Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Powrót lekarzy z misji w RŚA

FRM

Z Afryki powrócili uczestnicy wyprawy pilotażowej do Republiki Środkowoafrykańskiej, którzy mieli zbadać możliwości leczenia ślepoty rzecznej. 4 grudnia w siedzibie Fundacji Redemptoris Missio przy ul Junikowskiej 48 w Poznaniu o rezultatach pracy w Republice Środkowoafrykańskiej opowiadali Norbert Rehlis i Jacek Jarosz. Trzecim uczestnikiem wyprawy był okulista z Koła Dariusz Tuleja.

Wolontariusze Fundacji przez dwa tygodnie realizowali projekt współfinansowany przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Celem projektu było rozpoznanie sytuacji zdrowotnej lokalnej ludności oraz przygotowanie struktur niezbędnych do walki z chorobami tropikalnymi m.in. ślepotą rzeczną. Podczas pobytu w RŚA trzech wolontariuszy Fundacji Redemptoris Missio przebadało blisko tysiąc pacjentów. Mimo że uczestnicy wyprawy dopiero wrócili z Afryki, to już rozpoczęły się prace nad kontynuacją działań pomocowych w RŚA. Już wiadomo, że jednym z najbardziej palących problemów w regionie jest zaćma. Tylko na terenie misji Ngaoundaye, gdzie głównie przebywali wolontariusze, zaćma pozbawiła wzroku kilkaset osób.

Republika Środkowoafrykańska to jedno z najbiedniejszych państw świata. Od 2013 roku trwa tam nieregularna wojna domowa. Działania zbrojne pochłonęły dotychczas wiele ofiar. Skomplikowana sytuacja polityczna nie daje nadziei na szybkie rozwiązanie konfliktu. W zaistniałej sytuacji najbardziej cierpią zwykli, niewinni ludzie. Wolontariusze Fundacji Redemptoris Missio mogą do nich trafiać poprzez polskich misjonarzy, którzy ryzykując własnym życiem służą najbardziej potrzebującym. Kiedy rozpoczęła się wojna domowa, polscy misjonarze zostali wezwani przez polskie MSZ do natychmiastowego opuszczenia tego kraju. Nie zdecydowali się na ten krok, ponieważ nie chcieli zostawiać w niedoli ludzi wśród których tyle lat pracowali.

Republika Środkowoafrykańska to kraj upadły. Nie funkcjonują w nim prawie żadne państwowe instytucje, takie jak urzędy, szkoły czy szpitale. Jedynymi działającymi placówkami są te, które funkcjonują przy misjach. I to właśnie na wezwanie misjonarzy o pomoc odpowiedziała Fundacja „Redemptoris Missio”.

Oto jak wolontariusze relacjonują swoją pracę: „Podczas wizyt w wioskach spotykaliśmy pacjentów, którzy szukając pomocy w chorobie udawali się do szamanów. Efekty działań czarowników były przerażające. Niemal wszyscy mieli głębokie nacięcia w różnych miejscach ciała. Najbardziej przerażający był jednak widok małej dziewczynki, którą szaman przypalał rozgrzanym żelazem. Ślady, jakie zostały na jej ciele po tym makabrycznym zabiegu, uświadomiły nam jak ważne jest, aby jak najszybciej podjąć wśród ludności i personelu medycznego działania edukacyjne”.

Końca ciągnącej się latami wojny domowej nie widać. Sami misjonarze nazywają siebie szaleńcami, którzy zdecydowali się tam być, ponieważ sytuacja wcale nie jest stabilna. Kobiety, dzieci i niepełnosprawni najłatwiej padają ofiarą rebeliantów.

Lekarze relacjonują: „Od misjonarzy słyszeliśmy wiele historii o tym, jak grupy zbrojne mordowały w wioskach tych, którzy w żaden sposób nie mogli się bronić. W czasie naszej wizyty w Ngaoundaye do wioski przyjechał oddział grupy 3R - jednej z bojówek. Mimo iż grupa od pewnego czasu obrała mniej agresywny sposób postępowania, to wśród niewidomych, którzy przybyli do nas na badanie, zapanowało przerażenie. Zdrowi mieszkańcy wioski uciekli. Ulice opustoszały. Niewidomi nie mając jak ratować życia zostali przy misji licząc na szczęście. W powietrzu zawisł strach. Napięcie rozładowało się dopiero po kilu godzinach. Okazało się, że tym razem nie dojdzie do rozlewu krwi. Ulżyło wszystkim. Mieszkańcy miasteczka wrócili do swoich zajęć, niewidomi odzyskali spokój, a my mogliśmy bez większych obaw kontynuować swoją pracę”.

„Mieszkańcy tych terenów mają nadal w pamięci, ile krzywd wyrządzono tam bezbronnym ludziom. Na szczęście zarówno działania misjonarzy jak i wolontariuszy Fundacji nie zdawały się zagrażać interesom bojówek. Pomimo niestabilnej sytuacji decydujemy się kontynuować tam swoje działania, właśnie dlatego, że miejscowa ludność nie może liczyć na żadną pomoc. Sama podróż na miejsce trwała 4 dni, z uwagi na odległość, zupełny brak prądu i nieprzejezdne drogi nie docierają tam ani dziennikarze, ani duże organizacje pomocowe. Fundacja poszukuje lekarzy okulistów, którzy chcieliby tam przeprowadzać operacje zaćmy, na ich przyjazd czeka blisko 1000 niewidomych osób”.

Realizacja projektu była możliwa dzięki środkom z Departamentu Pomocy Humanitarnej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Data utworzenia: 05.12.2018
Powrót lekarzy z misji w RŚAOceń:
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?