Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Metody inwazyjnego leczenia żylaków

Nie ma obecnie skutecznych metod naprawy uszkodzonych naczyń żylnych. Wszystkie stosowane sposoby postępowania prowadzą docelowo do usunięcia z krwiobiegu uszkodzonych, zmienionych żylakowato naczyń, a także (co bardzo istotne) do zlikwidowania często niewidocznych naczyń zasilających żylaki.

Te ostatnie można bezpośrednio zidentyfikować na podstawie badania USG, gdyż wielokrotnie nie są one w ogóle widoczne!

Są to najczęściej:

  • żyła odpiszczelowa (duże naczynie żylne biegnące po wewnętrznej stronie uda oraz podudzia, uchodzące w pachwinie do żył głębokich)
  • żyła odstrzałkowa (naczynie zlokalizowane na tylnej powierzchni łydki, uchodzące do żył głębokich na tylnej powierzchni kolana)
  • tzw. perforatory, czyli naczynia żylne w formie mostka, łączące żyły powierzchowne z żyłami głębokimi (ilustracja).

W trakcie rozmowy przed operacją pacjenci często wyrażają obawę, czy usunięcie żył nie spowoduje uszkodzenia kończyny i czy po zabiegu „nie zabraknie” im żył, czy „krew będzie miała którędy płynąć”.

Żyły głębokie i powierzchowne

Żyły głębokie biegną wzdłuż kości, wewnątrz tkanek i nie są nigdy widoczne (zob. ryc.). Z uwagi na lokalizację (ciasna przestrzeń wypełniona przez mięśnie, ścięgna i inne tkanki) nie ulegają też zmianom żylakowym. Za to są odpowiedzialne za odprowadzenie ponad 90% krwi z kończyny!

Żylaki dotykają żył powierzchownych. Powstają z podlegających degeneracji naczyń skórnych, stosunkowo mało istotnych dla krążenia krwi żylnej w kończynie (odprowadzają zaledwie 10% krwi). Natomiast z racji lokalizacji (w miękkiej tkance tłuszczowej, pod elastyczną skórą) mogą się one dowolnie poszerzać i wydłużać – tak powstają żylaki.

Uszkodzone żyły powierzchowne nie dość, że nie pomagają w odprowadzaniu krwi żylnej do serca, to skutecznie dezorganizują pracę pozostałych naczyń żylnych. Wszystkie „zdrowe” żyły, wyposażone w skutecznie działające zastawki, prowadzą krew do góry w kierunku serca, wbrew sile grawitacji.

W chorobie żylakowej krew, wypompowana przykładowo do poziomu pachwiny, wylewa się do żylaków i pod skórą spływa na dół w kierunku kostek. Ten wsteczny przepływ krwi nazywa się refluksem żylnym. Stan ten powoduje, że żyły głębokie są dodatkowo obciążone i mają podwójną pracę do wykonania. Dlatego usunięcie uszkodzonych naczyń powierzchownych nie wpływa niekorzystnie na pracę pozostałych zdrowych naczyń, a wręcz ją normalizuje.

Rzadkim wyjątkiem od tej reguły są pewne wrodzone lub nabyte stany chorobowe, w których występuje niedrożność żył głębokich. Wtedy jedynymi żyłami w kończynie są właśnie naczynia skórne. W takiej sytuacji usunięcie żył powierzchownych, nawet zmienionych żylakowato, mogłoby całkowicie pozbawić układ żylny możliwości odprowadzenia krwi z kończyny. Z tego względu kluczową rolę w kwalifikacji do zabiegu operacyjnego odgrywa dobrze wykonane USG, które pozwala na ocenę przepływu w żyłach głębokich i upewnienie się, że są one prawidłowe.

Metody leczenia żylaków

Jest wiele metod leczenia przewlekłej choroby żylnej kończyn dolnych (zobacz: Leczenie żylaków). Często metody te się uzupełniają, czasami stosuje się je zamiennie. Nie istnieje jedna, najskuteczniejsza metoda! Najlepiej, kiedy lekarz dysponuje wieloma metodami i dostosowuje sposób leczenia do zmian chorobowych, wymogów oraz możliwości pacjenta.

Jak wspomniano, wszystkie metody prowadzą do wyeliminowania (ablacji) chorych naczyń. Mogą się one opierać na działaniu mechanicznym (chirurgia), chemicznym (skleroterapia) i termicznym (laser, radiofrequency). Najmniej inwazyjne metody mogą być stosowane ambulatoryjnie, nie obciążają chorego i nie wymagają znieczulenia.

Stosowanie znieczulenia

W przypadku poważniejszych zabiegów niezbędne jest zastosowanie znieczulenia. Zależnie od rodzaju zabiegu i innych wskazań medycznych może to być:

  • znieczulenie miejscowe – najmniej obciążające dla chorego, skuteczne przy wprawnym wykonaniu; umożliwia natychmiastowe uruchomienie pacjenta po zabiegu (chory opuszcza salę operacyjną na własnych nogach!); bolesne mogą być drobne ukłucia w czasie podawania środka znieczulającego
  • znieczulenie przewodowe – polegające na podaniu środka znieczulającego do kanału rdzenia kręgowego; chory jest przytomny w czasie zabiegu, ale nie odczuwa bólu od pasa w dół; wbrew różnym obiegowym opiniom jest to metoda bardzo bezpieczna (na poziomie, na którym podaje się lek nie ma już rdzenia kręgowego, a jedynie włókna nerwowe z niego wychodzące, a samą iniekcję wykonuje się z użyciem bardzo cienkiej igły, co eliminuje powikłania w postaci uporczywych bólów głowy)
  • znieczulenie ogólne – podanie dożylnie środka znieczulającego i nasennego, czasem pacjentowi zakłada się też specjalną maskę krtaniową ułatwiającą oddychanie; operowany chory jest nieświadomy, budzi się po zabiegu.

Jak przebiega leczenie?

Ogólna zasada głosi, że leczenie należy rozpocząć od największych niewydolnych naczyń. W praktyce oznacza to, że w pierwszej kolejności należy usunąć refluks w dużych pniach żylnych (np. w żyle odpiszczelowej), następnie usunąć żylaki i zamknąć perforatory (żyły przeszywające) operacyjnie lub poprzez ostrzyknięcie, po czym można podać w zastrzyku do żył siatkowatych i pajączków środek powodujący ich zamknięcie (obliterację) (teleangiektazje), a leczenie zakończyć laserowym zamknięciem naczyń o najmniejszej średnicy.

U sporej liczby chorych całkowite wyleczenie uzyskuje się dzięki zastosowaniu kombinacji metod leczniczych.

Czy żylaki trzeba leczyć?

Rozważając leczenie zabiegowe, należy wziąć pod uwagę fakt, że żadna z metod nie daje 100% zabezpieczenia przed nawrotem choroby. Czynniki ryzyka oraz skłonności genetyczne niestety pozostają, prowadząc częstokroć do nawrotu dolegliwości. Czy wobec tego jest sens leczyć żylaki? Tak. Jak każda choroba przewlekła, tak i przewlekła choroba żylna wymaga stałego leczenia i profilaktyki. Tak jak nawroty próchnicy nie stanowią kontrargumentu do leczenia stomatologicznego. Bardzo często nawrotowe zmiany na początkowym etapie można leczyć metodami mało inwazyjnymi, np. skleroterapią. Natomiast dopuszczenie do bardzo zaawansowanego stadium choroby, któremu towarzyszą nasilone zmiany skórne lub co gorsza tzw. owrzodzenia żylne, powoduje, że leczenie jest trudniejsze, bardziej niebezpieczne i mniej skuteczne (wtórne do żylaków zmiany skórne są praktycznie nieodwracalne!).

14.02.2012

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?