leżąca na pleckach tylko potęguje ból. Dodam, że od 3 tygodni synek pije tylko moje mleko. Staram uważać się na to co jem, unikam surowych warzyw i owoców, mleka bardzo mało piję. W szpitalu synek był początkowo karmiony mlekiem modyfikowanym Enfamil, ponieważ miał problem ze ssaniem (ponoć wg jednej z pań z poradni laktacyjnej ma krótkie wędzidełko, a ja płaskie brodawki). Problemów z trawieniem nie zaobserwowałam wówczas. Po powrocie do domu zaczął ssać mleko, lecz tylko i wyłącznie za pomocą silikonowych osłonek, inaczej nie umie. Powoli odstawiliśmy mieszankę i też było dobrze. Później zaczęły się bączki i podczas karmienia słyszałam różne „bulgoty”, ale jeszcze nie powodowały one takiego bólu i płaczu. Bardzo martwimy się, bo objawy nie ustępują nawet po stosowaniu od ok. 5 dni Boboticu. Zakupiliśmy też probiotyk Biogaia, ale po kilku dniach odstawiliśmy, nie widząc poprawy. Zastanawiam się, czy zbyt krótko stosujemy te preparaty, aby przyszła poprawa i czym w ogóle spowodowany jest taki stan rzeczy. Czy winne jest moje mleko, jego skład? Zdaję sobie sprawę, że maluch nieco łapczywie pije i w ogóle jest niecierpliwy, przez co łyka powietrze, a osłonki też robią swoje (karmię w pozycji leżącej). Jednakże myśleliśmy, że mimo tego rozwiązanie z mlekiem mamy i tak jest najlepsze. Teraz już wątpię czy warto tak męczyć dziecko. Nasz pediatra stwierdził przez telefon, że to jest normalne i tak już czasem jest, jednak nie chcę patrzeć jak męczy się dziecko, dlatego bardzo proszę o poradę.

Odpowiedziała

dr med. Magdalena Nehring-Gugulska
Międzynarodowy Konsultant Laktacyjny

Nie ma najmniejszych wątpliwości w świetle doniesień naukowych, że mleko matki jest najlepszym pożywieniem dla ludzkiego dziecka. Żadna sztuczna mieszanka nie jest w stanie zastąpić unikatowych właściwości pokarmu naturalnego, który zawiera czynniki odpornościowe, przeciwzapalne, enzymy, hormony, ułatwia wchłanianie, stymuluje wzrost tkanek. Wspiera nie tylko prawidłowy rozwój fizyczny, ale też rozwój emocjonalny i poznawczy dziecka. Matczyny pokarm zmniejsza ryzyko wystąpienia wielu chorób zarówno w okresie karmienia, jak i po jego zakończeniu. Wśród skutków natychmiastowych warto wymienić rzadsze występowanie biegunki infekcyjnej, infekcji układu oddechowego, układu moczowego, martwiczego zapalenia jelit (NEC), posocznicy. Wśród odległych: rzadsze występowanie nadwagi, otyłości, cukrzycy, celiakii, białaczki limfatycznej i szpikowej, chłoniaka. Dzieci są rzadziej hospitalizowane, rzadziej chodzą do lekarza, wymagają mniejszej ilości leków.

Wysokowartościowy pokarm wytwarzany jest w gruczołach piersiowych, a jego skład jest stały, niezależnie od tego, co Pani spożywa. Nie mamy dowodów na to, że eliminowanie z diety matki konkretnych produktów, np. jarzyn, owoców, ma jakikolwiek wpływ na problemy trawienne dziecka. Obecnie nie zaleca się diet eliminacyjnych karmiącym matkom. Przynosi to odwrotny skutek, zmniejsza tolerancję na pokarmy, które za kilka miesięcy dziecko będzie spożywało samo. Minimalne ilości antygenów, które dostaną się do pokarmu tylko pobudzają organizm dziecka do wytwarzania tolerancji. To coś jak naturalna „szczepionka”. Jednym słowem wszelkie ograniczenia dietetyczne nie mają sensu, szkodzą tylko Pani.

W przypadku Pani dziecka prawdopodobną przyczyną problemów „brzuszkowych” jest technika jedzenia. Krótkie wędzidełko podjęzykowe uniemożliwia dziecku szczelne zassanie piersi, łyka więc sporo powietrza podczas ssania. Dodatkowo sprawę komplikują kapturki. Z jednej strony umożliwiają Pani w ogóle karmienie, ale z drugiej strony stwarzają warunki do nieszczelnego ssania i połykania powietrza. Jest kilka rozwiązań tej niewesołej sytuacji:

  1. Znaleźć pediatrę lub chirurga, którzy potrafią wykonać zabieg frenotomii - podcięcia wędzidełka. To króciutki zabieg, który umożliwi dziecku prawidłowe ssanie.
  2. Zwrócić uwagę na technikę karmienia, karmić na siedząco w lekko odchylonej pozycji, aby dziecko ssało wolniej i głębiej chwytało pierś. Można je brać do odbicia nawet w trakcie karmienia, aby w miarę szybko pozbyć się połkniętego powietrza.
  3. Zwrócić uwagę na to, aby dziecko ssało jedną pierś odpowiednio długo. Dopiero pod koniec karmienia, gdy pierś robi się opróżniona w pokarmie jest duże stężenie tłuszczu. Karmienie krótkie, po kilka minut i zmiana piersi, może powodować nadmiar cukru - laktozy w diecie dziecka. Pomocny bywa w takich przypadkach Delicol.
  4. Warto się skonsultować z pediatrą i spróbować podać krople Espumisan.

W razie braku poprawy sytuacji można rozważyć odciąganie pokarmu laktatorem i podawanie go butelką z szeroką szyjką i najlepiej taką, z której mleko nie leci samo.

Piśmiennictwo:

Agostoni C., Braegger C., Desci T. i wsp.: Breast-feeding: a commentary by the ESPGHAN Committee on Nutrition. J. Pediatr. Gastroenterol. Nutr. 2009; 49: 112-125. Po polsku.
Eidelman A.L., Schanler R.J. i wsp.: AAP, Section on Breastfeeding. Breastfeeding and the use of human milk. Pediatrics 2012; 129(3): e827-41. Epub 2012 Feb 27. Po polsku.
Żukowska-Rubik M., Nehring-Gugulska M.: Problemy z karmieniem. [W:] Nehring-Gugulska M., Żukowska-Rubik M., Pietkiewicz A. (red.): Karmienie piersią w teorii i praktyce. Kraków, Medycyna Praktyczna 2012.

12.03.2014
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?