×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Na dyżurze rymy się nie układają

Anna Górska
Kurier MP

Nigdy nie wiem, kiedy odwiedzi mnie natchnienie. To jak wulkan. Magma się zbiera, temperatura rośnie, eksplozja na pewno nastąpi, ale nie znam ani dnia, ani godziny – mówi lek. Adriana Jaremczuk-Kaczmarczyk ze Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego SP ZOZ w Krakowie. Specjalistka chorób wewnętrznych i diabetologii, redaktorka, tłumaczka i poetka opowiada o tym, co wspólnego ma poezja i medycyna. Ukazał się jej trzeci tomik wierszy w języku ukraińskim „Projektant ciszy”.



Lek. Adriana Jaremczuk-Kaczmarczyk. Fot. arch. wł.

Anna Górska: Zdarza się, że na dyżurze natchnienie przychodzi?

Lek. Adriana Jaremczuk-Kaczmarczyk: Na dyżurze akurat nie. Jestem skupiona na wykonywaniu obowiązków, co raczej nie pozwala na pisanie. Ale emocje związane z pracą mogą być zauważalne między wierszami. Często mam trudne tematy do przerobienia, jak wielu moich kolegów i koleżanek: rozpoznanie nieuleczalnej choroby, rozmowa z pacjentem o tym, że czeka go trudna droga diagnostyczno-terapeutyczna, albo towarzyszenie mu w umieraniu, gdy nie ma przy sobie rodziny. Oczywiście, nie są to wiersze o konkretnym pacjencie czy pewnej historii choroby, raczej kumulacja moich przeżyć i emocji. Znajomi mnie dopytują: jak Ty – w rzeczywistości wesoła, pełna energii, ciepła, optymizmu – w swoich utworach przekazujesz tyle smutku i nostalgii.

Skąd taki dysonans?

Poezja to jest zupełnie odrębna część mnie, nie mam na nią wpływu. Nie przygotowuję się do tego w żaden sposób, nie układam sobie w głowie rymów, nie planuję tematów, nie zastanawiam się, co mnie zainspiruje. Dzieje się to wszystko niespodziewanie dla mnie. Nigdy nie wiem, kiedy natchnienie mnie odwiedzi. To jak wulkan. Magma się zbiera, temperatura rośnie, eksplozja na pewno nastąpi, ale nie znam ani czasu, ani godziny. Po prostu siadam i piszę, często w nocy.

Porównała Pani pisanie wierszy do budowy piramidy Cheopsa. Czy ukończyła już Pani własną piramidę?

Niekiedy mam wrażenie, że ta piramida trwa niezależnie ode mnie, nie poznałam jeszcze jej wszystkich tajników. Dojrzewam, coraz lepiej poznaję siebie i wówczas poezja – piramida się zmienia.

Zaczęła Pani pisać w wieku 12 lat. Czytałam te wiersze i poza dyskusją: wbrew pozorom poezja jest dojrzała jak na tak młody wiek.

Gdy je czytam, też się dziwię i nie mogę uwierzyć, że to pisała nastoletnia dziewczyna. To prawda, czasem wędrowałam w wirtualnej czasoprzestrzeni, wyobrażałam sobie pewne sytuacje, siebie starszą, jakby mogły wyglądać moje wizje, relacje, przyszłość.

Teraz przez moje wiersze przechodzi pewna retrospekcja, mimo to czasem jestem w nich kobietą, a czasem naiwną nastolatką. Lubię to odkrywanie siebie!

Fascynuje też Panią odkrywanie natury.

To prawda, poznawanie przyrody bardzo mnie inspiruje. I sporo mam wierszy o tym, że jesteśmy mali w porównaniu do mocy natury, nie doceniamy jej, wiemy za mało o świecie, który nas otacza. To co wydawało nam się kresem, teraz okazuje się początkiem czegoś nowego. Zgłębiamy choroby na poziomie molekularnym. Czy to jest ta granica? A może za 50 lat będzie zupełnie inaczej? Tyle ciekawego, nieznanego, jakbym mogła omijać te wątki w swojej poezji?

Pani pochodzi ze Lwowa, dlatego zapytam wprost: Lwów czy Kraków?

I Lwów, i Kraków. Nie da się wybrać między miastem rodzinnym, gdzie spędziłam dzieciństwo i weszłam w dorosłe życie, a Krakowem, do którego przyjechałam na stałe i związałam z nim swoje życie prywatne, zawodowe. Nie wyobrażam sobie już innego otoczenia. Zmiana zamieszkania była dla mnie trudna i odważna, ale nie żałuję tego. Czuję się i w Krakowie, i we Lwowie jak u siebie, ale są chwilę, gdy wiem, że we Lwowie jestem na 100 procent. Pewnie to fenomen miasta rodzinnego.

Były próby pisania po polsku?

Niestety nie. Jestem przekonana, że pisanie w języku ojczystym jest bardziej naturalne i spontaniczne. Ale mam nadzieję, że natchnienie w języku polskim też przyjdzie! Bardzo bym tego chciała, pragnę podzielić się swoimi przemyśleniami, refleksjami ze znajomymi, którzy nie znają języka ukraińskiego, aby mogli poznać mnie jako poetkę.

Czy poezja wpływa na pracę lekarza?

Sądzę, że tak. Zastanawiam się, czy moja ścieżka zawodowa miała związek z poezją? Przypuszczam, że tak. Poezja uczy empatii, uwrażliwia człowieka i to pomaga w moim zawodzie, a niekiedy przeciwnie – utrudnia. Jako lekarz mam obowiązek towarzyszyć pacjentowi w ciężkich chwilach, ale z zachowaniem dystansu i równowagi. Nie mogę stracić obiektywizmu. To jest niezwykle cienka linia, którą łatwo przekroczyć w jedną lub drugą stronę. Zdarzają się w moim życiu zawodowym trudne chwile, gdy ciężko przeżywam pożegnania rodziny z umierającym chorym.

Dlaczego Pani wybrała internę?

Przez całe studia medyczne we Lwowie byłam przekonana, że zostanę immunologiem lub neurologiem. Gdy znalazłam się w Polsce i zaczęłam pracę na SOR, okazało się, że niezwykle interesuje mnie interna. SOR był dla mnie dużym wyzwaniem, szkołą życia, która mnie ukształtowała. I właśnie tam po latach popatrzyłam na internę zupełnie z innej perspektywy, niż to widziałam na studiach.

Interna to ostre i przewlekłe stany, ratowanie życia, spektakularne sukcesy, ale niekiedy również przegrana walka pomimo najlepszych chęci i starań; jest pełna niespodzianek i możliwości. Zrozumiałam, że interna pozwala nieustannie się uczyć, szukać. To ocean medycyny!

Rozmawiała Anna Górska

24.05.2021
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.