Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Bezpieczeństwo ZRM w 10 krokach

15.06.2016
Jerzy Jaskuła

Gdy robi się niebezpiecznie...

Zespoły ratownictwa medycznego (ZRM) udzielają świadczeń medycznych pacjentom w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego. Na tym polega ich rola. Niestety, podczas udzielania pomocy ratownicy niejednokrotnie spotykają się z negatywnymi emocjami, jak złość, rozgoryczenie czy roszczeniowe nastawienie ze strony samych pacjentów, ich rodzin i bliskich, a także postronnych świadków zdarzenia.

Nie są rzadkie sytuacje, gdy pacjenci (i ich towarzysze) są pod wpływem alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych. Zadania realizowane w ramach ratownictwa medycznego mają specyficzny charakter, co powoduje, że nie zawsze udaje się właściwie ocenić miejsce zdarzenia, a sytuacja na miejscu może się dynamicznie zmienić i staje się niebezpieczna dla zespołu. Zdarza się też, że ZRM kierowany jest pod dobrze już znany załodze adres i ratownicy wiedzą, że można się spodziewać nieprzyjemnych „niespodzianek”.

Agresja wobec ZRM

Coraz częściej w mediach pojawiają się doniesienia o aktach agresji w stosunku do ratowników medycznych, lekarzy i pielęgniarek systemu. Obejmują one zarówno agresję słowną, jak i fizyczną. Krzyk, znieważenie, wulgaryzmy, groźby czy fizyczna napaść nie należą niestety do przypadków odosobnionych. Coraz częściej można usłyszeć o poważnych w skutkach pobiciach. Czy to wina naszej polskiej mentalności i skłonności do roszczeniowych postaw? Otóż nie, to nie jest jedynie polski problem. Ratownicy borykają się z tym problemem zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i całej Europie czy Australii.

Poniżej zamieszczono kilka rozwiązań, które – jak wskazują doświadczenia krajowe i międzynarodowe – mogą pomóc w ograniczeniu liczby takich zdarzeń niepożądanych oraz ograniczyć ich skutki.

Kogo i w jakim stopniu ten problem dotyczy

Podstawę stanowi dobra komunikacja zarówno w firmie, jak i pomiędzy służbami. Aby oszacować rozmiar zjawiska, należy systematycznie zbierać dane, analizować je i na podstawie tych analiz podejmować działania zapobiegawcze. Z rozmów z załogami i liczby zgłaszanych policji incydentów wynika, że zdarzenia z agresją w stosunku do ratowników występują coraz częściej. Dlatego o problemie musimy zacząć rozmawiać. Możemy także zbadać go nieco głębiej i przeprowadzić anonimową ankietę wśród pracowników, która pozwoli ocenić rozmiar problemu oraz rodzaj i częstość agresji, jakiej pracownicy doświadczyli w ciągu ostatnich 12 miesięcy, a także poznać ich własne propozycje poprawy poziomu bezpieczeństwa.

Zgłoś incydent!

Jeśli już dojdzie do napaści lub innej formy agresji w stosunku do ZRM, przede wszystkim należy powiadomić o zdarzeniu policję, która może pomóc zespołowi w trakcie incydentu i bezpośrednio po nim, a także zaplanować kolejne działania prawne. Art. 5 ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym1 wskazuje, że osobie podejmującej medyczne czynności ratunkowe przysługuje ochrona przewidziana dla funkcjonariuszy publicznych. Co za tym idzie – sprawca może ponieść surowszą odpowiedzialność karną za naruszenie nietykalności cielesnej (art. 222 kk), dopuszczenie się czynnej napaści (art. 223 kk) oraz znieważenie (art. 226 kk)2 niż w innych sytuacjach. Znane są już w Polsce przypadki, w których wyrok zapadał w ciągu kilkunastu dni od zdarzenia. W sprawach o napaść na ZRM sąd może orzec karę pozbawienia wolności (bezwzględną lub w zawieszeniu), karę grzywny, a także podać wyrok do publicznej wiadomości. Dlatego też powinno się zachęcać zespoły ratownictwa do zgłaszania aktów agresji.

Ponadto w każdej placówce ochrony zdrowia warto stworzyć przejrzystą procedurę zgłoszenia takiego zajścia w stosunku do personelu medycznego. Wewnątrz firmy o zaistniałej sytuacji należy powiadomić bezpośredniego przełożonego i w zależności od struktury organizacyjnej – dyrekcję zakładu pracy, radcę prawnego, specjalistę ds. BHP, rzecznika prasowego, a w niektórych sytuacjach – jeśli jest taka możliwość – także psychologa.

Ponadto, w przypadku uszczerbku na zdrowiu pracownika, należy zgłosić wypadek przy pracy i podjąć odpowiednie środki zaradcze. Zgodnie z Kodeksem pracy (art. 234 § 1): „W razie wypadku przy pracy pracodawca jest obowiązany podjąć niezbędne działania eliminujące lub ograniczające zagrożenie, zapewnić udzielenie pierwszej pomocy osobom poszkodowanym i ustalenie w przewidzianym trybie okoliczności i przyczyn wypadku oraz zastosować odpowiednie środki zapobiegające podobnym wypadkom.”3

Gdy wypadek był ciężki4, śmiertelny lub zbiorowy (dotyczy co najmniej dwóch członków załogi), pracodawca ma także obowiązek powiadomić inspekcję pracy i prokuraturę. Do obowiązków pracodawcy należy ponadto prowadzenie rejestru wypadków przy pracy oraz przechowywanie (przez 10 lat) protokołu dotyczącego okoliczności wypadku i jego przyczyn. Ponadto zgłoszone zdarzenia powinny wpływać na ocenę ryzyka w karcie charakterystyki ryzyka dla danego stanowiska pracy.

Rejestr zdarzeń niepożądanych

Zbiorczy system raportowania o incydentach w stosunku do członków ZRM z podziałem na rodzaj zagrożenia (agresja słowna, znieważenie, agresja fizyczna, użycie broni, działanie sprawcy pod wpływem substancji psychoaktywnych, kradzież, groźba) pozwala na monitorowanie natężenia zjawiska przemocy na podobnych zasadach jak książka raportów ekspozycji na materiał potencjalnie zakaźny w przypadku zakłuć. Dodatkowo warto w raporcie rozróżnić rodzaj agresji oraz określać na podstawie zebranych danych cechy podwyższonego ryzyka (rejon operacyjny, godziny nocne, ale także np. obecność na dyżurze konkretnej osoby).

W ocenie zagrożenia mógłby także pomóc ogólnokrajowy system anonimowego zgłaszania incydentów dotyczących bezpieczeństwa. Takie narzędzie (EMS Voluntary Event Notification Tool – E.V.E.N.T.) wprowadzono m.in. w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych od 2013 roku. Okresowo o statystykach warto informować organy nadzorujące pracę ZRM: urząd wojewódzki, oddział wojewódzki NFZ, Państwową Inspekcję Pracy i organ założycielski/właściciela firmy.

Schemat wezwania pomocy

Opracowanie schematu wzywania pomocy w przypadku zagrożenia, w tym także w sytuacji z udziałem zakładników, jest jednym z priorytetów przy tworzeniu procedur bezpieczeństwa dla ZRM. Na przykład w londyńskim pogotowiu zespół, który nie może poprosić o pomoc w otwartym komunikacie, używa w komunikacji radiowej określonego słowa „klucza”.

Zaalarmowany dyspozytor powiadamia niezwłocznie policję, która już na etapie wezwania zna jego specyfikę. W niektórych radiach osobistych istnieje także przycisk „emergency”, za pomocą którego informuje się dyspozytora o zagrożeniu i przełącza radio w odpowiedni tryb nadawania, co pozwala na nasłuch i rejestrowanie dźwięku z miejsca zagrożenia. Ponadto w wielu stacjach pogotowia ratunkowego funkcjonują systemy wspierania dowodzenia oparte o aplikacje mobilne na tabletach/smartfonach. Często system statusowy umożliwia zaprogramowanie dodatkowego statusu „Pomoc”, który również może być wykorzystany w sytuacjach zagrożenia. Ważne, żeby zarówno zespoły ratownictwa medycznego, jak i dyspozytorzy byli przeszkoleni w zakresie właściwego postępowania.

Kolejne dostępne rozwiązanie, z którego korzysta m.in. Medyczny Patrol podczas zabezpieczania medycznego Przystanku „Woodstock”, to tzw. finder. Za pomocą przycisku SOS, umieszczonego na niewielkich rozmiarów urządzeniu, można powiadomić centrum dowodzenia o zagrożeniu, podając równocześnie koordynaty GPS. Urządzenie to umożliwia również wykonanie połączenia z wcześniej zdefiniowanym numerem telefonu.

Szkolenia

Na początku warto zorganizować spotkanie z przedstawicielami policji (i/lub straży miejskiej) i omówić z nimi występujące zagrożenia, uzyskać cenne uwagi i propozycje współpracy.

Szkolenia z samoobrony to także bardzo dobry pomysł, aczkolwiek – aby były one skuteczne – powinny odbywać się cyklicznie, być dopasowane do specyfiki pracy ZRM oraz obejmować możliwie dużą liczbę pracowników. Można ponadto rozważyć niektóre z poniższych propozycji:

  • dołączyć szkolenia z samoobrony jako moduł w ramach okresowego szkolenia BHP z omówieniem prawnego aspektu obrony koniecznej
  • zorganizować cykl szkoleniowy dla ochotników poza godzinami pracy; dobre rozwiązanie stanowi dostosowanie zajęć do konkretnych zagrożeń w pracy ZRM
  • zachęcić pracowników do uczęszczania na zajęcia samoobrony/sztuk walki poza godzinami pracy w ramach dofinansowanego karnetu lub karty typu Multisport (daje to możliwość zaproszenia zarówno pracowników etatowych, jak i kontraktowych); dodatkową zachętę stanowi fakt, że regularna aktywność fizyczna pozytywnie wpływa na poprawę kondycji i sprawności oraz umożliwia „rozładowanie” emocji skumulowanych po dyżurze
  • opracować szereg wskazówek (instrukcji ze zdjęciami/szkoleń on-line) obejmujących podstawowe zagadnienia bezpieczeństwa, np. jak się zasłonić dostępnym sprzętem, jak podchodzić do poszkodowanego, kiedy uciekać, jak uciekać, gdzie nosić niebezpieczne narzędzia (np. nożyczki, noże ratownicze) itp.

Szkolenie z samoobrony można połączyć ze szkoleniem dla zespołów w zakresie zakładania kaftana pacjentom chorym psychicznie przy współpracy z policją.

Wciąż niedocenianym aspektem szkolenia są zajęcia psychologiczno-negocjacyjne w zakresie komunikacji w sytuacjach zagrożenia (agresja słowna, groźba, scenariusz zakładniczy). Szkolenia takie są świetną wymianą doświadczeń z policjantami z zespołów negocjacyjnych oraz psychologami. Dzięki nabytym umiejętnościom w wielu przypadkach ratownicy mogliby uniknąć sytuacji niebezpiecznych i eskalacji agresji.

Wezwania „wysokiego ryzyka”

W zapewnieniu bezpieczeństwa zespołu nieocenioną rolę odgrywa dyspozytor lub operator numeru alarmowego przyjmujący zgłoszenie. W przypadkach wezwań do bójek czy ofiar pobicia, w okolice pubów i dyskotek oraz wtedy, gdy podczas rozmowy można wyczuć agresję zgłaszającego (lub jego otoczenia), zawsze warto powiadomić policję.

Dyspozytor powinien ponadto zamieścić odpowiednią notatkę w karcie zlecenia i poinformować zespół radiowo/telefonicznie o możliwości wystąpienia zagrożenia na miejscu zdarzenia.

W ramach współpracy zgłaszający–dyspozytor w przypadku wezwania na adres prywatny dyspozytor może przekazać zgłaszającemu prośbę o zapalenie światła na zewnątrz budynku, zamknięcie zwierząt domowych oraz otwarcie drzwi od wewnątrz. Na przykład w London Ambulance Service jest to standardowa procedura. Treść komunikatu jest nagrana i puszczana automatycznie na zakończenie rozmowy, tak więc nie obciąża dodatkowo dyspozytora.

Lista „niebezpiecznych adresów”

Praktyczne rozwiązanie stanowi utworzenie wewnętrznie w firmie listy niebezpiecznych lokalizacji. Z takiego modelu korzystają m.in. pogotowia ratunkowe w Anglii i Irlandii. Londyńskie pogotowie dysponuje listą 400 adresów, gdzie doszło do incydentu z agresją fizyczną lub werbalną w stosunku do ZRM. Podczas interwencji w tych najgroźniejszych lokalizacjach na miejsce zawsze jest kierowany ZRM i policja. Policjanci wchodzą na miejsce zdarzenia przed ZRM (kierowca ambulansu ma obowiązek zatrzymać się w bezpiecznej odległości od miejsca wezwania do czasu przybycia funkcjonariuszy). W wielu dyspozytorniach medycznych w Polsce obecnie używane oprogramowanie z pewnością umożliwi sporządzenie takiej wewnętrznej listy bezpieczeństwa.

Kampanie społeczne

Nieodzowny element działań z zakresu public relations w sektorze ochrony zdrowia to uświadamianie społeczeństwa, że jakakolwiek agresja w stosunku do załogi ambulansu jest nie tylko niezgodna z prawem, ale utrudnia, a nawet uniemożliwia udzielenie właściwej pomocy osobie poszkodowanej. Przykład stanowią dwie australijskie kampanie medialne „Keep your hands off our Ambos!” i „If you hurt a Paramedic”. Właściwie opracowane kampanie społeczne mogą zwrócić uwagę na istniejący problem i podkreślić brak tolerancji wobec agresywnych zachowań. Warto także, aby rzecznik prasowy pogotowia na bieżąco przekazywał mediom informacje dotyczące napaści, wyniki postępowań sądowych i statystyki zdarzeń.

Niedoceniane możliwości innych służb

W szeregach policji, straży granicznej, straży miejskiej, wojska i innych formacji przybywa ratowników medycznych. Ich częsty problem to brak możliwości praktykowania i doskonalenia kompetencji w zakresie stanów nagłych. Z drugiej zaś strony obserwuje się tendencję do przekształcania podstawowych ZRM w zespoły dwuosobowe, co bezpieczeństwu na miejscu zdarzenia niestety nie sprzyja. Warto więc podjąć próbę wypracowania modelu współpracy służb, polegającego na wprowadzeniu dyżurów ratowników medycznych z innych formacji w karetkach pogotowia. Rozwiązanie to raczej ma charakter regionalny, dlatego też umowa pomiędzy pogotowiem ratunkowym a lokalną jednostką wojskową czy komendą policji, oparta na oddelegowaniu funkcjonariuszy posiadających kwalifikacje do pracy w zespołach wyjazdowych, mogłaby przynieść wiele obopólnych korzyści.

Podobne próby podejmowane w przeszłości uzyskały dobre oceny obu stron. Niewątpliwie trzeci członek zespołu (szczególnie, gdy będzie to ratownik medyczny/pielęgniarz z przeszkoleniem policyjno/wojskowym) może wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa w codziennej pracy ZRM. Taką współpracą można by objąć regiony szczególnie niebezpieczne lub wybrane dni i noce w tygodniu. Podjęcie takich działań może ponadto poprawić integrację pomiędzy poszczególnymi służbami i umożliwić funkcjonariuszom jedynie „gościnnie” przebywającym w karetce utrzymać kompetencje ratownika, na czym im samym i ich pracodawcom powinno zależeć.

„Uzbrojenie się” w procedury

W niektórych krajach załogi pogotowia ratunkowego dysponują całą paletą środków obronnych: od systemów odzieży ochronnej, przez środki przymusu bezpośredniego, do broni palnej włącznie. Szczególny przykład stanowi Izrael, w którym wyposażenie zespołu pogotowia w broń palną nie jest zjawiskiem odosobnionym. Zapewne jest to związane z częstotliwością występowania zjawisk o charakterze kryminalnym (w tym terrorystycznym) lub prowadzonymi stale działaniami wojennymi. W Stanach Zjednoczonych dyskusja na ten temat toczy się od kilku lat, a dotyczy głównie możliwości posiadania nieletalnych środków przymusu bezpośredniego. Na Zachodzie pojawiają się również inne rozwiązania. Dla przykładu Rada Miejska miasta California zakupiła na potrzeby ratowników i policjantów kilka kuloodpornych karetek, a coraz więcej jednostek pogotowia w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii decyduje się na odzież ochronną (stosowanie tkanin o zwiększonej odporności na przecięcie/przebicie ostrym narzędziem czy kamizelki pochłaniające energię przy uderzeniu tępym narzędziem). Obowiązujące w Polsce przepisy nie przewidują wyposażania zespołów ratownictwa medycznego w środki ochrony – gaz pieprzowy, paralizatory czy tasery. Ponadto skuteczne i bezpieczne wykorzystanie tych środków wymaga szeregu szkoleń i wypracowania systemu uzyskiwania odpowiednich kompetencji. Na brak takiego wyposażenia w ambulansach wpływa także postrzeganie w naszym kraju ratownictwa medycznego jako służby niosącej pomoc w stanach nagłego zagrożenia zdrowotnego, nie zaś uzbrojonej formacji przeznaczonej do działań policyjnych. Dlatego też jeśli „zbroić” nasze zespoły ratownictwa medycznego, to na pewno w procedury i sprawdzone wielokrotnie przećwiczone sposoby postępowania.

Dobrze opracowane i ewaluowane procedury i programy szkoleniowe mogą podnieść poziom kompetencji personelu: od prób unikania konfliktu począwszy, poprzez umiejętność mediacji, przestrzegania wypracowanych zasad bezpieczeństwa i dobrych praktyk, odpowiednio szybkie wzywanie wsparcia i umiejętność wykorzystania technik samoobrony, na właściwym zgłoszeniu incydentu kończąc. Ważna jest świadomość, że dbałość o bezpieczeństwo zespołów ratownictwa medycznego nie tylko należy do prawnych i moralnych obowiązków pracodawcy, ale także stanowi wyzwanie dla każdej osoby obejmującej dyżur. Dlatego też warto we własnych jednostkach omówić wprowadzenie nowych rozwiązań i zainicjować proces zmian.


Kampania społeczna „Keep your hands off our Ambos!”; Government of South Australia

Źródła:

1. Ustawa z dnia 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym (tekst jednolity: Dz.U. 2013 poz. 757 z późn. zm.)
2. Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz.U. 1997 nr 88 poz. 553 z późn. zm.)
3. Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (tekst jednolity: Dz.U. 2014 r. poz. 1502 z późn. zm.)
4. Ustawa z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (tekst jednolity: Dz. U. 2015 r. poz. 1242 z późn. zm.) – art. 3 ust. 5 

Leki

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.