Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Zabraknie chętnych do współpracy z POZ

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Podwyżka dla specjalistów, którą zagwarantował minister zdrowia sprawia, że lekarze nie będą chętni do współpracy z poradniami POZ. Jeśli nie podwyższymy stawek – a bez dodatkowych środków nie będziemy mogli tego zrobić – przestaniemy być konkurencyjni – mówi dr Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Jacek Krajewski. Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta

Małgorzata Solecka: W sobotę odbyły się we wszystkich regionach nadzwyczajne konferencje Porozumienia Zielonogórskiego. Dlaczego?

Jacek Krajewski: 30 września kończą się kontrakty na podstawową opiekę zdrowotną i musimy się zastanowić, co będzie dalej. To pierwszy powód. Drugi jest taki, że podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy usłyszeliśmy kilka informacji, które wzbudziły nasz głęboki niepokój. Uznaliśmy, jako liderzy Porozumienia Zielonogórskiego, że musimy się podzielić z lekarzami, z właścicielami placówek POZ, naszą wiedzą.

Niepokój? Przecież z NFZ płyną raczej optymistyczne informacje. Pieniędzy jest coraz więcej...

... i Fundusz zmienia plan finansowy. Tylko dla POZ nic z tego nie wynika, bo pieniędzy dla nas nie ma. Za chwilę będziemy mieć naprawdę duży problem. Podwyżka dla specjalistów, jaką zagwarantował minister Łukasz Szumowski, czyli 6750 zł brutto sprawia, że lekarze nie będą chętni do współpracy z poradniami POZ.

Ale dlaczego? Przecież POZ jest na liście „dozwolonych” miejsc do pracy.

Tak, ale pamiętajmy że wzrost płacy zasadniczej to również wzrost stawek za dyżury. Obawiam się, że jeśli my nie podwyższymy stawek – a bez dodatkowych środków nie będziemy tego mogli zrobić – to przestaniemy być konkurencyjni. Dla specjalisty to, co łącznie zarobi w szpitalu plus dochód z prywatnej praktyki może okazać się bardziej kuszący niż godziny naprawdę ciężkiej pracy w przychodni POZ. Dziwi nas niechęć do większego finansowania podstawowej opieki zdrowotnej.

Podczas Forum Ekonomicznego lwia część uczestników opowiedziała się za zwiększaniem nakładów na ten obszar.

Bo to jest logiczne, jeśli myślimy o porządkowaniu i racjonalizacji systemu. Żeby zmieniać system, trzeba stabilizować podstawową opiekę zdrowotną.

Postulat, by na POZ było przeznaczane 20 proc. budżetu NFZ na świadczenia ciągle jest aktualny. Choć oczywiście wtedy podstawową opiekę zdrowotną zapewnialiby nie tylko lekarze i pielęgniarki, ale też inni ważni pracownicy – psychologowie, dietetycy, opiekuni domowi.

Dziś rzeczywistość jest taka, że lekarz, pielęgniarka w niektórych regionach mają po 2,5 tysiąca pacjentów pod opieką.

Z drugiej strony, od decydentów często można usłyszeć, że POZ już swoje dostała. Aż nadto.

Rzeczywiście. Można powiedzieć, że dwa lata temu, dzięki uzyskaniu lepszego finansowania, podstawowa opieka zdrowotna zaczęła stawać na nogi po okresie naprawdę dużych problemów. Te pieniądze trafiły do nas po to, żeby POZ się nie rozpadła, żeby utrzymać jakość opieki. Udało się ją może nieco poprawić.

Prawdziwe wyzwania są jednak przed nami: marzymy o tym, żeby odmłodzić kadrę w podstawowej opiece zdrowotnej, ale teraz zadaniem numer jeden jest zatrzymanie tych lekarzy, którzy już u nas pracują.

W Krynicy sporo uwagi poświęcono cyfryzacji, informatyzacji.

I to też dla nas są tematy do rozmowy. Chciałbym powiedzieć jasno: doskonale wiemy, że od informatyzacji się nie ucieknie, że taka jest przyszłość nie tylko medycyny, ale też ochrony zdrowia. Ale podtrzymujemy nasze stanowisko, że nowe rozwiązania trzeba wprowadzać ewolucyjnie i fakultatywnie.

Rząd stoi na stanowisku, mówił o tym niedawno wiceminister Janusz Cieszyński, że termin 1 grudnia na obligatoryjne przejście na e-ZLA nie będzie już przesunięty.

Jak będzie, zobaczymy. Naszym zdaniem ten system nadal wymaga uproszczenia.

Sejm w ubiegłym tygodniu przyjął ustawę, która pozwala na wprowadzanie do systemu elektronicznych zwolnień lekarskich asystentom medycznym. To ma pomóc, również lekarzom POZ. Jak Porozumienie Zielonogórskie ocenia tę regulację?

Z jednej strony lekarze rodzinni, poradnie POZ, naprawdę potrzebują takiego wsparcia. Nie tylko w zakresie wprowadzania e-zwolnień czy innych druków. Lekarz, właściciel przychodni, potrzebuje kogoś, kto będzie śledził nowinki technologiczne. Żyjemy w dynamicznie zmieniającej się, pod względem technologicznym również, rzeczywistości. Musimy za nią nadążać.

Z drugiej strony, te konkretne rozwiązania, które przegłosował Sejm, nas nie przekonują. Powiem więcej: uważam je po prostu za złe.

Dlaczego?

Lekarze często zlecają różne czynności – na przykład pielęgniarkom. I te wykonują je na naszą odpowiedzialność, ale same również ponoszą odpowiedzialność za swoje błędy. Bez takiej współodpowiedzialności nie ma mowy o zaufaniu, które jest podstawą współpracy.

W przypadku asystentów medycznych tej współodpowiedzialności nie ma. Lekarz ponosi całkowitą odpowiedzialność za błąd czy błędy popełnione przez asystenta. Może zostać ukarany finansowo, może wręcz stracić prawo do wystawiania e-zwolnień. To ostatnie będzie oczywiście problemem głównie dla pacjentów, ale czy o to chodzi?

Asystenci powinni odpowiadać, choćby częściowo. Nie chodzi o zdejmowanie odpowiedzialności z lekarza, tylko o to, by za błędy odpowiadała również osoba, która je popełnia. Jeśli tak nie będzie, wielu lekarzy nie będzie korzystać z asystentów.

Czy sobotnie konferencje zakończyły się jakimiś ustaleniami?

Na to jest za wcześnie. Na razie czekamy na reakcje naszych lekarzy, naszych członków, zbieramy głosy, opinie. Prawdopodobnie przed końcem września spotkamy się raz jeszcze. Mam nadzieję, że wcześniej odbędą się rozmowy z NFZ i usłyszymy jakieś korzystne dla nas propozycje.

A jeśli nie?

To będziemy się zastanawiać, co dalej.

Rozmawiała Małgorzata Solecka

Data utworzenia: 17.09.2018
Zabraknie chętnych do współpracy z POZOceń:

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Opieka transgraniczna ciągle na marginesie
    Mobilność pacjentów wewnątrz Unii Europejskiej nie zwiększyła się radykalnie, mimo że dyrektywa dotycząca uprawnień do opieki transgranicznej obowiązuje już od dobrych kilku lat – wynika z opublikowanego właśnie sprawozdania Komisji Europejskiej.
  • Najwięcej błędnych interpretacji RODO – w sektorze zdrowia
    Najwięcej błędnych interpretacji przepisów ogólnego rozporządzenia o ochronie danych (RODO) jest w sektorze zdrowia – ocenia ekspert z Ministerstwa Cyfryzacji dr Maciej Kawecki. Dlatego – jak mówi – powstał poradnik, jak stosować przepisy.