Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Pulmonolodzy walczą o skuteczniejsze leczenie POChP

Jerzy Dziekoński
Kurier MP

Żeby skuteczniej zapobiegać zaostrzeniom POChP, niezbędne jest stosowanie nowoczesnych trójlekowych inhalatorów – zapewniają specjaliści. Niestety, dostęp polskich pacjentów do takiej terapii jest ze względu na brak refundacji mocno ograniczony. Grupa ekspertów w liście otwartym zaapelowała w piątek do ministra zdrowia o wprowadzenie oczekiwanych zmian w wykazie leków refundowanych.

Od lewej: prof. Adam Antczak i prof. Paweł Śliwiński. Fot. JD / Kurier MP

POChP, według szacunków, dotyka od 2 do 2,5 mln Polaków. Schorzenie diagnozowane jest we wczesnym stadium u ok. 20 proc. chorych. Większość pacjentów dowiaduje się o POChP w zaawansowanym stadium choroby lub nie dowiaduje się wcale. W Polsce leczonych jest ok. 500 tys. pacjentów. Tymczasem POChP jest czwartą najczęstszą przyczyną przedwczesnych zgonów w Europie. Dodajmy – zgonów, którym często można zapobiec.

– Pierwsza interwencja medyczna to przekonanie pacjenta do rzucenia palenia (80 proc. przypadków spowodowane jest właśnie paleniem tytoniu), druga to szczepienia przeciw grypie, pneumokokom oraz szczepienia przypominające przeciw krztuścowi, trzecia to farmakoterapia i terapie pozafarmakologiczne – mówił prof. Adam Antczak, kierownik Kliniki Pulmonologii Ogólnej Onkologicznej USK nr 1 im. N. Barlickiego w Łodzi.

W przebiegu POChP, najczęściej w okresie jesienno-zimowym, mogą występować powtarzające się zaostrzenia z powodu zakażeń wirusowych lub bakteryjnych. W konsekwencji dochodzi do szybkiego zmniejszenia się czynności płuc, nasilenia duszności i znacznego pogorszenia jakości życia pacjentów. Ponadto zaostrzenia oznaczają zwiększenie liczby hospitalizacji. Co gorsze – jak dodał prof. Antczak – umieralność z powodu zaostrzeń POChP wynosi aż 11 proc.

Wytyczne Światowej Inicjatywy Zwalczania Przewlekłej Obturacyjnej Choroby Płuc (GOLD) na rok 2019 za główne cele przyjmują zmniejszenie nasilenia objawów oraz zmniejszenie ryzyka zaostrzenia choroby, a tym samym ryzyka hospitalizacji, znacznego pogorszenia jakości życia i przedwczesnego zgonu.

„Ze względu na specyfikę choroby, podstawą leczenia są leki rozszerzające oskrzela, a następnie połączenie leku rozszerzającego oskrzela z lekiem przeciwzapalnym. Wśród leków rozszerzających oskrzela dysponujemy lekami o dwóch różnych mechanizmach działania – cholinolityki (LAMA) i beta2-agoniści (LABA). Bardzo często obie klasy leków stosowane są jednocześnie dla zapewnienia maksymalnego rozszerzenia oskrzeli. Trzecią grupą leków wziewnych stosowanych u chorych na POChP są glikokortykosteroidy” – czytamy w liście ekspertów do ministra zdrowia.

– Chorzy na POChP, którzy przebywają w ciągu roku dwa lub więcej zaostrzeń, wymagający leczenia antybiotykiem lub antybiotykiem i steroidem doustnym, mają wskazania do systematycznego stosowania oprócz leków rozszerzających oskrzela także steroidów wziewnych – wyjaśniał prof. Paweł Śliwiński, przedstawiciel GOLD, kierownik II Kliniki Chorób Płuc Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie.

W 2017 roku w Europie zostały zarejestrowane dwa preparaty trójlekowe, łączące w jednym inhalatorze dwie grupy leków rozkurczających oskrzela z glikokortykosteroidem.

Według różnych badań, stosowanie trójlekowego inhalatora w porównaniu ze stosowaniem dwu lub trzech leków w różnych inhalatorach, pozwala zmniejszyć liczbę zaostrzeń od 15 do nawet 40 procent.

Mimo że w 20 europejskich krajach inhalator trójlekowy dostępny jest z refundacją, w Polsce ze względu na cenę i brak refundacji wciąż pozostaje poza zasięgiem większości pacjentów. Tymczasem 15 proc. wszystkich chorych POChP ma wskazania do stosowania wspomnianych inhalatorów.

Zdaniem prof. Śliwińskiego, u pacjentów, u których w przebiegu procesu zapalnego obecne są zarówno neutrofile jak i eozynofile, warto przewlekle stosować glikokortykosteroidy wziewne. To właśnie dla nich przeznaczone są inhalatory trójlekowe.

– U chorych w podeszłym wieku stosowanie kilku inhalatorów o innych technikach aplikacji leku skutkuje podwyższonym ryzykiem popełnienia błędu, a w konsekwencji zwiększonym ryzykiem zaostrzenia choroby – tłumaczył prof. Śliwiński.

– W przypadku stosowania inhalatorów prostota obsługi jest niezwykle istotna – dodał prof. Antczak, po czym wyjaśnił, że wprowadzenie na listę leków refundowanych inhalatorów trójlekowych wcale nie oznacza większych wydatków. Wręcz przeciwnie – może przynieść znaczące oszczędności dla budżetu NFZ.

Prof. Śliwiński jest przekonany, że oszczędności będą widoczne, jeśli nie w pierwszym roku refundacji, to na pewno już w drugim i trzecim. – Przez ograniczenie hospitalizacji pacjentów – wyjaśnił.

Specjaliści oczekują od resortu zdrowia, że przeprowadzi pod tym kątem rzetelne analizy i na ich podstawie wprowadzi refundację nowoczesnych leków.

Listo otwarty, w którym pulmonolodzy apelują do ministra zdrowia podpisali: prof. Paweł Śliwiński, prof. Adam Antczak, prof. Ewa Niżankowska (Szpital Uniwersytecki w Krakowie), prof. Piotr Kuna (Uniwersytecki Szpital Kliniczny nr 1 im. N. Barlickiego w Łodzi), prof. Rafał Krenke (Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny w Warszawie) oraz prof. Robert Mróz (Uniwersytet Medyczny w Białymstoku).

27.05.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Akcja „Polska to chory kraj”
    Jeśli każdego roku nowotwory są przyczyną śmierci ok. 100 tys. Polaków, a dostęp do leczenia raka jest na jednym z najniższych poziomów w Unii Europejskiej, jeśli średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosi 24 miesiące, a u kardiologa dziecięcego 12 miesięcy, jeśli na 1000 mieszkańców Polski przypada 2,4 lekarza, jeśli polskie szpitale są zadłużone na 14 mld złotych, to diagnoza musi brzmieć – Polska to chory kraj. Ale lekarze opracowali terapię. I apelują, aby rozpocząć ją jak najszybciej.
  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.