Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Blaski i cienie SOR-u

30.09.2019
gazeta.pl

Nie ma systemu, który by pilnował, by lekarze nie dyżurowali ponad siły. Za to każdego miesiąca pojawiają się problemy z dopięciem grafiku oddziału ratunkowego tak, by na dyżurze było trzech lekarzy, albo chociaż dwóch. Mimo atrakcyjnych zarobków chętnych wciąż nie jest zbyt wielu. I dlatego jeśli ktoś zgadza się wziąć dyżur 48-godzinny, pracodawca przymyka oko – mówi lekarz pracujący na SOR-ze w rozmowie z portalem gazeta.pl.

- Teraz, jeśli pojawiają się kolejne propozycje dyżurów, odmawiam. Długo dochodziłem do tego, żeby pracować mniej niż 350 godzin. Ale w pierwszych latach pracy dyżurowałem nawet po 400 godzin w miesiącu. Bywało, że w tygodniu miałem jedną dobę wolnego łącznie. Teraz, jeśli pojawiają się kolejne propozycje dyżurów, odmawiam. Mówię, że chcę odpocząć. Mam swoje życie prywatne (...). Znam przypadki, gdy z powodu braków kadrowych lekarz dyżurował przez trzy doby z rzędu. Oczywiście w ostatniej był już, że tak powiem, nieużyteczny. Zawsze jednak ostatecznie jest to kwestia wyboru samego lekarza – mówi lekarz.

- Tylko 20 procent osób przychodzących na SOR rzeczywiście powinno się u nas znaleźć. Reszta zgłasza się z problemami, w których winni pomóc lekarze rodzinni – ocenia.

Postulaty rządzących, że pacjent na SOR-ze ma czekać do 60 minut, ocenia jako nierealne. - Czasem tyle potrzeba na rejestrację i sporządzenie karty pacjenta oraz na przejście przez triaż. Poza tym nie ma wystarczającej liczby lekarzy i pielęgniarek. Wreszcie - nie ma ku temu żadnego uzasadnienia medycznego. Nigdzie na świecie to tak nie wygląda – dowodzi.

Wskazuje na coraz częstszą agresję pacjentów wobec lekarzy. – To, w jaki sposób niektórzy pacjenci zwracają się dziś do lekarzy, w latach 80. byłoby nie do pomyślenia. Kiedyś nawet ludzie z rynsztoka czuli przed lekarzami respekt. Dzisiaj obrażają nas osoby z wyższym wykształceniem.

Leki

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.