Wychodzenie z nałogu nikotynowego bywa długotrwałe, ponieważ nikotyna silnie uzależnia – pobudza mózgowy układ nagrody, wyzwalając dopaminę, czyli tzw. hormon szczęścia. To sprawia, że organizm zaczyna kojarzyć palenie z przyjemnością i ulgą, a zerwanie z tym mechanizmem wymaga czasu i zmiany nawyków. Trzeba nauczyć się zajmować i mózg, i ręce czymś innym oraz radzić sobie w sytuacjach, które uruchamiają odruch sięgania po nikotynę.
Dr n. med. Magdalena Cedzyńska. Fot. NIO-PIB.
Klaudia Torchała: Uzależnienie od nikotyny to choroba. Co zrobić, by się z niej wyleczyć?
Dr n. med. Magdalena Cedzyńska: Podstawą palenia papierosów jest uzależnienie od substancji psychoaktywnej, czyli od nikotyny, i to jest choroba – uwzględniona w międzynarodowej klasyfikacji chorób. Dlatego zawsze warto skorzystać z pomocy specjalisty. Może to być lekarz lub terapeuta, którzy pomogą przejść przez ten trudny okres. Rzucenie palenia to proces, który wymaga czasu – receptory w mózgu potrzebują kilku tygodni, by przestać domagać się swojej dawki nikotyny. Choć to choroba, to często bardziej postrzegana na początku uzależnienia jako element stylu życia, własny wybór. Z czasem palenie staje się jednak codzienną rutyną, gdyż sięgamy po papierosa w odpowiedzi na wiele codziennych sytuacji społecznych lub określone emocje. Przez wiele lat osoby uzależnione to byli palacze tytoniu, ale w tej chwili rynek produktów z nikotyną się zmienił. Są produkty, które nie mają w sobie tytoniu, ale zawierają nikotynę np. w postaci liquidu w e-papierosach czy soli nikotynowych, jak w przypadku saszetek nikotynowych (tzw. białego snusu). To syntetyczna nikotyna, a nie organiczny związek chemiczny pozyskiwany z tytoniu. Z powodu używania produktów nikotynowych na świecie umiera rocznie 8 mln osób, w tym 1,3 mln to osoby, które palą biernie. To zatrważające statystki.
Jakie są mechanizmy uzależnienia od nikotyny?
To mechanizmy behawioralne, czyli związane ze zmianami zachowania, mechanizmy psychologiczne oraz fizjologiczne. Nikotyna działa na tzw. ośrodek nagrody i ośrodek kary w mózgu, podobnie jak w przypadku innych narkotyków – heroiny, kokainy czy alkoholu. Nikotyna może działać pobudzająco i uspokajająco. Jest „wyciszaczem” lub stymulatorem. Zależy, w odpowiedzi na jaką emocję palimy, jak długo jesteśmy uzależnieni oraz jaką dawkę przyjmujemy.
Kiedy przekraczamy tę delikatną granicę, za którą jest już uzależnienie fizyczne?
Można sobie zadać samemu jedno pytanie, by ustalić, jak głębokie to uzależnienie. Brzmi ono: „Jak szybko po przebudzeniu muszę wypalić pierwszego papierosa?”. To ważne gdyż w nocy nie dostarczamy kolejnej porcji narkotyku, więc budzimy się na głodzie. Im krótszy ten czas, powiedzmy do pół godziny, tym większa pewność, że biologicznie już dość głęboko jesteśmy uzależnieni. Poza tym jest to też kwestia liczby wypalanych papierosów w ciągu dnia.
Ale sam rachunek sumienia nie wystarczy, by rzucić nałóg…
Jak wspomniałam, dobrze byłoby, aby to lekarz czy inny specjalista zidentyfikował gotowość do zaprzestania palenia i w ogóle zdiagnozował chorobę. Jeśli zostanie postawione rozpoznanie, to chorobę należy leczyć. Można sięgnąć po farmakoterapię. Dostępne są zarówno leki na receptę, jak i bez recepty (OTC).
Mamy Nikotynową Terapię Zastępczą, czyli produkty zawierające terapeutyczną nikotynę: plastry, gumy, tabletki do ssania, spraye do gardła lub inhalatory. I tu chciałabym zwrócić uwagę, że e-papierosy nie są nikotynową terapią zastępczą i ze względu na swoją szkodliwość raczej nie będą. W aptece dostępne są też nienikotynowe terapie. To np. lek roślinny – cytyzyna, która jest agonistą receptorów nikotynowych. Agonista, czyli substancja czynna, która pobudza ten sam receptor, co nikotyna, czyli w pewnym sensie „oszukuje mózg”, że dostał swoją porcję narkotyku. To pobudzenie powoduje wyrzut dopaminy, ale w ograniczonym stopniu, do 40 proc. w porównaniu do nikotyny. Dzięki temu nie uzależnia. Objawy odstawienia są wtedy po prostu łagodniejsze. Oprócz cytyzyny i produktów z terapeutyczną nikotyną jest też lek z grupy antydepresantów – bupropion. Dostępny tylko z przepisu lekarza.
Te terapie powodują, że palenie papierosów nie jest już taką przyjemnością, jak wcześniej, bo nie ma nagradzającego efektu zapalenia oraz dodatkowo objawy odstawienia nikotyny są łagodniejsze.
Jak długo trwa terapia antynikotynowa?
Leki podaje się do trzech miesięcy.
Leczenie to nie tylko farmakoterapia?
Tak. Pacjent powinien być wspierany przez psychologa lub terapeutę. Sprawdza się w tym wypadku terapia behawioralna czy praca na schematach zachowań. Chodzi o to, by pacjent zaczął sobie radzić z objawami odstawienia i sytuacjami, w których zawsze sięgał po papierosa. Na początku na przykład trudno mu poradzić sobie z rękami, które pragną papierosa.
Nie ma jednego sprawdzonego sposobu. Każdy radzi sobie inaczej. W poradni zawsze zastanawiamy się wspólnie z pacjentem nad tym, jak powinien wychodzić z nałogu. Jako przykład mogę podać, że niektórzy zaczynają jeść paluszki, inni biorą skuwki lub słomki i zaciągają się powietrzem, zajmują czymś ręce…
Chodzi o to, by w tej początkowej fazie zastąpić odruch palenia czy wapowania czymś innym, ale powoli uczyć się od niego odchodzić. Rozmawiamy też o sytuacjach, które wywołują chęć palenia. Zastanawiamy się wspólnie, jak sobie z nimi radzić. Szukamy w pacjentach jego własnych, indywidualnych zasobów do radzenia sobie z wyzwaniami, bo przecież nie ma gotowych recept. Nie mogę powiedzieć każdemu, że jak mu się chce zapalić, powinien np. wypić szklankę wody albo zrobić 10 przysiadów. Każdy znajdzie swój sposób, bo nawet jeśli wypalał 20 papierosów dziennie, to po tygodniu niepalenia to 140 sytuacji, w których musiał się powstrzymać. Pytanie jest więc o to, jak mu się to udało, co zrobił? Czasem wystarczy to uświadomić i pokazać, że jakiś sposób jednak działa. Poza tym zawsze motywujemy.
Rozmawiała Klaudia Torchała