Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Zorganizujmy ogólnopolskie konsylium nt. grypy

Barbara Stefańska: Od początku września na grypę zachorowało już ponad 107 tysięcy osób, cztery razy więcej niż w poprzednim roku. Czy mamy do czynienia ze zbiorową paniką, jak sugeruje resort zdrowia, czy też epidemią?

Dr med. Jacek Mrukowicz (redaktor naczelny Medycyny Praktycznej-Pediatrii i suplementów "Szczepienia"): W Polsce nie ma epidemii w znaczeniu prawno-administracyjnym, a to z tej przyczyny, że władze epidemiologiczno-sanitarne nie wprowadziły takiego stanu, bo na razie nie ma takiej potrzeby. Natomiast na pewno mamy do czynienia ze znacznie zwiększoną niż zwykle falą zachorowalności na grypę i choroby grypopodobne spowodowaną tym, że weszliśmy w sezon grypowy, w którym w populacji krąży nowy wariant wirusa grypy – A/H1N1v – z którym zdecydowana większość ludzi się nigdy wcześniej nie spotkała. Choć w znaczniu medycznym można taki stan nazwać epidemią, przeciętnemu obywatelowi to słowo zazwyczaj kojarzy się z kataklizmem, zamykaniem szkół, zakładów pracy, odwoływaniem imprez masowych, zamykaniem granic oraz innymi niepokojącymi i utrudniającymi życie decyzjami.

BS: Wskaźnik zakażeń zarówno na grypę sezonową, jak i tzw. świńską ciągle wzrasta. Czy to oznacza, że szczytu zachorowalności jest przed nami?

JM: Jeśli chodzi o grypę sezonową, to w poprzednich latach najwięcej osób chorowało pomiędzy styczniem i marcem. Natomiast w przypadku nowej odmiany grypy A/H1N1v (tzw. świńskiej) nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kiedy nastąpi szczyt, bo liczba chorych stale rośnie. Ten znaczny wzrost zaczął się dużo wcześniej niż w poprzednich latach. Nie wiadomo też jak wysoki będzie ten szczyt, ponieważ jest to choroba pandemiczna. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła w czerwcu pandemię, spodziewając się na całym świecie znacznego wzrostu zachorowań, wywołanych nowym wirusem A/H1N1v. I rzeczywiście, ten wariant na razie zdecydowanie dominuje powodując w skali świata 80-99 proc. wszystkich zachorowań na grypę. Przebieg pandemii grypy jest trudny do przewidzenia, dlatego większość państw prewencyjnie szykuje się na najgorszy wariant. Na szczęście zdecydowana większość zachorowań nie przebiega ciężko, ale choruje znacznie więcej ludzi niż zazwyczaj.

BS: A więc załóżmy najgorszy scenariusz: masowe zachorowania na wszelki możliwe odmiany grypy. Czy jesteśmy na to przygotowani?

JM: W porównaniu z wieloma innymi krajami Europy i Ameryki Północnej stopień przygotowań w Polsce mógłby być lepszy. Brakuje jasnych, precyzyjnych i praktycznych informacji dla pacjentów i lekarzy przekazywanych w postaci przemyślanych, zorganizowanych kampanii edukacyjnych. Na szczęście lek przeciwgrypowy Tamiflu powinien być już łatwiej dostępny w aptekach. Medycyna Praktyczna przed dwoma dniami robiła sondę telefoniczną w 10 dużych miastach, która wykazała braki w wielu aptekach. Ale nie obawiajmy się, że Tamiflu zniknie - lek jest ciągle produkowany, a rząd posiada jeszcze rezerwy tego preparatu. Obawiam się tylko, że jego cena dla wielu chorych może być istotną barierą. Niestety, nawet nie jest refundowany. Według zapowiedzi Minister Zdrowia mamy mieć również dostęp do dodatkowej liczby szczepionek na grypę sezonową, ale niestety –nie na grypę pandemiczną A/H1N1v, która na razie dominuje.

BS: Szczepionki na wirus tzw. świńskiej grypy kupują rządy poszczególnych państw. Polskie Ministerstwo Zdrowia uznało, że mogą mieć one ciężkie skutki uboczne.

JM: A może mi Pani powiedzieć, dlaczego rządy innych państw i europejskie instytucje rejestrujące leki (EMEA) oraz organizacje międzynarodowe (WHO, Europejskie Centrum ds. Kontroli Chorób [ECDC] w Sztokholmie) pomyliły się, a nasz nie? To jest fundamentalne pytanie.

BS: Większość nie zawsze musi mieć rację.

JM: To nie jest głosowanie, ale wynik rzetelnej i wszechstronnej analizy dostępnych informacji, bilans korzyści i ryzyka. Zawsze jest pierwiastek niepewności, ale informacje, które napływają z WHO oraz europejskich i amerykańskich instytucji kontrolujących leki wskazują, że bezpieczeństwo szczepionek na tzw. świńską grypę jest podobne, jak tych na grypę sezonową. Podano już miliony dawek i nie zanotowano niepokojących, uzasadnionych sygnałów. Świadczyły o tym także wyniki badań klinicznych wcześniejszych i aktualnie zarejestrowanych szczepionek pandemicznych. Oczywiście żadna szczepionka nie daje gwarancji, że nie wystąpią skutki uboczne. Ale w obliczu konsekwencji pandemii dla niektórych osób (tzw. grup ryzyka) korzyści ze szczepienia przeważają nad ryzykiem hipotetycznych ciężkich działań niepożądanych.

BS: A czy zaszczepienie się na zwykłą grypę sezonową chroni również przed wirusem A/H1N1v. Słyszałam rozbieżne opinie na ten temat.

JM: Nie chroni – takie są wyniki większości dotychczasowych badań z USA i Nowego Yorku, Australii, Kanady, i takie jest też stanowisko WHO i ECDC. Wprawdzie dwa badania meksykańskie sugerowały, że taka ochrona może istnieć, ale te obserwacje są niepotwierdzone i sami autorzy traktowali je z ostrożnością.

BS: Jednak w tym momencie może być już i tak za późno na szczepienia?

JM: Jeśli ktoś jeszcze nie zachorował, nie jest za późno. Nie mamy też gwarancji, że kolejna fala zachorowań w styczniu-marcu nie zostanie wywołana klasyczną grypą sesonową. Dlatego, zwłaszcza dla grup ryzyka, eksperci zalecają obie szczepionki.

BS: W krajach UE – np. we Francji – organizuje się kampanie szczepień. Uważa Pan, że to dobry pomysł?

JM: Tak właśnie wyobrażam sobie dzialalność Ministerstwa Zdrowia i podległych mu instytucji w obliczu zagrożenia dla zdrowia publicznego, jakim jest pandemia. W wielu krajach UE i Stanach Zjednoczonych obywatel ma możliwość wyboru, nie każdy musi się poddać szczepieniu, ale rząd maksymalnie ułatwia ochronę najbardziej zagrożonym. Rządy organizują ponadto kampanie promocyjne i informacyjne. Można zasięgnąć opinii przeszkolonych w tym zakresie lekarzy i pielęgniarek na temat skutków szczepienia i na tej podstawie się zdecydować. Ale nie słyszałem, żeby gdzieś wprowadzono przymusowe szczepienia. Takie przemyślane kampanie edukacyjno-informacyjne dotyczą również samej choroby, jej objawów, innych metod profilaktyki, możliwości leczenia.

BS: Rządy masowo wykupują szczepionki. Można na tym nieźle zarobić.

JM: To populistyczny, krótkowzroczny i bardzo szkodliwy argument, spiskowa teoria dziejów. Wszyscy pracujemy po to, żeby się utrzymać. Każdy sprzedaje dobro, które wytwarza. Także produceni szczepionek i leków. Natomiast jest to zadanie państwa, żeby zapobiegać nadużyciom w tej sferze. Nie ma przymusu, jak ktoś nie chce, to nie musi się poddać szczepieniu, ale ma prawo wyboru. A tu ani szczepionki, ani refundacji leku przeciwwirusowego na grypę. Zgadza się Pani ze mną?

BS: Hmm...

JM: Zamiast tego mam wrażenie, że teraz wielu polityków i dziennikarzy to spece od grypy i szczepionek, choć nie mają w tej dziedzinie rzetelnej wiedzy i niezbędnego doświadczenia. Ich wypowiedzi, często nieprzemyślane i niezgodne z prawdą, wywołują zamęt i panikę. Mnie brakuje oparcia się na szerokim panelu ekspertów, starcia się racjonalnych argumentów i na tej podstawie podejmowania decyzji w drodze jawnej i przejrzystej procedury.

BS: Wniosek jest taki: zorganizujmy ogólnopolskie konsylium lekarzy i właściwych specjalistów na temat grypy i jej skutecznego leczenia oraz zapobiegania.

JM: Tak, złożone z wielu kompetentnych ekspertów. I dotrzyjmy z wiarygodną informacją do wszystkich obywateli i ich lekarzy.

Wywiad ukazał się na łamach dziennika "Polska The Times" z dnia 19.11.2009 r.

20.11.2009

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?