Pozorna ochrona

27.01.2025
Małgorzata Solecka
Kurier MP

Ratownicy od lat alarmują, że są narażeni na niebezpieczne sytuacje, a państwo ich nie chroni lub ta ochrona jest jedynie pozorna. W weekend, po tym jak mimo wysiłków lekarzy nie udało się uratować życia ratownika z Siedlec, uwaga przedstawicieli środowiska ratowników skupiła się głównie na resorcie sprawiedliwości.

Fot. Łukasz Wądołowski / Agencja Wyborcza.pl

  • W połowie grudnia do MZ skierowano interpelację ws. bezpieczeństwa ratowników medycznych. Bezpośrednim powodem był atak na ratowników medycznych w Warszawie
  • Temat bezpieczeństwa zespołów ratownictwa medycznego pojawił się również podczas styczniowego posiedzenia KZ. W wypowiedziach zarówno posłów, jak i strony społecznej przewijały się wątki agresywnych pacjentów
  • Środowisko ratowników optuje za wyposażeniem ich w kamery nasobne
  • Prokuratura co prawda wszczyna postępowania, ale są one umarzane, a w sądach zapadają, w ocenie ratowników, nieadekwatnie niskie wyroki
  • Jak mantra wraca – od lat – w rozmowach z ratownikami opinia, że państwo nie tylko nie stoi za nim murem, ale wręcz wystawia ich na ataki
  • Od grudnia 2019 r. na tabletach wykorzystywanych przez zespoły ratownictwa medycznego w SWD PRM wprowadzono przycisk „POMOC”
  • Bez możliwości fizycznego unieruchomienia, zablokowania agresji osób, będących często pod wpływem alkoholu, narkotyków, dopalaczy trudno mówić o bezpieczeństwie ratowników

W połowie grudnia Janusz Cieszyński (PiS) skierował do ministra zdrowia interpelację w sprawie bezpieczeństwa ratowników medycznych. Bezpośrednim powodem był atak na ratowników medycznych w centrum Warszawy, w którym miał uczestniczyć – o czym poseł nie omieszkał wspomnieć – „czynny pułkownik Służby Ochrony Państwa”, który „zaatakował ratowników medycznych, wykazując agresję fizyczną i słowną”. – Incydent ten uwydatnił nie tylko ryzyko związane z wykonywaniem pracy ratownika, ale także braki w obowiązujących przepisach prawnych, które utrudniają zapewnienie pełnego bezpieczeństwa załogom karetek – podkreślił były wiceminister zdrowia.

Cieszyński pisał, że ratownicy medyczni w Polsce nie są odpowiednio chronieni przed agresywnymi pacjentami lub innymi osobami. – Prawo uniemożliwia np. przewożenie agresywnego pacjenta w kajdankach, nawet w obecności policjanta, co często zamienia karetkę w zamkniętą pułapkę dla ratowników. Problematyczne są również kary za akty przemocy wobec ratowników, które często są symboliczne, mimo że agresja może prowadzić do zniszczeń mienia lub poważnych urazów psychicznych i fizycznych. Incydenty takie jak ten w Warszawie są jedynie wierzchołkiem góry lodowej i wskazują na pilną potrzebę zmian legislacyjnych – podkreślał, dodając, że szkolenia z samoobrony w warunkach pracy w ambulansie, jakie organizują sami ratownicy, nie wystarczą. Konieczne są zmiany prawne, które wprowadzą bardziej efektywne mechanizmy ochrony, np. obowiązek unieruchamiania agresywnych pacjentów czy zwiększenie sankcji za przemoc wobec ratowników.

Poseł pytał, czy Ministerstwo Zdrowia monitoruje przypadki agresji wobec ratowników medycznych w Polsce i jakie są wyniki tych analiz oraz jakie działania planuje podjąć w celu poprawy bezpieczeństwa ratowników medycznych, w szczególności w zakresie zmian legislacyjnych? Chciał też odpowiedzi na pytania szczegółowe, związane z postulatami ratowników medycznych (możliwość stosowania przymusu bezpośredniego, np. kajdanek, wobec agresywnych pacjentów). – Czy w planach ministerstwa znajdują się inne inicjatywy mające na celu zwiększenie bezpieczeństwa ratowników medycznych oraz poprawę ich warunków pracy? – to ostatnie pytanie można uznać za konkluzję interpelacji.

Temat bezpieczeństwa zespołów ratownictwa medycznego pojawił się również podczas styczniowego posiedzenia Komisji Zdrowia, poświęconego planom resortu wobec systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. W wypowiedziach zarówno posłów, jak i strony społecznej przewijały się wątki agresywnych pacjentów (i nie tylko pacjentów). Gdyby streścić odpowiedź na interpelację Cieszyńskiego i odpowiedzi udzielone podczas posiedzenia KZ, jakich udzielił wiceminister Marek Kos, można byłoby powiedzieć: – Ministerstwo Zdrowia problem dostrzega i pochyla się nad nim z najwyższą troską. Od lat.

– W związku z licznymi informacjami dotyczącymi aktów agresji wobec członków zespołów ratownictwa medycznego (ZRM) Departament Bezpieczeństwa MZ (wówczas Departament Ratownictwa Medycznego i Obronności) rozpoczął analizy dotyczące możliwości wprowadzenia systemu monitoringu wizyjnego czyli kamer nasobnych w ZRM. W tym celu w 2018 r. zobowiązano urzędy wojewódzkie do przekazywania comiesięcznych informacji na temat aktów agresji wobec członków ZRM. Informacje te zbierane były od czerwca 2018 r. do 31 grudnia 2020 r. Ostatecznie kamery nasobne w ZRM nie zostały wprowadzone z uwagi na negatywne stanowisko Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który podnosił możliwość ujawnienia na nagraniach danych wrażliwych o uczestnikach zdarzenia – czytamy w odpowiedzi na interpelację. Warto zaznaczyć, że przez większą część okresu, o którym wspomina Kos, wiceministrem zdrowia był Janusz Cieszyński.

Środowisko ratowników medycznych nadal optuje za wyposażeniem ich w kamery nasobne – bez nich trudno udowodnić w dużej części przypadków, kto i w jakich okolicznościach zaatakował ratownika. Prokuratura co prawda wszczyna postępowania, ale są one umarzane, a w sądach – jeśli nie dojdzie do umorzenia ze względu na niską społeczną szkodliwość czynu – zapadają, w ocenie ratowników, nieadekwatnie niskie wyroki. I chyba właśnie to przelewa czarę goryczy – bo nawet jeśli założyć, że nawet najlepsze prawne rozwiązania nie wystarczą, by zapobiec atakowi szału pijanej osoby, to – w ocenie ratowników – pobłażliwość wymiaru sprawiedliwości wzmacnia poczucie bezkarności u tych, którzy nie widzą powodu do szacunku dla tych, których wzywają do ratowania zdrowia i życia. Jak mantra wraca – od lat – w rozmowach z ratownikami opinia, że państwo nie tylko nie stoi za nim murem, ale wręcz wystawia ich na ataki.

Nie zmienia tego fakt, że od grudnia 2019 – jak przypomniał w odpowiedzi na interpelację Cieszyńskiego wiceminister Kos – na tabletach wykorzystywanych przez zespoły ratownictwa medycznego w Systemie Wspomagania Dowodzenia Państwowego Ratownictwa Medycznego (SWD PRM) wprowadzono przycisk „POMOC”. – Jest to funkcjonalność, która w przypadku bezpośredniego zagrożenia pozwala kierownikowi zespołu z poziomu uruchomionej aplikacji powiadomić dyspozytora medycznego o potrzebie natychmiastowej pomocy. Jednocześnie dyspozytorzy medyczni, którzy otrzymali to powiadomienie (dyspozytor główny, zastępca oraz dyspozytorzy wysyłający w danej dyspozytorni medycznej) są zobowiązani do potwierdzenia odebrania komunikatu oraz do podjęcia określonych działań zmierzających do udzielenia pomocy ZRM, czyli np. wezwania Policji na miejsce zdarzenia.

Akurat współpraca z policją, jak podkreślają ratownicy, nie budzi zastrzeżeń, choć nie wszędzie patrol policji może jednak przyjechać wystarczająco szybko. A nawet jeśli, przepisy blokują np. możliwość bezpiecznego transportu agresywnego pacjenta: mógłby być przewożony w kajdankach w asyście policjanta, ale policjant w ambulansie jechać nie może. To również jeden z postulatów środowiska – bez możliwości fizycznego unieruchomienia, zablokowania agresji osób, będących często pod wpływem alkoholu, narkotyków, dopalaczy trudno mówić o bezpieczeństwie ratowników.

Głównym postulatem jest jednak zmiana podejścia prokuratur i sądów. Co prawda ratownicy medyczni, w czasie wykonywania obowiązków, korzystają z ochrony takiej, jak funkcjonariusze publiczni (więc postępowanie w sytuacjach ataków jest wszczynane z urzędu), jednak w praktyce agresorzy traktowani są ulgowo. Słowne napaści kończą się zwykle umorzeniem spraw (niska szkodliwość społeczna czynu), fizyczne – niskimi, wręcz symbolicznymi, karami. Dlatego w weekend, po tym jak mimo wysiłków lekarzy nie udało się uratować życia ratownika z Siedlec, uwaga przedstawicieli środowiska ratowników skupiła się głównie na resorcie sprawiedliwości. Również dlatego, że ministrowie zdrowia i spraw wewnętrznych zareagowali bardzo szybko, wydając wspólne oświadczenie dotyczące konieczności wzmocnienia bezpieczeństwa interweniujących zespołów ratownictwa medycznego. Prokuratura w niedzielę poinformowała o wszczęciu śledztwa – nożownik prawdopodobnie dopiero w poniedziałek będzie mógł zostać przesłuchany (trafił do szpitala z powodu obrażeń głowy, które były zresztą przyczyną wezwania przez niego samego karetki).

Zobacz także
  • MZ zapowiada spełnienie postulatów ratowników
  • MZ spotka się z ratownikami
  • Ratownicy oddadzą hołd zabitemu koledze
  • Tragedia, która zmusza do refleksji
  • MZ: ta zbrodnia musi być dzwonkiem alarmowym

Leki

Konferencje MP
  • Ratownictwo 2026
    Kraków, 18–19 września
    • trudne decyzje w pediatrii ratunkowej
    • granice ratowania – aspekty prawne i odpowiedzialność
    • medycyna ratunkowa w położnictwie – wyzwania przedszpitalne
    • działania w sytuacjach dużego zagrożenia
    • hipotermia terapeutyczna noworodków – współczesne standardy postępowania
  • CARDIO30 WEBCAST
    Obejrzyj odcinek 2.
    • odcinek drugi cyklu webcastów Klubu 30 Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego
    • leczenie dyslipidemii zgodnie z aktualnymi wytycznymi – czym dysponujemy w Polsce
  • USG w ocenie zagrożenia życia w warunkach przedszpitalnych i SOR
    Liszki k. Krakowa, 27 września, 5 grudnia
    • wprowadzenie do POCUS w stanach zagrożenia życia
    • podstawy fizyki ultradźwięków i tryby obrazowania
    • minimalne wymogi sprzętowe i aspekty organizacyjne
    • protokoły USG w stanach nagłych (eFAST, BLUE, RUSH)

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.