Projekt ustawy o PRM już w parlamencie

13.12.2017
MSol
Kurier MP

Rząd w trybie obiegowym przyjął projekt nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym i przekazał go do Sejmu. We wtorek na temat projektu dyskutował podzespół ds. ochrony zdrowia Rady Dialogu Społecznego. Decyzja rządu budzi kontrowersje. Dlaczego?

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

Strona społeczna zwróciła uwagę, że do projektu nie dołączono dwóch ważnych i krytycznych opinii, sformułowanych już ponad rok temu, gdy Ministerstwo Zdrowia rozpoczynało prace nad zmianami w ratownictwie medycznym. Jedną przygotował UOKiK, drugą... Kancelaria Premiera. W tej ostatniej wytknięto resortowi zdrowia brak rzetelnych analiz skutków (również finansowych) projektowanych rozwiązań (samych rozwiązań Kancelaria Premiera nie kwestionowała, bo są one zgodne z programem i obietnicami wyborczymi PiS). Dlatego organizacje pracodawców i związki zawodowe zażądały we wtorek, by Ministerstwo Zdrowia w ciągu dwóch dni przekazało do Sejmu brakujące opinie.

Z naszych informacji wynika również, że na posiedzeniu podzespołu pojawiły się kluczowe pytania dotyczące poziomu finansowania zadań z zakresu PRM. Związki zawodowe obawiają się, że bez znaczącego podwyższenia finansowania zmiana zasad zatrudniania pracowników w PRM odbije się niekorzystnie na poziomie ich wynagrodzeń.

Z punktu widzenia pracowników kluczowa zmiana dotyczy form zatrudnienia – po wejściu w życie ustawy wszyscy mają być zatrudnieni na etatach, bez możliwości podpisywania kontraktów. To oznacza, po pierwsze, dużo wyższe koszty dla pracodawców (stąd pytanie o poziom finansowania systemu), po drugie – dużo mniejsze możliwości wypracowywania większej liczby godzin, a więc – również mniejsze zarobki.

Ratownicy medyczni, dotychczas pracujący w firmach prywatnych, nie powinni mieć problemów ze znalezieniem pracodawcy – szacuje się, że już w tej chwili do pełnej obsady brakuje 1-1,5 tysiąca osób, zaś po zmianie zasad zatrudnienia potrzeba będzie znacznie więcej pracowników.

Oprócz etatyzacji PRM kluczową zmianą jest jego upublicznienie. Już za kilka miesięcy – w lipcu 2018 – prywatne firmy działające w obszarze PRM mogą z niego zniknąć. Teoretycznie ustawa zostawia furtkę i daje możliwość NFZ przedłużenia umów do końca 2020 roku. – Ze względu na stosunkowo niewielki udział, tzw. niepublicznych dysponentów zespołów ratownictwa w strukturze świadczeniodawców ratownictwa medycznego (8 proc.) nie przewiduje się, aby po 2020 r. istniała konieczność dalszego dopuszczania zawierania umów z podmiotami niepublicznymi – czytamy w uzasadnieniu projektu.

Docelowo w PRM mają pracować zespoły ratownictwa medycznego wchodzące w skład podmiotu leczniczego będącego samodzielnym publicznym zakładem opieki zdrowotnej albo jednostką budżetową, albo spółką kapitałową, w której co najmniej 51 proc. udziałów albo akcji należy do Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego, lub publicznej uczelni medycznej. Czyli – publiczne.

- Celem tego rozwiązania jest wzmocnienie wpływu państwa na bezpieczeństwo zdrowotne obywateli, którzy znajdą się w sytuacji nagłego zagrożenia zdrowia lub życia. Upublicznienie jest wprowadzane z uwagi na ważny interes społeczny, jakim jest zapewnienie pomocy medycznej w obliczu zagrożenia, niezależnie od koniunktury panującej na rynku usługodawców świadczeń zdrowotnych. Zapewnienie tych świadczeń jest szczególnie istotne w czasach, w których oprócz powszechnie spotykanych ryzyk dla zdrowia i życia obywateli (zachorowania, urazy, zatrucia, wypadki komunikacyjne, wypadki przy pracy, przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu ludzkiemu), narasta niebezpieczeństwo związane np. z atakami terrorystycznymi, lub działaniami zbrojnymi, w których poszkodowanych może być wiele osób – tłumaczy resort zdrowia w uzasadnieniu projektu.

Leki

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.