W poniedziałek o 20.30 widzowie TVP 1 będą mieli możliwość obejrzenia monodramu „Pogo”, przeniesionego na deski Teatru Polonia reportażu Jakuba Sieczki, który przez kilka lat pracował w warszawskim pogotowiu ratunkowym jako szef ZRM.
I książka, i spektakl zebrały już fenomenalne recenzje – w pełni zasłużone i uzasadnione. Nie zabrakło też nagród i wyróżnień. „Monodram na podstawie książki reporterskiej „Pogo”, uznawanej za jedną z najwybitniejszych w tym gatunku w ostatnich latach w Polsce (właśnie znalazła się ona w finale prestiżowej nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego)” – reklamował sztukę przed premierą w czerwcu 2023 roku warszawski Teatr Polonia. „Sieczko bardzo się stara odrzeć zawód ratownika medycznego z bohaterstwa i sprowadzić na ziemię widzów sensacyjno-ckliwych szpitalnych seriali (…). Z jakim efektem? Paradoksalnie – odwrotnym” – nie kryła zachwytu książką lekarza anestezjologa „Polityka”.
Na portalu MP.PL pisaliśmy we wrześniu 2023 roku po jednym z pierwszych spektakli: „Sceną w pojedynkę (niemal w pojedynkę, mówiąc dokładnie, partnerem jest Radosław Luka i choć nie jest to duża rola, to bardzo udana) rządzi Marcin Hycnar (…). Przez blisko dwie godziny, bez przerwy, Hycnar włada nie tylko sceną, ale też widownią. Jakub Sieczko narzucał czytelnikowi zadziwiający rytm emocji, serwując mieszankę współczucia, przerażenia, zadziwienia, przetykanych lekkim rozbawieniem. To samo, ze zbiorowym bohaterem, jakim jest widownia, robi Marcin Hycnar. Widownia faluje, gdzieniegdzie słychać tłumione (lub nie) śmiechy, ktoś wychyla się z miejsca, by lepiej widzieć walczącego o życie kolejnego pacjenta lekarza… tak, aktora, ale przecież wszyscy widzimy, że to lekarz…”.
Sztuka zawita pod przysłowiowe strzechy w momencie szczególnym, dzień później w Sejmie zaplanowano pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, z silnym komponentem przepisów zwiększających bezpieczeństwo tych, którzy wyjeżdżają w karetkach, by ratować zdrowie i życie – niekiedy narażając własne. Ministerstwo Zdrowia zapowiadało kampanię społeczną, której celem ma być przypomnienie społeczeństwu, kim są ratownicy.
„Pogo” i wszystko jasne. Ktoś, kto zobaczy tę sztukę, długo, być może do końca życia, nie pomyśli o ludziach w karetkach inaczej niż z głębokim szacunkiem. Nawet niedowierzaniem, że chcą wykonywać tę pracę. Że ją wykonują. Przynajmniej do momentu, gdy już nie dają rady wsiąść do karetki ani raz więcej. Jakub Sieczko przepracował w pogotowiu kilka lat. Jeden z najmocniejszych wątków to odsłaniane, z ogromną empatią, powody, dla których profesjonaliści medyczni – ratownicy, lekarze – rozstają się z ratownictwem medycznym, wybierając inne, niekoniecznie łatwiejsze, ale po prostu inne, segmenty systemu.
„Pogo” jest wystawiane w warszawskim Teatrze Polonia zarówno na scenie kameralnej, jak i dużej. W obu aranżacjach monodram robi na widowni – nieważne, liczącej kilkadziesiąt czy kilkaset osób – wrażenie piorunujące. Czy magię – opartą na niepoliczalnej wręcz dawce realizmu – uda się przenieść do Teatru Telewizji, z jego widownią liczoną w setkach tysięcy? Trzeba wierzyć, że tak. Nie będzie wielominutowej owacji na stojąco, a wcześniej tej szczególnej ciszy, którą uzyskać można tylko przez zbiorowe wstrzymanie oddechu w wypełnionej szczelnie sali. Będzie za to Marcin Hycnar, znakomita scenografia. I „Pogo”, które zostanie z widzami na długo.