Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Wybory a zdrowie

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Sześć województw dla PiS, dziesięć dla koalicji ugrupowań opozycyjnych – prawdopodobnie taki będzie układ sił w regionach, niepewne jest jedno województwo. W cieniu wyborów do sejmików i emocjonujących rozstrzygnięć w wielkich miastach, gdzie PiS generalnie przegrało z kretesem, pozostają wyniki do rad powiatów. Wyniki, które mogą znacząco wpłynąć również na kwestie związane z ochroną zdrowia.

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

- Czy chcemy takich samorządów, które będą wojowały, warczały na rząd? Czy chcemy takich, które będą współpracować? - pytał na początku września podczas samorządowej konwencji Prawa i Sprawiedliwości prezes Jarosław Kaczyński.

Można śmiało stwierdzić, że w ciągu ostatnich trzech lat to właśnie samorządy powiatowe, jeśli chodzi o obszar ochrony zdrowia, warczały najgłośniej i najczęściej. Związek Powiatów Polskich, poszczególni starostowie, ale również organizacje skupiające szpitale powiatowe wielokrotnie punktowały projekty ustaw i rozporządzeń przygotowywanych w resorcie zdrowia. Tak było w przypadku medycyny szkolnej, obarczenia samorządów „przywilejem” kupowania świadczeń medycznych w swoich placówkach, nowych norm zatrudnienia pielęgniarek czy sieci szpitali. Samorządy wskazywały na niebezpieczny trend przerzucania na nie ciężaru finansowego wprowadzanych przez rząd rozwiązań, protestowały przeciw windowaniu kosztów świadczeń zdrowotnych bez wskazania źródła finansowania.

W ostatnich tygodniach głośnym echem odbiły się wyniki ankiety przeprowadzonej w szpitalach powiatowych – trzy czwarte placówek ujawniło, że po wprowadzeniu sieci szpitali ich sytuacja finansowa się pogorszyła. Bliska perspektywa wyborów samorządowych złagodziła i wyhamowała planowane ostrzejsze działania szpitali i samorządowców pod adresem NFZ i ministra zdrowia. A wyniki wyborów wskazują, że w kolejnych latach postawa znaczącej części powiatów może przejść z etapu warczenia w etap synergii.

Na 314 powiatów ziemskich PiS uzyskało najlepszy wynik w 147 – w stosunku do wyborów sprzed czterech lat oznacza to poprawienie wyniku o 80 proc. Odbyło się to kosztem PSL – ludowcy cztery lata temu zwyciężyli właśnie w 147 powiatach, w tym roku – w 40. To, oczywiście, nie oznacza, że PiS będzie rządzić w połowie powiatów ziemskich. Na tym szczeblu również, najczęściej, konieczne są koalicje, a potencjał koalicyjny partii Jarosława Kaczyńskiego jest w tej chwili znikomy – głównie za sprawą agresywnej kampanii wyborczej. Również perspektywa podwójnych przyszłorocznych wyborów (europejskich i parlamentarnych) nie ułatwi rządzącym zawierania koalicji nawet na stosunkowo niskim szczeblu.

Można jednak założyć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że w tych województwach, w których PiS zdobyło samodzielną większość kosztem PSL, również wynik uzyskany w powiatach (nawet nie wszystkich w regionie) pozwoli na rządy albo samodzielne, albo z udziałem lokalnych komitetów, których opory przed wchodzeniem w układy z partią rządzącą są o wiele słabsze. To z kolei może znacząco wpłynąć na układ sił np. w Związku Powiatów Polskich, podobnie jak obecność kilku marszałków z Prawa i Sprawiedliwości wpłynie na działalność Konwentu Marszałków RP. Bardzo prawdopodobne jest przynajmniej znaczące złagodzenie retoryki tych dwóch organizacji reprezentujących samorządy terytorialne – a jeśli okaże się to niemożliwe, pojawi się zapewne mocny głos odrębny. Bez wątpienia również w sprawach dotyczących zmian w ochronie zdrowia.

Ale zmiany w samorządzie mają też wymiar bardzo praktyczny. Podczas zakończonego w piątek Forum Rynku Zdrowia jednym z głównych tematów kuluarowych rozmów były spodziewane roszady personalne na stanowiskach dyrektorów szpitali marszałkowskich i powiatowych tam, gdzie władzę obejmą samorządowcy PiS. W niektórych regionach (na przykład w Małopolsce) już trwają przymiarki do zmian w szpitalach podległych marszałkowi – głośno jest na przykład o planowanym odwołaniu ze stanowiska dyrektora Szpitala Specjalistycznego im. Józefa Dietla dr. Andrzeja Kosiniaka-Kamysza, choć proces wymiany kadr potrwa zapewne kilka miesięcy.

O jaki efekt chodzi? Podczas jednej z dyskusji poświęconej sieci szpitali Stanisław Kruczek, członek zarządu Województwa Podkarpackiego (jedynego, którym w kadencji 2014-2018 rządziło PiS) podkreślał, że wiele słabości i problemów systemu ochrony zdrowia wynika z tego, że szpitale podlegają wielu organom założycielskim, między którymi i ustrojowo, i politycznie współpraca jest trudna, a bardzo często niemożliwa. Dawał też przykłady udanej regionalnej restrukturyzacji placówek podległych samorządom województwa podkarpackiego, która była możliwa dlatego, że samorządy różnych szczebli potrafiły ze sobą współpracować. Wydaje się, że „efekt synergii” może – przynajmniej w pewnym stopniu – zadziałać i w innych regionach.

Jednak na dłuższą metę może on być trudny do utrzymania. Restrukturyzacja i racjonalizacja zasobów szpitalnych zawsze na końcu musi oznaczać likwidację – oddziałów lub w skrajnych przypadkach całych placówek. To na tyle trudna politycznie decyzja, że znacznie łatwiej rządowi na poziomie ustaw wprowadzać rozwiązania wymuszające decyzje o restrukturyzacji, niż samorządowcom opracowywać planową restrukturyzację podległych sobie szpitali.

Być może więc, paradoksalnie, umocnienie się PiS w powiatach będzie oznaczać dla szpitali pierwszego poziomu sieciowego poprawę warunków funkcjonowania: nowi włodarze powiatów będą szukać sposobów dotarcia do decydentów i w resorcie zdrowia, i NFZ. A że dla polityków perspektywa najbliższego roku to permanentna kampania wyborcza, rządzący powinni być skłonni do pokazania wyborcom, że „dobra zmiana” w powiatach wychodzi na dobre. Również szpitalom. Zwłaszcza, że wtedy można byłoby postawić tezę (niekoniecznie prawdziwą) o nieudolnych poprzednikach.

30.10.2018

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta