13. Edycja Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Przychodzi wena do lekarza” im. Profesora Andrzeja Szczeklika
NA SZCZĘŚCIE!
Po raz trzynasty w krakowskim, tym razem Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej, wręczono nagrody Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Profesora Andrzeja Szczeklika. Statuetki akrobatów trafiły do zwycięzców w kategorii poezji, prozy i studenta medycyny. Po raz pierwszy uroczystość połączono z galą konkursu dla osób z niepełnosprawnościami „Słowa, dobrze, że jesteście”. W scenicznym salonie toczyliśmy rozmowę o szczęściu i pechu. Towarzyszyły temu urocze opóźnienia, gafy, przejęzyczenia i wzajemne wymiany zdań między prowadzącymi i jurorami. Wstępem był esej Patrona konkursu, którego fragment „O wężowym splocie” przypomniał aktor Jacek Romanowski. Dwa węże… - pisał w Katharsis o beznożnych gadach Andrzej Szczeklik – były symbolem prastarym, wywodzącym się z Indii i Mezopotamii, co najmniej 3000 lat przed Chrystusem. Mezopotamczycy uważali je za obraz boga leczącego z choroby; dwa S utworzone przez węże miały odpowiadać chorobie i rekonwalescencji. Przeciwstawienie sobie dwu węży oznacza równowagę sił. Ten powtarzający się często obraz kryje w sobie tajemnicę: wąż jest zapowiedzią i znamieniem choroby, a równocześnie jej wyleczeniem. Wąż kuruje ze szkód wyrządzonych przez węża. W samej chorobie zatem tkwi sekret jej wyleczenia… W starożytnej Grecji, podobnie jak w Indiach, wierzono, że przynoszą szczęście; były talizmanem przeciwko złym mocom.
Wyspa Tyberyjska została usypana przez Rzymian z zakażonego zboża i przypomina okręt ze zwalonym masztem wysokiego obelisku. W starożytności była świadectwem pokonania zarazy. Zgodnie z wieszczeniami Sybilli i w ramach dziękczynienia za ocalenie w III wieku p.n.e. sprowadzono w jej zarośla świętego węża z Grecji. Eskulap, oplatający laskę stał się symbolem lekarskiej sztuki. Ku jego czci postawiono najpierw kolumnadę sanktuarium, potem szpital a brzegi wyspy i miasta spięto mostami, przez które szli w poszukiwaniu szczęśliwego rozwiązania, cierpiący ból podwładni Imperium. Dwa Eskulapy, symetrycznie wpięte w klapy mundurów studentów Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi, były przez dekady powodem zazdrości cywilnych wydziałów. Zdobycie metalowej przypinki, niczym talizmanu, gwarantowało powodzenie w egzaminach na koniec kolejnego semestru. Może dlatego najważniejsze samorządowe odznaczenie Zasłużonemu wśród lekarzy ma tak podobny wygląd. Meritus Pro Medicis to srebrny wąż opleciony wokół laski z cyrkonią. Trzynasta edycja „Weny” splotła się po raz pierwszy z czternastym konkursem „Słowa, dobrze że jesteście” już nie tylko w okolicznościowym tomiku poezji i prozy, ale także na scenie Narodowego Starego Teatru w Krakowie. Spotkaliśmy się razem, nie w symbolu przeciwieństw z kaduceusza, czy przekupstwie starożytnych i ludowych przesądów, ale w poczuciu estetycznej wspólnoty i miłości do literatury. Wiadomo przecież, że razem łatwiej szuka się natchnienia i pocieszeń. Uroczystej gali towarzyszyły dwa koncerty. W pierwszej części wystąpili laureaci Festiwalu „Zaczarowanej Piosenki”, organizowanego przez Fundację „Mimo Wszystko”. Publiczność usłyszała Klaudię Borczyk i Michała Ziomka. Po przerwie wystąpiła Kinga Rataj z zespołem, urzekając słuchaczy ekspresyjnymi wykonaniami fado.
Zgodnie z odczytanym przez Piotra Gajewskiego protokołem Weny, w kategorii poezja zwyciężyła Barbara Rysz-Postawa („rocznica”, „ucieczka”). Drugie miejsca zajęła Joanna Czajkowska-Ślasko („przestanek końcowy, pętla”). Trzecie lokaty przypadły ex aequo: Katarzynie Wieczorek („metamorfozy”), Monice Szymczakowskiej („anioł przed sklepem mięsnym”) i Kazimierzowi Pichlakowi („Tym razem”). Konkurs prozy wygrała Katarzyna Wierzbicka („Najpiękniejsza pora roku”). Na drugim stopniu podium stanęła Ewa Gluza („Matka”), na trzecim: Katarzyna Kożuch-Sajdak („Bajki gabinetowe”) i Jacek Wróblewski („Kilka słów o tym, że zawsze warto się starać”). Laureatem nagrody studenckiej ogłoszono Rafała Rawskiego („Cisza niedotykalna”). Wszystkie prace Medycyna Praktyczna zebrała we wspólnym tomiku wraz z utworami konkursu dla osób z niepełnosprawnościami „Słowa, dobrze, że jesteście”. Sześć z nich przeczytali: Anna Radwan, Anna Dymna i Michał Badeński – lekarz i student Akademii Sztuk Teatralnych jednocześnie.
Kolejną nowością gali był finał drugiej edycji projektu #SztukaNaszychDzieci, poświęconej literaturze. Joanna Maślankowska z Ośrodka Kultury i Dziedzictwa Historycznego Naczelnej Izby Lekarskiej wręczyła przedstawicielce biorących udział w tegorocznej aktywności artystycznej dzieci i wnuków lekarzy i lekarzy dentystów, symbolicznego misia NIL-usia. Opowiadanie o „Zagadce zaginionych rzeczy” Karoliny Feluś, dziewięcioletniej prozatorki z Krakowa, przeczytała Sylwia Krawcówna z Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku.
Co równoważy człowieczy los? Sukces i pech? Dobro kontrastujące ze złem? Złudne poczucie zdrowia i wiara w przemijalność choroby? A może to tylko wężowy splot przypadków – spotkanie lekarza i pacjenta, pisarza i czytelnika, artysty i odbiorcy, które leczą i wypełniają słowami niedotykalną ciszę, wspierając się przeciwko złym mocom? Numerologia w tym zjednoczeniu raz pomaga a innym razem przeszkadza. Majowe doświadczenie 2024 pokazało, że Wena bez krzty zabobonu przychodzi z każdą liczbą.
Połączone konkursy literackie lekarzy i osób z niepełnosprawnościami powrócą do Krakowa wiosną przyszłego roku.
Ciekawe, komu dopisze szczęście?
Jarosław Wanecki