Jakub Panasiuk, ratownik medyczny z Łodzi, zdobył pierwsze miejsce w konkurencji motocykli ratunkowych podczas XXII Ogólnopolskich Mistrzostw w Ratownictwie Medycznym w Białymstoku.
Na co dzień pan Jakub pracuje w Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi, podległej Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Łódzkiego. Jednocześnie uczy przyszłych medyków w Zakładzie Medycyny Ratunkowej i Medycyny Katastrof Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Ratownikiem jest od 18 lat. Jak sam przyznaje, początkowo chciał iść na studia lekarskie, ale los pokierował go w stronę ratownictwa i dziś nie wyobraża sobie innej drogi.
Motocykle towarzyszą mu od nastoletnich lat.
– Od piętnastego roku życia, a może i wcześniej, jeździłem na motorynkach, motocyklach i wszystkim, co miało dwa koła i silnik. Rowerem też, ale najbardziej motocyklami – wspomina pan Jakub.
Kiedyś marzył tylko o tym, by połączyć jazdę z zawodem. Dziś jeździ na motocyklu ratunkowym już szósty sezon i nazywa to swoją pracą marzeń. – Ratownictwo to moja największa pasja, motocykle to druga. Tu one się spotykają – mówi z uśmiechem ratownik.
Jedną interwencję zapamiętał szczególnie. – Chodziło o dziecko. Nie było w bardzo ciężkim stanie, ale w trakcie badania zorientowaliśmy się z kolegą, że jest poparzone papierosami, że jest po prostu maltretowane. Musieliśmy użyć fortelu, aby bezpiecznie wydobyć je z domu. Na szczęście obyło się bez przepychanek, ale to wezwanie zapadło mi w pamięć – wspomina ratownik.
Często znajomi pytają go o dramatyczne wypadki i ciężkie urazy, ale znacznie mocniej działają na niego historie związane z cierpieniem psychicznym.
– Pamiętam dzieci, które bawiły się niedopałkami papierosów, podczas gdy ich rodzice byli pijani. To właśnie takie sytuacje poruszają najbardziej. Bo wypadek jest wypadkiem, wtedy działamy i możemy pomóc. A kiedy tragedia dzieje się powoli, obok, nie zawsze mamy mozliwość, by to zmienić. Wtedy działają inne służby, a w nas zostaje wrażenie bezradności – opowiada.
Nie ukrywa też, że bardzo poruszają go wypadki motocyklistów oraz sytuacje, w których widzi w oczach ludzi pustkę i rezygnację.
– Pamiętam potrącenie kobiety przez pociąg. Chciała w ten sposób skończyć życie. Ale w pamięci najmocniej została mi rozmowa z maszynistą. Nic mu się fizycznie nie stało, ale jego oczy… Tak pustych oczu już chyba nigdy nie chciałbym zobaczyć – dodaje ratownik.