×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Komisja Zdrowia o raporcie NIK nt. przeszczepień

Małgorzata Solecka
Kurier MP

W latach 2016-2021 czas oczekiwania na przeszczepienie narządu w Polsce się wydłużał. Najdłuższy wzrósł z czterech do nawet dwunastu lat – informował posłów Komisji Zdrowia przedstawiciel NIK. Polska pod względem liczby przeprowadzanych przeszczepień zajmuje trzecie miejsce w Europie. Od końca – wyprzedzamy jedynie Rumunię i Grecję.


Fot. Adobe Stock

Podczas środowego posiedzenia Komisji Zdrowia informację NIK o wynikach kontroli organizacji i finansowania przeszczepiania narządów przedstawiał Marcin Stolarczyk, p.o. dyrektora Departamentu Zdrowia NIK. Kontrola została przeprowadzona w 2021 roku i objęła m.in. Ministerstwo Zdrowia, Centrum Organizacyjno-Koordynacyjne ds. Transplantacji „Poltransplant”, odziały wojewódzkie NFZ i podmioty lecznicze, w których prowadzone są ośrodki transplantacyjne. – Narodowy Program Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej 2011-2021 był pięć razy zmieniany, a jego realizacja została przedłużona do grudnia 2022 r. – powiedział Stolarczyk. – Nakłady zwiększono z 450 mln zł do 620 mln zł. NIK negatywnie oceniła realizację czterech spośród ośmiu celów programu.

Przedstawiciel NIK podkreślił, że przez sześć lat nie wypracowano nawet oceny epidemiologicznej rzeczywistych potrzeb w zakresie przeszczepiania poszczególnych narządów. – W 2017 r. ten punkt w ogóle został wykreślony z programu – przypominał Stolarczyk. Wskazywał, że program zakładał na przykład wzrost liczby przeszczepień narządów od zmarłych dawców o co najmniej 100 proc., natomiast przeszczepień nerki od dawców żywych o co najmniej 500 proc. wobec danych z 2009 roku. – Także tych celów nie udało się zrealizować. Do 2019 roku liczba przeszczepień narządów od zmarłych dawców wzrosła zaledwie o 40 proc., a liczba przeszczepień nerki od żywych dawców o 126 proc. – podał. W ocenie NIK minister zdrowia nieskutecznie prowadził prace nad rozwojem teleinformatycznych rejestrów transplantacyjnych – nadal, mimo upływu dekady, są one w fazie „koncepcyjnej”.

– Ponadto z ustaleń kontroli wynika, że w latach 2016-2021 czas oczekiwania na przeszczepienie narządu sukcesywnie się wydłużał. W 2016 r. rekordziści oczekiwali na transplantację ponad cztery lata, natomiast w 2020 roku nawet dwanaście lat – informował Marcin Stolarczyk. W latach 2016-2020 sukcesywnie spadał także wskaźnik donacji (liczba dawców rzeczywistych na milion mieszkańców). W 2016 roku wynosił 14,1, natomiast w 2018 – 13, by w 2020 r. spaść do poziomu 10,2 (najmniej od 2007 r.).

Minister zdrowia, jak mówił przedstawiciel NIK, bezterminowo wstrzymał prace nad projektem ustawy prawo transplantacyjne, które zaczęły się w resorcie zdrowia w 2017 roku. – Dlatego nie dokonano zmian, które mogłyby przyczynić się do poprawy organizacji i funkcjonowania systemu transplantacyjnego w Polsce – konkludował.

Co na to resort zdrowia? W dyskusji nad raportem ministerstwo reprezentowała Agnieszka Beniuk-Patoła, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa – zwróciła na to uwagę w dyskusji Krystyna Skowrońska (KO), stwierdzając, że Komisja Zdrowia powinna wręcz zażądać obecności albo ministra, albo któregoś z wiceministrów, czego nie zrobiono. Nieoficjalnie mówi się, że może to być świadoma decyzja – w ostatnich tygodniach NIK opublikowała kilka bardzo trudnych dla resortu zdrowia raportów, można się spodziewać kolejnych, ministerstwo wysyłając na dyskusję do Sejmu urzędników pokazuje, że nie do końca traktuje te kontrole „poważnie”.

Można było zresztą również odnieść takie wrażenie, słuchając niektórych stwierdzeń dyrektor Beniuk-Patoły. Stwierdziła ona, a raczej „doprecyzowała”, że minister zdrowia nie mógł wstrzymać prac nad ustawą transplantacyjną, gdyż – w ogóle jej nie rozpoczął. Poinformowała, że inicjatywa legislacyjna zostanie podjęta, jednak z analizy resortu zdrowia wynika, „że nie ma takich przepisów, które można byłoby wprowadzić do obecnej lub nowej ustawy, a które w sposób bezpośredni i natychmiastowy mogły się przyczynić na przykład do 200-procentowego wzrostu liczby przeszczepianych serc, nerek czy wątroby”.

W jej ocenie niektóre krytyczne wnioski NIK są nieuzasadnione. – Pomimo spadku liczby dawców wzrósł odsetek pobrań wielonarządowych – z 73 proc. do 84 proc. Łącznie w 2021 roku liczba wykorzystanych narządów pobranych od dawców zmarłych wyniosła 1356, czyli o 125 narządów więcej niż w roku 2020 – mówiła. – Zwiększanie nakładów spowodowało, że – pomimo pandemii – liczba przeszczepień serca w Polsce w 2021 r. wyniosła 200, podczas gdy w 2020 r. – 145. W 2020 roku w Polsce przeprowadzono 51 przeszczepień płuc, natomiast w 2021 r. już 68 – informowała Agnieszka Beniuk-Patoła. Przedstawicielka resortu zdrowia podkreślała również, że nie można abstrahować od wpływu pandemii, która największe piętno odcisnęła na oddziałach anestezjologii i intensywnej terapii, niezwykle mocno redukując możliwość poszukiwania dawców narządów.

Nie tylko posłowie opozycji mówili jednak, że raport NIK pokazuje niezwykle trudną sytuację polskiej transplantologii. – Polska pod względem liczby przeprowadzanych przeszczepień zajmuje w Europie trzecie miejsce od końca. Wyprzedzamy tylko Rumunię i Grecję. Taka jest obiektywna, smutna prawda. Choć można oczywiście mówić, że NIK jest wredna, a Ministerstwo Zdrowia – dobre – mówił Rajmund Miller (KO). Jego klubowy kolega Jerzy Hardie-Douglas podkreślał, że Hiszpania, która jest w gronie europejskich liderów w dziedzinie przeszczepień narządów, mimo pandemii (w Hiszpanii odnotowano siedem fal zakażeń, w tym dwie bardzo wysokie, obciążające dla szpitali) nie odnotowała załamania systemu transplantacji.

Andrzej Sośnierz, były prezes NFZ wskazywał, że jednym z powodów, dla których system transplantacji nie może się odbić od dna (jeśli liczba przeszczepień sięga poziomu z 2007 roku, gdy transplantacje w Polsce sparaliżowały działania służb specjalnych i ówczesnego oraz obecnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, można mówić o powrocie na dno), są kwestie finansowania – gdyby lepiej premiowano zespoły pracujące przy pobieraniu narządów, które – w ocenie posła – wykonują kluczową część pracy, narządów do przeszczepień byłoby więcej.

W trakcie posiedzenia rozwinęła się też dyskusja dotycząca zgody na pobranie narządów – w Polsce oficjalnie obowiązuje system, w którym brak formalnego zastrzeżenia braku zgody oznacza zgodę domyślną na pobranie. W praktyce lekarze nie pobierają narządów bez zgody rodziny (wyjątkiem są sytuacje, w których osoba zmarła za życia podpisze i np. ma przy sobie dokument z aktywną zgodą na pobranie). Jerzy Hardie-Douglas przypomniał, że gdy w grę wchodzi sekcja zwłok, rodziny nikt już (bo kiedyś był taki zwyczaj, gdy nie było ewidentnych oznak udziału osób trzecich) o zgodę nie pyta, a decyzję podejmuje lekarz. – Co się dzieje w trakcie sekcji zwłok? Człowiek, który jest sekcjonowany, jest wypatroszony i te wszystkie jego narządy się wyrzuca do śmieci – stwierdził poseł w pewnym momencie, co spotkało się ze stanowczym sprzeciwem Bolesława Piechy, który przewodniczył obradom („nic się nie wyrzuca do śmieci!”). – Dobrze, to się je spala albo w inny sposób się utylizuje. I rodzina dostaje potem do pochowania wydmuszkę. Taka jest prawda – stwierdził poseł.

10.06.2022
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 12 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Zbiórka dla szpitali w Ukrainie!
Poradnik świadomego pacjenta