Żeby było tak jak było

Krzysztof Bukiel
OZZL

Zmiana ministra zdrowia była po to, aby było tak jak było, ale żeby wydawało się, że jest inaczej.

Przewodniczący OZZL Krzysztof Bukiel. Fot. Włodzimierz Wasyluk

Jedna z dziennikarek całkiem przytomnie zauważyła, że mimo iż premier Morawiecki dokonał zmiany na wielu stanowiskach ministerialnych, nie przedstawił publicznie powodów, dla których te zmiany nastąpiły. Nie wiemy zatem na przykład, dlaczego odwołano dotychczasowego ministra zdrowia i jaki był cel powołania nowego.

Minister Radziwiłł bardzo dobrze wypełniał program PiS i rządu w dziedzinie ochrony zdrowia. Realizował wszystko, co miał zrealizować. Wprowadzał te rozwiązania, które zapowiedziała partia rządząca. Nie załamał się pod naporem protestujących rezydentów, mamiąc ich i zwodząc przez miesiące. Jeżeli nie doprowadził do zapowiadanej likwidacji NFZ, to tylko dlatego, że pewnego dnia prezes PiS zapowiedział, że trzeba to odłożyć do przyszłej kadencji, a wiadomo, że słowo prezesa jest tutaj najważniejsze.

Dlaczego zatem odwołano dotychczasowego ministra i powołano nowego?

Niektórzy twierdzą, że powodem było, iż minister Radziwiłł nie potrafił rozwiązać konfliktu z rezydentami, a nowy minister będzie potrafił to zrobić, uspokajając tym samym nastroje w publicznej ochronie zdrowia. Zastanówmy się jednak, co więcej mógł zrobić minister Radziwiłł, niż zrobił w tym konflikcie. Czy miał rezydentów pobić, zamknąć w więzieniu, przekupić stanowiskami, może zastraszyć czymś? Bo przecież nie mógł spełnić ich podstawowego postulatu i warunku niezbędnego, aby zakończyli swoje protestowanie – nie mógł spowodować, aby nakłady na publiczną ochronę zdrowia wzrosły do 6,8% PKB w ciągu 4 lat, a przynajmniej aby wzrosły do poziomu „minimum minimorum”, jak to określił prezes PiS. Spełnienie tego postulatu zależy bowiem od rządu, nie od ministra zdrowia. Wiedzieli zresztą o tym rezydenci, kierując wielokrotnie apele do kolejnych premierów rządu PiS. Z ministrem zdrowia spotykali się jedynie z powodu swojego dobrego wychowania i aby nie sprawiać wrażenia, że go nie szanują.

I co w takiej sytuacji może z tym protestem rezydentów i fatalną sytuacja sypiącej się publicznej ochrony zdrowia zrobić nowy minister? Oczaruje rezydentów swoją powierzchownością albo miłymi słowami? Wyczaruje dodatkowe pieniądze? Przekona lekarzy, aby wrócili do pracy i jeszcze zrzekli się części wynagrodzenia? Trudno w to uwierzyć. Jeżeli nowy minister zdrowia będzie funkcjonował w tych samych kleszczach finansowych, co poprzedni, to nie zrobi nic ponad to, co mógł zrobić minister Radziwiłł.

Po co zatem była ta zmiana?

Ktoś może powiedzieć, że nowy minister otrzyma dodatkowe środki albo że rząd zmieni swoje stanowisko wobec publicznej ochrony zdrowia i zwiększy teraz wydatki zgodnie z potrzebą, a przynajmniej do poziomu „minimum minimorum” w najbliższym czasie (nie za 8 lat). Jeśli jednak rząd miał taki zamiar, to po co by zmieniał ministra – mógł to wszystko zrobić z ministrem Radziwiłłem, który – jak wspomniałem – okazał się wiernym wykonawcą poleceń partii i rządu. Skoro nie zrobił tego dotychczas, mimo takiego nacisku społecznego, tym bardziej nie zrobi tego teraz.

Wniosek zatem może być tylko jeden: zmiana ministra zdrowia była po to, aby było tak jak było, ale żeby wydawało się, że jest inaczej.

Data utworzenia: 11.01.2018
Żeby było tak jak byłoOceń:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Życie bez opt-out
    Jeszcze kilka miesięcy temu Filip Płużański, rezydent z Łodzi potrafił, biorąc dyżur po dyżurze, przepracować ponad 300 godzin w miesiącu. Dzisiaj, bez klauzuli opt-out, pracuje maksymalnie 48 godzin w tygodniu. Efekty? Znajduje czas na zabawę z dziećmi, na naukę i przede wszystkim znacznie wyżej ocenia swoją pracę z pacjentami.
  • Dlaczego lekarze protestują?
    Do końca listopada lekarze wypowiadają klauzule do umów o pracę, które umożliwiają im prace powyżej 48 godzin tygodniowo. Samorząd lekarski zaapelował w tej sprawie do wszystkich swoich członków, ale w sposób szczególny w akcję zaangażowali się rezydenci. Dla młodych lekarzy to kolejny, po głodówce, etap protestu w sprawie wyższych nakładów na ochronę zdrowia. O co walczą młodzi medycy i dlaczego nie zgadzają się z rządem, który co prawda chce podwyższać publiczne wydatki na zdrowie, ale znacznie wolniej?
  • Rezydenci: Czas na „Zdrowie plus”
    To nie jest protest polityczny. To nie jest protest antyrządowy. Zdrowie nie ma barw politycznych, a my walczymy o zdrowie Polaków – tak, w największym skrócie, można streścić przekaz sobotniej pikiety pod Kancelarią Premiera.
  • Dlaczego lekarze strajkują? Zobacz film studentki medycyny
    Dlaczego lekarze strajkują? O co tak na prawdę walczą? Dlaczego rezydenci zdecydowali się na strajk głodowy? Czy chodzi jedynie o pieniądze? W krótkim filmie studentka medycyny stara się odpowiedzieć na te pytania.

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies