Na stronie resortu zdrowia ukazało się oświadczenie wiceminister zdrowia Urszuli Demkow:
W związku z moją wypowiedzią w czasie audycji wyemitowanej w Radiu Dla Ciebie, 27 stycznia br., chciałabym bardzo przeprosić całe środowisko ratowników medycznych oraz bliskich zamordowanego ratownika. Zdaję sobie sprawę, że wszelkie wypowiedzi, szczególnie w tak delikatnej materii, powinny być zawsze formułowane jak najprecyzyjniej, z poszanowaniem godności osób których dotyczą.
Mam dla całego środowiska ratowników medycznych ogromny szacunek i wdzięczność za trudną i niebezpieczną pracę, jaką wykonują.
Tym bardziej przykro mi, że nie zachowałam odpowiedniej formy i precyzji wypowiedzi.
Sama pozostaję częścią środowiska medycznego, również z doświadczeniami pracy w zespołach ratownictwa medycznego. Zapewniam, że dołożę wszelkich starań by zadbać o godność, szacunek i wdzięczność dla wszystkich którzy ratują nasze zdrowie i życie, a w szczególności ratowników medycznych.
Chodzi o rozmowę po śmiertelnym ataku podczas interwencji pogotowia w Siedlcach. 25 stycznia przy ulicy Sobieskiego raniony nożem został 64-letni ratownik medyczny, który przyjechał udzielić pomocy. – Ważne jest też to, że ratownicy już w tej chwili mogą pracować krócej, bo do 60. roku życia. Tutaj ten pan miał 62 lata, więc był już w wieku emerytalnym. To był jego wybór – mówiła wówczas w Polskim Radiu RDC Urszula Demkow.
– To na pewno nieznajomość przepisów emerytalnych, jeżeli chodzi o ratowników medycznych, to po pierwsze. A po drugie, no, stwierdzenie, że ratownik medyczny był w wieku emerytalnym i pracował na własne życzenie. Tutaj nie można tak mówić, bo to wyglądało tak, jakby on był sam winien temu, że pojechał na wyjazd i został zadźgany nożem. W Polsce, o ile pamiętam, nie ma przepisów zabraniających pracować w wieku czy po wieku emerytalnym. Trochę mocne faux pas, nie na miejscu, według mnie – komentuje Piotr Dymon z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych.