Narażenie pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia zarzuca dwóm ratownikom medycznym Prokuratura Okręgowa w Łodzi. Zarzuty dotyczą toczącego się od 2021 roku śledztwa zwiazanego ze śmiercią Bartosza S., do której doszło w Lubinie na Dolnym Śląsku, po interwencji policji.
O wydaniu postanowienia o przedstawieniu zarzutów wobec członków zespołu ratownictwa medycznego z pogotowia w Legnicy poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi prok. Paweł Jasiak.
– Zarzuty dotyczą tego, że w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego, w jakim znalazł się Bartosz S., narażono go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Ratownicy medyczni poprzestali na ocenie stanu zdrowia i parametrów życiowych pokrzywdzonego wyłącznie na podstawie niewystarczających danych; po przełożeniu go na nosze i przeniesieniu do ambulansu nie potwierdzili zatrzymania krążenia przy użyciu odpowiedniego sprzętu. Zadecydowali o odstąpieniu od czynności ratunkowych i nie rozpoczęli resuscytacji – wyjaśnił prok. Jasiak.
W śledztwie ustalono, że zgon pokrzywdzonego nastąpił dopiero po przetransportowaniu go do szpitala.
Jak podał prok. Jasiak, jeden z podejrzanych został już przesłuchany; nie przyznał się do przedstawionego zarzutu i odmówił składania wyjaśnień. Drugi z ratowników nie został przesłuchany, a wykonanie z nim czynności będzie wymagało działań w drodze pomocy prawnej.
– W toku śledztwa rozważany jest też wątek funkcjonariuszy policji, jednakże w tym zakresie nie zapadły jeszcze decyzje – zaznaczył rzecznik łódzkiej prokuratury.
Do śmierci 34-letniego Bartosza S. doszło w Lubinie na Dolnym Śląsku, po interwencji policji. Mężczyzna miał zachowywać się agresywnie, a policję wezwała jego matka, która twierdziła, że był pod wpływem narkotyków. Policjanci wezwali na miejsce posiłki i karetkę pogotowia; obezwładnili 34-latka, używając kajdanek i chwytów obezwładniających.
Film z interwencji policji na ul. Traugutta w Lubinie trafił do internetu. Na kilkuminutowym nagraniu widać, jak policjanci próbują obezwładnić mężczyznę, m.in. przyciskając go do ziemi. Ten próbuje się wyrywać, krzyczy i wzywa pomocy. W pewnym momencie 34-latek traci przytomność.
Z opublikowanych niedługo po zdarzeniu relacji ratownika wynikało, że zgon pokrzywdzonego stwierdzono już na ul. Traugutta i z tego powodu zespół pogotowia nie podejmował żadnych czynności resuscytacyjnych. Policja z kolei utrzymywała, że w chwili, kiedy funkcjonariusze przekazywali 34-latka pod opiekę ratowników, zachowane były jego funkcje życiowe.
Prokuratura Rejonowa w Lubinie wszczęła śledztwo pod kątem przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy policji oraz nieumyślnego spowodowania śmierci pokrzywdzonego; na wniosek Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu, aby uniknąć zarzutu braku bezstronności, śledztwo przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Jeszcze w 2021 r. łódzka prokuratura opublikowała opinię biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, którzy zbadali materiał pobrany ze zwłok zmarłego Bartosza S. Badanie wykazało obecność metamfetaminy i amfetaminy w stężeniach toksycznych. Zdaniem biegłych mogły one spowodować zaburzenia rytmu serca; również takie, które prowadzą do zaburzenia krążenia i zgonu. Ponadto w materiale stwierdzono obecność wielu leków psychotropowych.