Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Kardiolodzy interwencyjni: chcemy faktycznie uczestniczyć w leczeniu udarów

Sylwia Szparkowska
Kurier MP

Do leczenia udarów mózgu powinni być włączeni lekarze, którzy zajmują się leczeniem endowaskularnym: chirurdzy naczyniowi, angiolodzy, chirurdzy interwencyjni. – Bez tego nie uda się stworzyć sieci leczenia tak efektywnej jak ta, która powstała na rzecz leczenia zawałów serca – mówili kardiolodzy podczas Warsztatów Kardiologii Interwencyjnej WCC 2018 w Warszawie.

Fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Kardiolodzy interwencyjni rozmawiali o programach związanych z sercem i naczyniami w kontekście debaty nad Narodowym Programem Zdrowia. Jej częścią jest Narodowy Program Zdrowego Serca i Naczyń. - Bez wsparcia wszystkich grup, które zajmują się leczeniem endowaskularnym, on po prostu nie ruszy – mówił prof. Adam Witkowski, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

– W tej chwili, w teorii, lekarze zajmujący się naczyniami mogą uczestniczyć w leczeniu udarów. W praktyce jest to obwarowane takimi obostrzeniami, że mało kto może je spełnić – dodał prof. Robert Gil z Kliniki Kardiologii Inwazyjnej Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

W rezultacie prace nad programem leczenia ostrego udaru niedokrwiennego mózgu trwają już ponad dwa lata. – Każdego miesiąca młodzi, sprawni do momentu udaru ludzie, tracą szansę na leczenie w sposób efektywny – mówił prof. Gil. – Bez faktycznego dopuszczenia do niego lekarzy specjalności naczyniowych nie uda się zabezpieczyć dyżurów 7/24 h w całej Polsce. Program będzie niekompletny. Nie wszędzie trzeba tworzyć nowe pracownie, w wielu miejscach można wykorzystać zasoby kardiologii interwencyjnej – dodaje.

W tej chwili brakuje neuroradiologów, zabiegi naczyniowe wykonuje niewielu neurochirurgów. Zdaniem kardiologów inwazyjnych ośrodków, które są w stanie zabezpieczyć całodobowe dyżury udrażniające naczynia u pacjentów z udarem, jest w Polsce zaledwie kilka. – Nie chcemy nikomu odbierać pracy, ale chcielibyśmy wykorzystania naszych pracowni, naszych wysoko wykwalifikowanych zespołów. Można przez dziesięć lat budować zupełnie nowe struktury. Można ten sam efekt uzyskać dużo szybciej wykorzystując te zasoby, które już mamy – mówili.

Kardiolodzy liczą, że uda się zakończyć dyskusje nad kształtem tego programu do końca maja. Podkreślają, że dysponują zarówno pracowniami, jak całymi wyszkolonymi zespołami zabiegowymi.

Kardiolodzy już zapowiadają pilotaż programu koordynowanej opieki u osób z uszkodzonym sercem po zawale. - Naturalne powinno być objęcie ich kolejnym programem leczenia wydłużającego życie. Pilotażowy program przygotowany przez Polskie Towarzystwo Kardiologiczne powinien ruszyć najdalej w drugiej połowie tego roku, prawdopodobnie w czterech-pięciu ośrodkach w kraju. Jeśli pilotaż zda egzamin, to w 2019 roku miałby szansę zastosowania w całym kraju – mówił prof. Robert Gil.

Byłby on uzupełnieniem już realizowanej rehabilitacji i opieki nad pacjentem po zawale w pierwszym roku od ostrego incydentu kardiologicznego. – Zarzucano nam, że w zbyt dużym stopniu koncentrujemy się na samym incydencie, a wyniki przeżycia w pierwszym roku od incydentu są bardzo słabe – mówił prof. Gil. – Dziś widzimy dość duże zainteresowanie ośrodków uczestnictwem w programie kompleksowej opieki nad pacjentem, który przeszedł zawał. Wiemy też, że sam program wymaga zmian, przede wszystkim w części administracyjnej i rozliczeń finansowych – dodaje.

W odróżnieniu od programu już realizowanego, pilotażowy program PTK obejmowałby szerszą grupę pacjentów – choć lekarze przyznają, że największymi beneficjentami byłyby osoby po świeżo przebytym zawale.

- Naszym zdaniem należy wrócić do dyskusji o finansowaniu kardiologii interwencyjnej. Nie chodzi o zwiększanie liczby zabiegów. Ale bez zwiększenia finansowania nie da się stosować narzędzi diagnostycznych i terapeutycznych zalecanych przez międzynarodowe towarzystwa kardiologiczne. Musimy mieć pieniądze, by leczyć zgodnie z zasadami sztuki lekarskiej – dodaje prof. Wojciech Wojakowski, przewodniczący Asocjacji Interwencji Sercowo Naczyniowych PTK.

Dodaje, że w Polsce wciąż nieobjęte refundacją są ważne w tej dziedzinie leki czy zbyt nisko finansowane mniej inwazyjne specjalistyczne zastawki u pacjentów, którym nie można pomóc w inny sposób. – Postęp wiedzy jest ciągły, ciągle mamy nowe wyniki badań i możliwości leczenia. Chcemy używać najnowocześniejszych metod pracy – podkreślał.

Data utworzenia: 26.04.2018
Kardiolodzy interwencyjni: chcemy faktycznie uczestniczyć w leczeniu udarówOceń:

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?