Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Ratowanie tonącego


Instytut Ratownictwa Medycznego w Krakowie

Piękny, upalny dzień nad Bugiem, zachęcający do kąpieli w rzece. Lekarz podróżujący samochodem z rodziną zatrzymuje się na odpoczynek przy dzikiej plaży. Jest na niej kilkanaście osób, w tym grupa kąpiących się młodych ludzi. Zaczynają właśnie wychodzić z wody. Lekarz mówi swoim dzieciom o zasadach bezpieczeństwa wchodzenia do wody, kiedy nagle słyszy wołanie: Radek?! Gdzie jest Radek? On się chyba nie utopił! Rozgląda się i widzi kilka metrów od brzegu unoszącego się bezwładnie na wodzie kilkunastoletniego chłopca, z twarzą zanurzoną w wodzie.


Fot. Pixabay.com

Bardzo często tonięcie nie jest zauważone przez inne osoby kąpiące się lub przebywające na brzegu. Tonący stara się przede wszystkim łapać powietrze, więc praktycznie nie może krzyczeć, a jego rozpaczliwe ruchy są częściej zauważane przez ratowników w miejscach strzeżonych niż przez współtowarzyszy kąpieli lub osoby postronne. Dlatego do większości utonięć dochodzi na wodach otwartych i niestrzeżonych.

Szansa uratowania tonącego zależy od czasu uniemożliwienia oddychania przez wodę znajdującą się w drogach oddechowych. Chłopca trzeba jak najszybciej przeciągnąć do miejsca, w którym możliwe będzie przywrócenie wentylacji, a następnie wyciągnąć go z wody, ale nie można przy tym zapominać o własnym bezpieczeństwie. Rokrocznie kilka osób tonie przy próbach ratowania, podejmowanych przez ludzi nieprzeszkolonych w ratownictwie wodnym. Zwykła umiejętność pływania może nie wystarczyć. Dlatego zaleca się osobom nieprzeszkolonym unikanie wchodzenia do wody, a działanie, jeśli to tylko możliwe, powinno się ograniczać do rozmowy z tonącym w celu opanowania jego paniki, która poprzez hiperwentylację może doprowadzić do omdlenia, oraz do prób dosięgnięcia ratowanego kijem lub częścią ubrania, czy też rzucenia mu liny lub rzutki ratunkowej. Można do tonącego podpłynąć łodzią, jeśli jest dostępna i nie wiąże się to z dodatkowymi zagrożeniami. Wchodzić do wody, jeśli nie ma się odpowiedniego przeszkolenia, można tylko w ostateczności. Niestety sytuacja, w jakiej się znalazł teraz lekarz, do takich właśnie należy, a wtedy powinno się mieć ze sobą jakiś nietonący przedmiot lub formować łańcuch ludzi wzajemnie się ubezpieczających. Najlepiej, żeby osoby umiejące pływać były na przodzie.

Oprócz szybkiego rozpoczęcia ratowania tonącego należy możliwie szybko powiadomić służby ratownicze, w tym wypadku Pogotowie Ratunkowe (tel. 999 lub 112) albo Straż Pożarną (tel. 998), a na wodach patrolowanych przez Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe zadzwonić pod numer 601 100 100.

Lekarz prosi żonę o wezwanie pomocy i zaopiekowanie się dziećmi, żeby z ciekawości nie wpadły do wody, a sam kieruje kolegami tonącego chłopca, by tworzony przez nich łańcuch poruszał się jak najdłużej przez miejsce płytkie. Wie, że w rzece trzeba zwracać uwagę, czy nie widać zawirowań na powierzchni wody, a więc miejsc niebezpiecznych także dla podejmujących próbę ratowania tonącego. I rzeczywiście niedaleko od miejsca kąpieli pozostałych osób jest wir, który mógł być przyczyną tonięcia nieuważnego chłopca. Łańcuch trzymających się ludzi omija miejsce zawirowania, a pierwszy z nich chwyta tonącego za rękę. Udaje się przeciągnąć chłopca na wodę sięgającą nieco powyżej pasa i obrócić go na wznak. Prawdopodobieństwo towarzyszącego urazu kręgosłupa jest niewielkie (ok. 0,5%), ponieważ okoliczności nie wskazują na taką możliwość. Nie jest więc tym razem konieczna stabilizacja kręgosłupa szyjnego przed rozpoczęciem resuscytacji. Zagrożenie urazem kręgosłupa się zwiększa, jeśli tonący skakał do wody albo doznał ewidentnego urazu, na przykład przy wywrotce skutera wodnego lub od uderzenia bomem na żaglówce przed wpadnięciem do wody. Jeżeli nie ma odpowiedniego sprzętu do unieruchomienia kręgosłupa, wówczas trzeba przynajmniej ograniczać maksymalnie ruchy głowy i szyi.

Pierwszym i najważniejszym celem postępowania z pacjentem po epizodzie tonięcia jest zniesienie niedotlenienia. Natychmiastowe rozpoczęcie oddechów ratowniczych zwiększa przeżywalność, więc lekarz rozpoczyna je już w płytkiej wodzie. Na ich rozpoczęcie w wodzie głębokiej mogą sobie pozwolić tylko wykwalifikowani ratownicy wodni.

Woda, która dostała się do płuc, nie jest przeszkodą w prowadzeniu wentylacji i nie trzeba próbować jej usuwać, bo zwykle jej ilość jest niewielka i szybko się wchłania. Aspiracja 1-3 ml wody na kilogram masy ciała może jednak spowodować upośledzenie wymiany gazowej poprzez rozkład surfaktantu płucnego (w wodzie słodkiej) lub rozcieńczenia go i wypłukania (w wodzie słonej). Może to jednak mieć znaczenie tylko dla dalszej opieki, jeśli się powiedzie akcja ratunkowa. Zwykły sposób udrożnienia dróg oddechowych przez odgięcie głowy i podciągnięcie palcami drugiej ręki żuchwy ratowanego nie ułatwia wykonywania oddechów, gdyż w takim ustawieniu rąk trudno jest zacisnąć skrzydełka nosa, a głowa ratowanego zanurza się przy nich w wodzie. Zwykle łatwiej jest podtrzymywać głowę jedną ręką, drugą unosić żuchwę, a oddechy ratownicze prowadzić sposobem usta-nos (ryc.), co bywa możliwe nawet wtedy, kiedy w jamie ustnej są wodorosty.

Próby uciskania klatki piersiowej są w wodzie nieskuteczne, nawet u poszkodowanego położonego na desce, i nie należy ich podejmować, żeby nie tracić czasu.

Tonący jest więc szybko holowany do brzegu, a w tym czasie lekarz prowadzi sztuczną wentylację. Wyjęcie ratowanego na brzeg nie jest łatwe i wymaga współdziałania kilku osób, tak by zachować pozycję horyzontalną i nie narażać kręgosłupa szyjnego. Każda deska podłożona pod ratowanego może być pomocna. Zachowanie pozycji horyzontalnej jest konieczne ze względu na rozwijającą się u przebywających pod wodą hipowolemię, będącą skutkiem działania na zanurzone ciało ciśnienia hydrostatycznego. Przy urazach kręgów szyjnych w znacznym odsetku przypadków może się też rozwinąć wstrząs rdzeniowy wskutek przerwania ciągłości rdzenia kręgowego, które poza czterokończynowym porażeniem powoduje także przerwanie dróg sygnałów wysyłanych z ośrodkowego układu nerwowego do nadnerczy.

Po wyciągnięciu ratowanego na brzeg, jeśli nie podejmuje on oddechu, należy prowadzić resuscytację krążeniowo-oddechową w standardowym rytmie 30 uciśnięć środkowej części mostka na głębokość 4-5 cm, z szybkością około 100 razy na minutę, na przemian z dwoma oddechami ratowniczymi.W przypadku dziecka, jeśli wentylacja sztuczna nie była prowadzona wcześniej w wodzie, pojedynczy ratownik zaczyna resuscytację krążeniowo-oddechową od 5 oddechów, a później zachowuje proporcję 30 uciśnięć klatki piersiowej do 2 oddechów. Jeśli pomocy udziela co najmniej 2 ratowników medycznych, powinni zachować proporcję 15:2 (u dziecka bez cech pokwitania). Ponieważ chłopiec jest drobnej budowy, lekarz uciska jego klatkę piersiową jedną ręką, a nie dwoma jak przy resuscytacji dorosłego. Pamięta, by wdmuchiwać taką objętość powietrza jak przy normalnym oddychaniu, w czasie około 1 sekundy, oraz że podatność płuc może się szybko pogorszyć i trzeba będzie wdmuchiwać powietrze pod większym niż zwykle ciśnieniem. Do prowadzenia oddechów ratowniczych można użyć wożonej w apteczce samochodowej maseczki do oddychania. Wdmuchiwaniu powietrza do żołądka, co może przyśpieszyć regurgitację, do pewnego stopnia zapobiega równoczesne, lekkie uciskanie chrząstki pierścieniowatej przez inną osobę.

W przeciwieństwie do wody w płucach woda wypita przez tonącego podczas prób ratowania się stwarza duże problemy podczas resuscytacji. Regurgitacja (bierne przesunięcie treści pokarmowej z żołądka do przełyku, bez odruchu wymiotnego) występuje w 2/3 przypadków, w których prowadzi się oddechy ratownicze i w ponad 80% przypadków, jeśli uciska się klatkę piersiową. Grozi to oczywiście trudnością w utrzymaniu drożności dróg oddechowych i stwarza duże niebezpieczeństwo zachłyśnięcia. Kiedy dochodzi do regurgitacji, należy obrócić ratowanego na bok i usunąć treść pokarmową (służby ratownicze mogą użyć do tego celu ssaka). Jeśli regurgitacja zagraża osobie z podejrzeniem urazu kręgosłupa, obracanie na bok musi się odbywać z równoczesną stabilizacją kręgosłupa szyjnego, a więc z udziałem kilku osób i pod kierunkiem osoby trzymającej głowę poszkodowanego.

Lekarz prowadzi resuscytację krążeniowo-oddechową do przyjazdu karetki Pogotowia Ratunkowego.

Dzieci lekarza i wszyscy zgromadzeni wokół otrzymali smutną lekcję poglądową, jak niebezpieczna może być kąpiel w miejscach nieznanych i niestrzeżonych. W przypadkach tonięcia z reguły rozpoczyna się ratowanie tonącego i prowadzi się resuscytację krążeniowo-oddechową, ponieważ trudno ocenić z całą pewnością, jak długo poszkodowany naprawdę nie oddychał. Jako czas graniczny przyjmuje się udowodnione przebywanie pod wodą przez 30 minut, co prawie nigdy nie jest pewne, jednak opisano przeżycie po dłuższym czasie. Uważa się często, że dołączające się wyziębienie działa ochronnie na korę mózgową. Jest to jednak na pewno prawdziwe tylko wtedy, gdy do tonięcia dochodzi w bardzo zimnej wodzie, zwłaszcza u dzieci, gdyż wówczas wewnętrzna temperatura ciała szybko się obniża. Istnieją opisy skutecznego leczenia po 60 i 88 minutach zanurzenia. Decyzja o zaprzestaniu resuscytacji jest trudna i raczej nie powinna być podejmowana poza szpitalem, nie ma bowiem jednego czynnika, który ze 100% pewnością informowałby o dobrym albo złym rokowaniu. Niemniej jednak u 60% osób przywożonych na oddziały ratunkowe w trakcie resuscytacji krążeniowo-oddechowej po epizodach tonięcia stwierdza się tam w końcu zgon, a większość spośród uratowanych ma trwałe ubytki neurologiczne. Udaje się jednak czasem uratować tonących w sytuacjach na pozór beznadziejnych.

Piśmiennictwo:

Wytyczne 2005 resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Europejska Rada Resuscytacji, Polska Rada Resuscytacji. Kraków, 2005; prc.krakow.pl
28.06.2016

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?