Zakaz smartfonów wystarczy? - strona 2

Katarzyna Szymielewicz, Anna Obem
Fundacja Panoptykon

Oprócz zakazów. Rola szkoły: tworzenie przestrzeni bez internetu

Byłoby bardzo źle, gdyby rola szkoły w batalii o zdrowie psychiczne młodych skończyła się na zakazach i ich egzekwowaniu. Dzieci spędzają sporo czasu w szkolnych świetlicach, gdzie mają nie tylko zorganizowane zajęcia edukacyjne, ale też możliwość swobodnej zabawy, która zdaniem psychologów jest dla ich rozwoju naprawdę ważna – pod warunkiem, że nie jest to zabawa z telefonem.

W niedawno wydanej po polsku książce Jonathana Haidta („Niespokojne pokolenie”) znajdziemy szereg podpowiedzi, jak tworzyć przestrzeń do nauki przez zabawę i do zabawy po prostu. Szkoły dysponują placami zabaw, boiskami, a w pobliżu wielu są parki czy inne tereny zielone, co stoi na przeszkodzie, żeby dzieci spędzały w nich czas? W parku można prowadzić lekcje, nie tylko przyrody. Zielone otoczenie edukacyjne – jak przekonuje Haidt – wspiera rozwój poznawczy dzieci. A swobodna zabawa z rówieśnikami i ekspozycja na ryzyko (w rozsądnym zakresie) – wspiera zdrowie psychiczne.

Szkoły mogłyby też udostępniać swoją infrastrukturę do wspólnego spędzania czasu po lekcjach i w czasie przerw.

Marzy nam się również zmiana sposobu korzystania z dzienników elektronicznych. Powszechna w polskich szkołach praktyka wpisywania ocen i uwag, gdy jeszcze trwa lekcja, czy oczekiwanie, że dzieci będą sprawdzać powiadomienia z dziennika (np. o zmianie planu lekcji na kolejny dzień) nawet późnym wieczorem, nie sprzyjają byciu offline.

Rola państwa: egzekwowanie przepisów uderzających w big tech

Polscy politycy koncentrują się na zakazie smartfonów w szkołach. Amerykanin Haidt podpowiada rządzącym inne rozwiązania, które w europejskich warunkach można sprowadzić do dwóch zdań.

Po pierwsze, organy państwa powinny egzekwować od platform internetowych standardy i zakazy wynikające z europejskich przepisów (aktu o usługach cyfrowych – DSA czy rozporządzenia o ochronie danych – RODO). Chodzi np. o zakaz targetowania dzieci w reklamie, zakaz przetwarzania danych dzieci bez ich świadomej zgody (która wymaga ukończenia 16 lat) czy zakaz tzw. dark patterns w projektowaniu usług.

Po drugie, prawodawca powinien podnieść wiek internetowej dojrzałości, czyli minimalnego wieku, w którym użytkownicy mogą np. zakładać konta na portalach. Zdaniem psychologów 13 lat to za wcześnie na bodźce, jakie serwują media społecznościowe.

Ten wiek podniosło wiele państw, nie tylko z Unii Europejskiej. We Francji oraz Grecji z social mediów można korzystać od 15. roku życia, w Australii – od 16., we Włoszech – 14. W Polsce obowiązuje granica wiekowa wyznaczana przez same platformy, czyli 13 lat. To ograniczenie jest łatwe do obejścia (na większości platform wystarczy np. zatwierdzić konto dziecko przez konto uznane za profil dorosłego, to zabezpieczenie jest pozorne).

Nawet jeśli podniesiona granica wieku będzie obchodzona (na pewno będzie), państwo wyśle w ten sposób wyraźny sygnał dorosłym, że platformy społecznościowe mogą mieć negatywny wpływ na rozwój dzieci i nie powinny być traktowane jak zabawka.

Zmuszenie platform do dostarczenia zdrowych usług cyfrowych

W branży dostawców aplikacji mobilnych nie jest żadną tajemnicą, że powiadomienia, interfejs użytkownika (np. żywe kolory aplikacji) i algorytmy rekomendujące treści są projektowane tak, by wpływać na wydzielanie dopaminy (neuroprzekaźnika) w naszym mózgu.

To dlatego aplikacje dopominają się o uwagę powiadomieniami i serwują nam nieregularne wzmocnienia (tj. na przemian przyjemne i nieprzyjemne bodźce), kiedy przewijamy treści na ekranie. Im więcej dopaminy pojawia się w układzie nagrody użytkownika, tym większe ryzyko uzależnienia od usługi wywołującej reakcję.

Firmy technologiczne muszą zacząć w pełni respektować obowiązujące w Europie prawo i zaniechać tych praktyk oraz zacząć projektować swoje produkty tak, by już domyślnie były bezpieczne dla dzieci i dorosłych (propozycje rozwiązań zawarto w materiale Safe by Default opublikowanym wiosną 2024 r.).

Jesienią 2024 r. Komisja Europejska zapowiedziała dalsze działania mające chronić dzieci przed szkodliwym działaniem platform internetowych. Lada moment pojawią się wytyczne obejmujące metody weryfikacji wieku, których wielkie platformy internetowe powinny przestrzegać.

Rola rodziców: odłożenie telefonu

Nie chcielibyśmy zabrzmieć jak ci, którzy odpowiedzialność za środowisko zrzucają na konsumentów („nie używajcie plastikowych słomek, ale fabryki niech trują dalej, a producenci pakują każdy słoiczek kremu i pastę do zębów w folię”), jednocześnie zwalniając z niej państwo i korporacje.

Ale nie da się ukryć, że w tej batalii rodzice mają ważną rolę do odegrania. Po pierwsze, mogą modelować zachowania dzieci swoimi, np. odkładać telefony podczas posiłków, powstrzymywać się od scrollowania w czasie oglądania telewizji czy spędzać czas offline.

Po drugie, mogą i powinni dać swoim dzieciom więcej wolności i odpowiedzialności. Pozwolić spędzać czas bez nadzoru. Ćwiczyć samodzielność. Zachęcać do zabawy fizycznymi przedmiotami. Zachęcała do tego już sto lat temu Maria Montessori, zachęcał Rudolf Steiner, na nowo zachęca również Jonathan Haidt.

Haidt namawia rodziców, żeby ograniczali dzieciom czas ekranowy (zalecane przez WHO granice to: zero minut dla dzieci do 18. miesiąca życia, do godziny dziennie dla dzieci w wieku 2-4 lata i do 2 godzin w wieku od 5 do 17 lat). Chciałby też, żeby wzięli odpowiedzialność za zdrowie dzieci, kiedy są za małe, żeby mieć kontakt z treściami w sieci.

Ze starszymi zaś zaleca rozmawiać (nie tylko o problemach – co zabrzmi znajomo dla fanów i fanek duńskiego psychologa Jespera Juula) i nie wahać się prosić o wsparcie, kiedy nie dają rady. W tej ostatniej kwestii również przydałyby się działania państwa, na przykład zainwestowanie w sieć wsparcia psychologicznego (obecnie ciężko jest dostać się do psychologa, na szybką wizytę u psychiatry nie mogą się dostać nawet dzieci w poważnych kryzysach, a prywatne konsultacje są bardzo drogie).

Przyjazne otoczenie i zbuntowana młodzież

Pociąg. Kilkuletnie dziecko płacze. Ludzie z wyrzutem patrzą na rodziców, którzy nie potrafią uspokoić dziecka. Rodzice pokazują dziecku bajkę na telefonie (żeby je uciszyć). Ludzie patrzą z wyrzutem na rodziców, którzy dają kilkulatce smartfona.

Takie sceny są codziennością w autobusach, tramwajach, sklepach, poczekalniach u lekarza. Michał R. Wiśniewski w książce „Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci” opisał, jak bardzo polska kultura stała się nieprzyjazna wobec dzieci. Chcemy oderwać dzieci od smartfonów? Pozwólmy im być dziećmi. Pogódźmy się z tym, że biegają, głośną się śmieją, a także marudzą, zamiast wiecznie pacyfikować tabletem czy skazywać na ciszę i bezruch.

Czy to wystarczy, żeby wyrwać dzieci ze szponów smartfonów? Oczywiście, że nie, tak samo jak nie wystarczy zakaz telefonów w szkołach. Potrzebny jest cały pakiet: działania państwa, biznesu, rodziców, szkół i całego otoczenia, które powinno pozwolić dzieciom na zwykłe dzieciństwo, którego każdej chwili nie będzie towarzyszył smartfon i media społecznościowe.

23.04.2025
strona 2 z 2
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Flebolog - czym się zajmuje, jakie choroby leczy?
    Flebolog to lekarz zajmujący się diagnostyką i leczeniem chorób żył. Zajmuje się m.in. żylakami, pajączkami naczyniowymi, zakrzepicą żył głębokich, obrzękami i przewlekłą niewydolnością żylną. Flebologia w Polsce nie jest osobną specjalizacją.
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.