Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

W kolejce do karetki

12.09.2019
TOK FM

Karol Bielski, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans" SP ZOZ w Warszawie alarmuje, że pacjenci muszą czekać na pomoc dłużej, niż powinni, bo coraz częściej dyspozytor odbiera telefon i nie ma do dyspozycji żadnej wolnej karetki.

- Wtedy trzeba czekać na dojazd zespołu wyjazdowego z innej części Warszawy albo nawet z innego rejonu Mazowsza – przyznaje w rozmowie z TOK FM. Dyr. Bielski dodaje, że nawet kilka razy w tygodniu dochodzi do sytuacji, kiedy wszystkie zespoły ratownicze są w tym samym momencie zaangażowane w pomoc pacjentom.

- Karetki w tych najpoważniejszych sytuacjach powinny przyjeżdżać średnio w 8 minut - mówi ratownik medyczny z Warszawy Marcin Serwach. Podkreśla, że taki czas jest niemożliwy, jeśli karetkę trzeba wysłać np. ze Śródmieścia na Bemowo.

Wszystkiemu winne są najpewniej przepisy, według których, o liczbie zespołów pogotowia w danym miejscu decyduje liczba mieszkańców. Jednak tylko tych zameldowanych, a nie realnie żyjących w danym mieście. - W stolicy liczba karetek jest zaniżona w stosunku do realnych potrzeb. Moim zdaniem nawet o 30 procent – ocenia Bielski.

Leki

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.