Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Zmarł ratownik zakażony SARS-CoV-2

11.09.2020
PSSNT, Tygodnik Podhalański, TVN

9 września w Krakowie zmarł wieloletni pracownik Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Nowym Targu ratownik medyczny ze Szczawnicy Łukasz Zachwieja. Miał 48 lat. Przyczyną zgonu było zakażenie koronawirusem.

Koronawirusa wykryto u niego ponad miesiąc termu, dwa tygodnie temu Tygodnik Podhalański informował, że jest stan był bardzo zły. Jak donosi "TP", ratownik był ozdrowieńcem. Jednak wirus spustoszył jego organizm, zniszczył płuca. - Mój mąż miał szansę na drugie życie, miał mieć przeszczep płuc, ale wylew do mózgu mu tą szansę odebrał - powiedziała Katarzyna Zachwieja.

- To bardzo smutna dla nas wiadomość, chociaż trudno powiedzieć, że zaskakująca. Mieliśmy już wcześniej informacje o stanie zdrowia pana Łukasza, byliśmy przygotowani na najgorsze, chociaż wszyscy do końca wierzyli, że uda mu się wyjść z tego obronną ręką - mówił Marek Wierzba, dyrektor podhalańskiego szpitala.