Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Sztuczne kolejki do przeszczepienia rogówki

Jerzy Dziekoński
Kurier MP

Centralne sterowanie pozyskiwaniem rogówek przynosi opłakane rezultaty – pod względem liczby przeszczepień jesteśmy na szarym końcu Europy, a pacjentów czekających w sztucznej kolejce omija szansa na nowoczesne przeszczepienia warstwowe. Tracą na tym chorzy, traci edukacja i polska nauka. Czas na reorganizację – uważa prof. Marek Rękas, konsultant krajowy w dziedzinie okulistyki.

Fot. iStock

Według specjalistów dystrybucja rogówek do przeszczepień w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Obecnie funkcjonuje siedem banków tkanek. Jeden z nich to Bank Tkanek Oka w Warszawie, który jest finansowany ze środków ministerialnych. Pozostałe banki finansowane są ze środków własnych szpitala i przyznawanych przez NFZ za wykonane procedury rogówkowe. Do ubiegłego roku za rogówkę pozyskaną z Banku Tkanek Oka w Warszawie szpital nie musiał płacić, co w wyraźnie preferowało ośrodki współpracujące z tym bankiem. Pozostałe banki, nieposiadające dotacji, musiały domagać się zwrotu kosztów od świadczeniodawców, co w praktyce powodowało, że osiągały mniejsze przychody.

Sytuacja została częściowo uporządkowana w ubiegłym roku. Płatność za procedurę podzielono bowiem na dwie części – opracowanie rogówki i wykonanie przeszczepienia. Zostały również zmienione zasady – ośrodki współpracujące z BTO otrzymują od NFZ refundację za przeszczepienie o 3400 PLN mniejszą niż ośrodki współpracujące z innymi bankami. Informowaliśmy o tym w ubiegłym roku (czytaj tutaj).

Obecnie sytuacja nadal jest daleka od doskonałej. Rocznie wykonuje się w Polsce ok. 1–1,2 tys. przeszczepień rogówki. Kolejka obejmuje 3 tys. pacjentów. W niektórych ośrodkach na zabieg trzeba czekać trzy lata, a nawet pięć lat. Zdaniem prof. Marka Rękasa, konsultanta krajowego w dziedzinie okulistyki, w celu unormowania sytuacji, niezbędne jest wprowadzenie jednakowych zasad dla wszystkich banków tkanek.

– Jeden bank, który eliminuje całą konkurencję, nie jest w stanie pokryć zapotrzebowania kraju na rogówki. Uważam, że w Polsce jest miejsce na jeszcze kilka banków. Wystarczy spojrzeć na przykład naszych zachodnich sąsiadów – w Niemczech funkcjonuje 17 banków tkanek, a podaż rogówek znacznie przewyższa potrzeby – wyjaśnia prof. Rękas.

Konsultant postuluje, by uwolnić rynek i umożliwić wszystkim bankom funkcjonowanie na identycznych zasadach.

– Na całym świecie rogówek jest za dużo, a nie za mało. Rzecz w tym, żeby pieniądze płynęły na sam dół, a nie były dzielone centralnie. Właśnie na poziomie szpitali pobiera się narządy i zgłasza zapotrzebowanie. Nie jesteśmy w stanie zwiększyć liczby przeszczepień, jeśli strumień finansowania nie będzie kierowany tam, gdzie wykonywana jest praca. Niezbędne są jasne kryteria finansowania całej procedury – wyjaśnia prof. Rękas.

Obecnie rogówki pobrane w danym ośrodku trafiają do banku i dopiero po ocenie wracają do ośrodka. W dodatku odsyłana jest tylko jedna rogówka, a druga zostaje zatrzymana w banku.

Zdaniem konsultanta krajowego należy dążyć do sytuacji, w której podaż rogówek przewyższy zapotrzebowanie. Obecny system na to nie pozwala. Muszą powstać mechanizmy, które motywowałyby szpitale do pozyskiwania tkanek. Jednym z elementów mogłoby być zwiększenie współczynnika wyliczenia ryczałtu dla szpitali, które pobierają najwięcej tkanek. Ważne jest również, aby lekarze w trakcie specjalizacji brali udział w przeszczepieniach. Każdy rezydent powinien wykonać przynajmniej dwa pobrania rogówki. W obecnej sytuacji to fikcja.

– Banki tkanek otrzymują 3400 zł za opracowaną rogówkę. Jeżeli zaczną konkurować na rynku, to jest oczywiste, iż będzie im zależało na jak największej liczbie pobrań. Dzisiaj bank centralny, który niejako steruje przeszczepami, nie musi się o to starać, ponieważ i tak otrzymuje stałe finansowanie z Ministerstwa Zdrowia – mówi konsultant krajowy ds. okulistyki.

Ponadto obecny system dystrybucji tkanek oka powoduje sztuczne kolejki. A kolejki generują dodatkowy problem.

– Jeżeli pacjent zakwalifikowany do przeszczepienia musi czekać na zabieg trzy lata, to przez ten czas degeneracja rogówki postąpi na tyle, że nie będzie możliwe wykonanie przeszczepienia warstwowego. Konieczne będzie wykonanie tzw. przeszczepienia pełnego. W tym przypadku niezbędna jest ogólna immunosupresja, występuje też większy odsetek odrzutów. Przeszczepienie pełne wiąże się też z niższą ostrością wzroku oraz dłuższym powrotem do funkcji – uzasadnia swój punkt widzenia prof. Rękas.

W Polsce odsetek przeszczepień warstwowych jest odwrotny do trendów ogólnoświatowych. W krajach wysoko rozwiniętych 60–70 proc. stanowią przeszczepienia warstwowe, w Polsce – przeszczepienia pełne.

Zwiększenie przeszczepów do 2 tys. rogówek rocznie oznaczałoby zlikwidowanie kolejek. Do tego niezbędna jest wyższa podaż tkanek. Likwidacja kolejek to jednak nie jedyne profity dla społeczeństwa i systemu ochrony zdrowia. Podaż większa od potrzeb oznacza dodatkowo korzyści dydaktyczne i naukowe.

– Gdyby podaż rogówek przewyższała potrzeby, moglibyśmy uczyć młodych lekarzy nowych procedur. Na przykład przeszczepienie warstwowe tylne wymaga w procesie uczenia zniszczenia kilku rogówek. W obecnej sytuacji, kiedy trafi do mnie jedna rogówka, nie mogę ryzykować i zabieg wykona doświadczony chirurg – mówi prof. Rękas.

Więcej rogówek to także szanse na rozwój naukowy. Jak przyznaje konsultant, w ciągu ostatnich kilku lat na palcach jednej ręki można policzyć liczbę doktoratów „z rogówek”.

– Jeżeli rogówek jest za mało, to zgodnie z etyką lekarską wykorzystywane są do przeszczepień. Nad nauką nikt się nie zastanawia – ubolewa okulista.

Podsumowując, unormowanie dystrybucji rogówek przez banki tkanek zaowocowałoby likwidacją kolejek, przyniosłoby korzyści dla pacjentów i dla polskiej nauki.

Kolejny ruch należy do ministra zdrowia.

18.07.2019
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?