Rezydenci: MZ uwzględniło dużą część uwag

Małgorzata Solecka
Kurier MP

W środę liderzy Porozumienia Rezydentów OZZL spotkali się z ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim, by wyjaśnić kontrowersje wokół projektu nowelizacji tzw. ustawy 6 proc. PKB, dotyczące m.in. dodatków lojalnościowych i podwyżek dla specjalistów. O ustaleniach rozmawiamy z Jarosławem Bilińskim, wiceprzewodniczącym PR OZZL, członkiem Naczelnej Rady Lekarskiej.

Jarosław Biliński. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Małgorzata Solecka: Minister zaprosił rezydentów, żeby...

Jarosław Biliński: Żeby omówić i wyjaśnić wszystkie nieścisłości, jakich dopatrzyliśmy się w projekcie nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych. W spotkaniu uczestniczyli, oprócz mnie, Łukasz Jankowski i Marcin Sobotka. Minister zapewnił, że wszystkie odstępstwa od porozumienia wynikały z błędów komunikacyjnych, nieporozumień urzędniczych, a nie złej woli.

Uwierzyliście?

Szczegółowo omawialiśmy wszystkie kwestie i oczekiwaliśmy konkretów. Wiemy, że słowne zapewnienia to nie wszystko. Będziemy czekać na ostateczny kształt ustawy i rozporządzeń. Dopiero wtedy ocenimy, czy dotrzymano słowa.

W ostatnich dniach media rozpisywały się o konsekwencjach, jakie dla systemu, szpitali, pacjentów przyniesie przepis o gwarantowanej pensji 6750 zł dla specjalistów, którzy podpiszą ze swoim szpitalem umowę o niewykonywaniu świadczeń tożsamych. Rezydenci w swojej opinii do projektu ustawy zwrócili uwagę, że ministerstwo bardzo rozszerzyło definicję świadczeń tożsamych.

Co pozostanie w projekcie, który trafi do Sejmu?

Specjaliści, którzy zobowiążą się do nieudzielania tożsamych świadczeń dostaną wyrównanie do pensji i będą otrzymywać 6750 zł brutto (lub proporcjonalnie mniej, jeśli pracują na część etatu). Usłyszeliśmy, że zostanie zmieniona definicja świadczeń tożsamych tak, by hospicja i ZOL-e nie były wykluczone. Oczywiście POZ i AOS też nie będzie. Tożsame świadczenia będą oznaczać pracę w innym szpitalu, który ma kontrakt z NFZ. Pracę, czyli dyżury.

Szpitale otrzymają pieniądze na wyrównanie pensji poprzez OWU – w mechanizmie takim samym, w jakim otrzymywały na dodatki dla pielęgniarek. Ale minister zapowiedział też, że NFZ zwiększy wycenę świadczeń o 5 proc. – te pieniądze pokryją koszty pochodnych od pensji i wzrostu stawek dyżurowych.

Dla rezydentów jednym z najbardziej palących tematów były dodatki lojalnościowe. Konkretnie – mechanizm ich odpracowywania.

Tak. Wysokość wynagrodzenia rezydentów nie budzi kontrowersji. Natomiast minister obiecał korektę zapisu dotyczącego dodatku lojalnościowego. Nie będzie już wymogu odpracowywania go na pełnym etacie w państwowej placówce w ciągu dwóch lat.

Takiego wymogu nie było w ministerialnym projekcie. Była mowa o odpracowywaniu w wymiarze odpowiadającym minimum jednemu etatowi w placówce funkcjonującej w publicznym systemie, czyli z kontraktem NFZ. Co więc udało się wam w tej sprawie uzyskać?

Zapis będzie bardziej liberalny. Lekarz po specjalizacji będzie mógł rozłożyć okres odpracowania bonu nawet na te pięć lat – pracując na przykład w wymiarze odpowiadającym 2/5 etatu. Będzie wyraźnie sprecyzowane, że bon będzie można odpracowywać w każdej placówce posiadającej kontrakt z NFZ i to niekoniecznie na świadczenia, które wykonuje się w danej specjalizacji. Czyli jeśli prywatna placówka ma kontrakt na POZ, to pracujący tam prywatnie kardiolog czy endokrynolog będzie odpracowywać w ten sposób dodatek lojalnościowy.

Zniknie też zapis, że aby dostać dodatek lojalnościowy, trzeba się będzie rejestrować przez SMK. Zaproponowałem, by podstawą było oświadczenie – i minister wyraził zgodę.

Z kręgów rządowo-parlamentarnych dochodzą do nas głosy, że nie będzie zgody na odpracowywanie bonu w prywatnych gabinetach, działających wyłącznie na zasadach komercyjnych, bez kontraktu.

Walczymy, by to było możliwe, bo taka była wstępna umowa. Minister Łukasz Szumowski sam mówił, że liczy się przede wszystkim praca lekarza w Polsce i że komercyjne placówki też skracają kolejki. Zobaczymy.

Naszym sukcesem jest natomiast to, że lekarz, który będzie musiał zwrócić w całości lub części bon, nie będzie musiał oddawać kwoty podatku. Bo dodatek rezydenci będą otrzymywać w kwocie netto, natomiast w przypadku zwrotu w ustawie zapisana jest kwota brutto. Minister uznał nasz argument, że nie możemy płacić podatku dwa razy. Natomiast składki na ubezpieczenia społeczne trzeba będzie zwrócić. Uznaliśmy, że to trzeba zaakceptować – przecież składki np. zwiększają emerytury.

Co z dyżurami?

Usłyszeliśmy zapewnienie, że zapisy o dyżurach medycznych wejdą w życie zgodnie z porozumieniem. Przejściowo znajdą się w rozporządzeniu o wynagrodzeniach rezydentów, a docelowo w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty, nad którym pracujemy w ministerialnym zespole. Zgodnie z porozumieniem, to znaczy, że nie będzie odbierana pensja za zejścia po dyżurze, oraz zejścia nie będą wydłużały specjalizacji. To wielki postęp w wieloletniej walce o te zapisy.

Kwestią dyżurów lekarskich będzie się zajmował zespół, który minister powołał kilka tygodni temu. Wkrótce ukaże się zmiana zarządzenia, bo Łukasz Jankowski, który został prezesem Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie i ma w związku z tym ogrom pracy zrezygnował z kierowania zespołem i tę funkcję decyzją ministra będę pełnił ja, jako że w Zespole powołanym przez ministra Konstantego Radziwiłła również się tym zajmowałem.

Już w tej chwili wiemy, że ministerstwo przeznaczy pieniądze na pokrycie dwóch obowiązkowych dyżurów medycznych rezydentów, a różnice w pensjach za godziny nocne zostaną zapłacone przez szpitale i zostanie to szczegółowo opisane w ustawie.

Jeśli mówimy „dyżury”, myślimy „opt-outy”.

Dokładnie. W lutym zapisaliśmy w porozumieniu, że „minister zdrowia dołoży wszelkich starań” by w 2028 roku opt-outy zniknęły. Minister zapowiedział, że taki zapis zostanie już w tej chwili wprowadzony do ustawy o działalności leczniczej. To ogromny krok w kierunku normalności, nawet jeśli wiemy, że w każdej chwili ustawę można zmienić. Trudno będzie bowiem bez konsekwencji usunąć ten zapis. Ktoś w tym momencie będzie musiał ponieść konsekwencje, że liczba lekarzy nadal jest za mała.

Uzgodniliśmy również, że w ustawie pojawi się zapis, że ochrona dla lekarza jako funkcjonariusza publicznego będzie obowiązywała przez cały czas udzielania świadczeń zdrowotnych, nie tylko tych wykonywanych w ramach kontraktu z NFZ.

Kolejna kwestia nie dotyczy już ustawy 6 proc. PKB, ale projektu nowelizacji ustawy o wynagrodzeniach minimalnych pracowników wykonujących zawody medyczne.

Dla nas wykluczenie rezydentów z ustawowych gwarancji podwyżek do 2021 roku było i jest nieakceptowalne. I uzyskaliśmy obietnicę, że ministerstwo wycofa się z tego zapisu.

Niezrozumiałe jest, dlaczego ministerstwo wypuszcza projekt ustawy z tyloma błędami w porównaniu do porozumienia tylko po to, by „zrzucić” winę na błędy komunikacyjne i za chwilę go poprawiać. To psuje relacje i wprowadza niepotrzebny chaos, dlatego pan minister, jako odpowiedzialny za prace resortu „zbierał cięgi” za te wszystkie nieścisłości. Trzymamy rękę na pulsie, ale to jest męczące i absorbuje niepotrzebnie uwagę – umowa to umowa, a z ministrem Łukaszem Szumowskim umawialiśmy się dżentelmeńsko. Usłyszeliśmy obietnicę, że wszystko zostanie odkręcone, ale dopóki nie będzie uchwalonej ustawy to poczekamy z ogłoszeniem, że wszystko jest załatwione.

W czwartek wyślemy naszą opinię do projektu w ramach konsultacji publicznych i będziemy czekać na jego poprawienie.

A co z większymi nakładami? Znalazły się te ponad 2 miliardy złotych obiecane w lutym?

2 mld 160 mln zł. Usłyszeliśmy, że w lipcu spłyną do ministerstwa raporty z wykonania ryczałtów i sprawozdania finansowe po wejściu w życie sieci szpitali i wtedy resort zacznie przygotowywać akty wykonawcze, tak aby w okolicach września uruchomić dodatkowe pieniądze na te świadczenia, które są najbardziej potrzebne.

Ministerstwo zdąży z ustawą do końca czerwca?

Obawy, że przed 1 lipca ustawy nie będzie, są uzasadnione. Ale minister zapewnił, że ministerstwo robi wszystko, by Sejm ustawę jednak przed końcem czerwca przyjął. Z tego, co usłyszeliśmy, za dwa tygodnie ma się nią zająć rząd – najpierw oczywiście Komitet Stały Rady Ministrów, potem Rada Ministrów i Sejm. Wszystkie przepisy dotyczące wynagrodzeń lekarzy, dodatków, będą obowiązywać z mocą od 1 lipca, ale wierzymy, że w tak krótkim czasie Sejm ustawę przyjmie, bo było by bardzo niedobrze znów słyszeć tłumaczenia, że z czymś się spóźniono.

Pozostaje nam wierzyć i z ograniczoną dozą zaufania oczekiwać na efekty, ale też mamy świadomość, że wszystkiego musimy pilnować. W piątek jest konferencja uzgodnieniowa, a po niej mamy się skontaktować, żeby ostatecznie przeczytać zapisy w ustawie, aby już żadnych niespodzianek nie było.

Rozmawiała Małgorzata Solecka

Data utworzenia: 06.06.2018
Rezydenci: MZ uwzględniło dużą część uwagOceń:
(4.75/5 z 4 ocen)
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Gotowi na mobilizację
    Zebrani zgodnie przyznali, że na obietnice i działania ze strony rządu można liczyć tylko pod presją. Jest nacisk, jest niepokój, jest protest – są decyzje – mówi o spotkaniu przedstawicieli organizacji lekarskich dr Jarosław Biliński, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL, członek NRL.
  • "Wszystko to odbędzie się kosztem pacjentów"
    Ktoś wymyślił sobie ideę dotyczącą tworzenia Centrów Zdrowia Psychicznego, poszły odgórne dyspozycje, a efekty oceniać będzie się po fakcie. Nikt niestety nie wziął pod uwagę, że może się to skończyć tym, że znacznie więcej pacjentów nagle trafi do szpitali, bo ich stan się znacząco pogorszy. Wszystko to odbędzie się kosztem pacjentów - ostrzega Sławomir Makowski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów.
  • Polacy skazani na kolejki
    Aby dostać się do specjalisty, Polacy muszą poczekać w kolejce średnio ok. 3,4 miesiąca, a na pojedyncze świadczenie gwarantowane - 3,7 miesiąca. To 2 tygodnie, czyli ok. pół miesiąca więcej niż w ubiegłym roku.
  • Bolesna prawda o leczeniu bólu
    Sieć Watchdog Polska wzięła pod lupę problematykę leczenia bólu w polskich szpitalach. Wnioski nie napawają optymizmem – brakuje opracowanych schematów postępowania, personel nie jest szkolony w tym zakresie, a stosowane metody odstają od światowych standardów.