Pracownia czynności dnia codziennego

Anna Górska
Kurier MP

Gotowanie, sprzątanie, kąpiel i słanie łóżka to banalnie proste czynności wykonywane na co dzień. Ale spróbujcie zrobić to wszystko z zamkniętymi oczami.


Źródło: pixabay

  • W Lublinie otwarto tyfloplacówkę, w której osoby słabowidzące i niewidome będą się uczyły życia codziennego na specjalnych sprzętach
  • Osoby niewidome i słabowidzące poznają tutaj różne triki i „patenty”, których będą używać we własnym domu
  • Na powstanie domu treningowego przyznano z dotacji unijnej 26 tys. zł
  • Meble w tyfloplacówce specjalnie zaprojektowano: ich dolne partie są ciemniejsze, górne jaśniejsze
  • Zanim powstała pracownia, nauka samodzielności odbywała się głównie teoretycznie: podczas rozmów z pracownikami lub w ramach krótkich wizyt domowych
  • W Polsce działa tylko kilka takich miejsc, tworzonych z inicjatywy Polskiego Związku Niewidomych

Jak oddzielić żółtko od białka? W internecie można znaleźć opisy co najmniej dwóch metod. Tradycyjna składa się z trzech kroków: najpierw należy rozbić jajko na pół, potem przechylić jedną połówkę skorupki, tak by zostało w niej żółtko, a białko wyciekło do miski i wreszcie ostrożnie przemieszczać żółtko z jednej połówki do drugiej, aż całe białko się oddzieli. Voilà. 30, 40 sekund i gotowe. Drugi sposób jest dla tych, którzy nie boją się ubrudzić sobie rąk, ale cały proces też potrwa nie dłużej niż 30 sekund. Należy rozbić jajko i przelać białko między palcami do przygotowanego naczynia, zatrzymując żółtko na dłoni. A teraz spróbujcie to zrobić z zamkniętymi oczami. Oczywiście postarajcie się, by do naczynia nie wpadła najmniejsza drobinka skorupki. Dla osoby niewidomej ta z pozoru banalna czynność to jedna z najtrudniejszych kuchennych misji. W Lublinie otwarto tyfloplacówkę, w której osoby słabowidzące i niewidome będą się uczyły życia codziennego na specjalnych sprzętach, tak by gotowanie czy sprzątanie, kąpiel lub ścielenie łóżka stały się dla nich czynnościami banalnie prostymi, a one same mogły żyć w pełni samodzielnie.

Formalnie to miejsce nazywa się „pracownią dnia codziennego”, jednak Justyna Szafranek, dyrektorka lubelskiego oddziału Polskiego Związku Niewidomych, preferuje nazwę „dom treningowy”. Na pierwszy rzut oka wygląda on jak zwykłe mieszkanie: aneks kuchenny, jadalnia, sypialnia i łazienka. W tym gustownie urządzonym lokum dominują stonowane barwy. Można śmiało stwierdzić, że nie różni się ono znacząco od typowego mieszkania osoby widzącej. Ale to tylko pozory.

Justyna Szafranek: To prawdziwa pracownia życia codziennego od A do Z. Osoby niewidome i słabowidzące poznają tutaj różne triki i „patenty”, których będą używać we własnym domu. Niektóre urządzenia AGD są drogie, mogą je więc przetestować na miejscu, by sprawdzić przed zakupem, czy faktycznie okażą się przydatne. Uczą się obsługi pralki, lodówki, kuchenki, zmywarki, wagi mówiącej, czytnika kolorów, miernika poziomu cieczy itp. Gotują, pieką, zmywają, nakrywają do stołu, jedzą, ścielą łóżko i oznaczają produkty.

Ale po kolei: aneks kuchenny

Na powstanie domu treningowego przyznano z dotacji unijnej 26 tys. zł – na dobry początek. Na szczęście pomieszczenia nie wymagały generalnego remontu. Ale już na zakup czytników etykiet i nowoczesnej wagi z tarowaniem (wyzerowaniem wagi z pominięciem ciężaru pojemnika lub opakowania) kwota ta była stanowczo za mała. Aby więc dom treningowy spełniał najwyższe standardy i rzeczywiście przygotowywał do samodzielności, wolontariusze, osoby niewidome i słabowidzące oraz ich rodziny postanowili sami uzbierać potrzebną sumę. Jedną z najbardziej zaangażowanych była Danuta Bloch, która zorganizowała publiczną zbiórkę pieniędzy. Ich pozyskiwanie nie szło tak sprawnie, jak się spodziewano, pomogli jednak sprawdzeni darczyńcy.

– Prywatnie prowadzę kocie pogotowie i nie zdarzyło mi się nie uzbierać niezbędnej kwoty na karmę czy leki dla bezdomnych kotów. Kociarzy w Polsce nie brakuje, są solidarni i zawsze pomagają. Gdy poprosiłam ich o wsparcie dla naszej pracowni, też nie odmówili. Porządni z nich ludzie i można na nich liczyć – chwali wolontariuszka.

Dzięki zaangażowaniu Danuty Bloch udało się zakupić specjalne etykiety do pojemników i czytniki. Osoba niewidoma przykłada czytnik do etykiety i słyszy odpowiednią informację: „herbata”, „cukier”, „kawa”. I już bezbłędnie przygotowuje gorący napój, na jaki ma ochotę. Ba, może też zaprosić gości i ich poczęstować. Dla niektórych leżało to poza zasięgiem ich możliwości.

W „kosmicznej” kuchni niewidomi i słabowidzący uczą się przygotowywania posiłków, organizacji przestrzeni, segregacji naczyń, oznaczania przypraw alfabetem Braille’a oraz obsługi małego sprzętu AGD, również udźwiękowionego. Urządzenia dobrano pod kątem ich funkcjonalności dla osób z deficytami wzroku.

– Przygotowaliśmy specjalne nakładki z oznaczeniami brajlowskimi, np. na kuchenkach, tak by osoby niewidome mogły samodzielnie regulować temperaturę piekarnika. Sprzęty, takie jak zmywarki czy pralki, wyposażone są w fizyczne przyciski zamiast dotykowych paneli, co znacznie ułatwia ich obsługę. Posiadamy też udźwiękowione wagi kuchenne oraz nowoczesne urządzenia jak mówiący airfryer – oznajmia z dumą Justyna Szafranek.

Podopieczni uczą się nie tylko gotowania, ale także bezpiecznego korzystania z kuchni. Poznają proste, lecz arcyważne zasady, na przykład, że osoby niewidome bądź słabowidzące powinny używać dalszych palników, by uniknąć poparzenia.

– Jest też jadalnia, w której uczymy kultury spożywania posiłków, prawidłowego posługiwania się sztućcami i radzenia sobie w przestrzeni publicznej – opowiada Danuta Bloch. – Za dziesięć lat czeka mnie życie w całkowitej ciemności. W tyfloplacówce uczę się tego już teraz. Dzięki praktyce życie w ciemności wydaje mi się możliwe, a nawet dość łatwe – zaznacza.

Tracić wzrok dzień po dniu, aż będzie ciemno

Danuta Bloch potrzebowała wielu lat, aby zaakceptować prawdę: ma neuropatię wzrokową i na skutek zmian w mózgu całkowicie straciła wzrok w lewym oku. Lekarze zakładają, że prawe oko posłuży jej jeszcze 10 lat.

Danuta: Miałam 21 lat, gdy nagle coś się zaczęło dziać. Przez całe lata próbowano postawić diagnozę, a ja przestawałam widzieć. Powiększał się ubytek i pogłębiała się moja depresja, a lekarze rozkładali ręce. W którymś momencie nie wstawałam już z łóżka, bo nie wiedziałam, jak żyć bez wzroku. Aż wreszcie pewien neurolog na Śląsku wyjaśnił mój stan. Miał dla mnie dwie wiadomości. Dobra była taka, że wiedział, na co choruję. Zła – że dobrych nowin brak. Wkrótce przestałam widzieć na lewe oko. Całkowicie. To nie tak, że obraz jest rozmyty. To po prostu absolutna ciemność. Nie widzę na przykład, że ktoś nadchodzi z boku albo że coś mija mnie o włos, nie mam więc szansy odruchowo się odsunąć. Zdarza się, że ktoś idący z naprzeciwka liczy, że to ja ustąpię i wtedy dochodzi do zderzenia. Dlatego poruszam się z białą laską, choć moje prawe oko wciąż jeszcze zachowało trochę widzenia.

W Polskim Związku Niewidomych znalazłam się przez przypadek. Przyszłam tu po zaświadczenia, aby uzyskać zniżkę na przejazdy w komunikacji miejskiej. I już zostałam. Dziewczyny przekonały mnie, że wraz z utratą wzroku życie wcale się nie kończy. Czasem mam wrażenie, że dopiero się zaczyna. Mam pracę, przyjaciół, nowe pasje. Pewnie czytelnikom trudno będzie to sobie wyobrazić, ale to prawda. Zimą wybrałam się na lodowisko z grupą osób niewidomych. Wśród nich był Krzysztof, który po raz pierwszy założył łyżwy. Ja nauczyłam się ślizgać jeszcze w dzieciństwie, a mimo to ledwo za nim nadążałam. Z nikim się nie zderzył ani nie stworzył żadnej groźnej sytuacji. Błyskawicznie orientował się, z której strony ktoś nadjeżdża, gdzie jest bramka wjazdowa i tak dalej. Podziwiam go, ale też mam nadzieję, że będę sobie tak samo świetnie radziła.

W Lublinie startuje program Lego Braille Bricks. Zostanę trenerką i będę uczyła dzieci alfabetu Braille’a na klockach LEGO. To świetne ćwiczenie ustawiające dotyk i palce, aby biegle czytać pismo Braille’a. Życie bez wzroku nie jest już dla mnie tragedią.

Uchwyty i kolory

Kolejną częścią domu treningowego jest przestrzeń sypialniana – z łóżkiem, szafą i garderobą – gdzie uczestnicy uczą się ścielenia łóżka, zmiany pościeli oraz segregowania ubrań. Obok znajduje się łazienka, w której ćwiczą codzienne czynności higieniczne: od kąpieli po pielęgnację ciała. Niby dziecinnie proste, ale spróbujcie zamknąć oczy. Jak poustawiać środki higieniczne w łazienkowej szafce, by nie pomylić płynu do płukania tkanin z szamponem? Albo balsamu do ciała z odżywką do włosów?

Ogromne znaczenie mają kolory, a konkretnie kontrasty. W typowym mieszkaniu rzadko stosuje się kontrastowe zestawienia barw, a to właśnie one ułatwiają osobom słabowidzącym orientację w przestrzeni.

– Meble w tyfloplacówce specjalnie zaprojektowano: ich dolne partie są ciemniejsze, górne jaśniejsze. Zastosowano też tradycyjne uchwyty, które sprawdzają się lepiej niż nowoczesne systemy otwierania na dotyk – tłumaczy Justyna Szafranek.

Zanim powstała pracownia, nauka samodzielności odbywała się głównie teoretycznie: podczas rozmów z pracownikami lub w ramach krótkich wizyt domowych. To miało swoje ograniczenia. Teraz uczestnikom oddano do dyspozycji przestrzeń, która jest otwarta codziennie od rana do popołudnia i w której mogą bezpiecznie ćwiczyć, pytać i szukać własnych rozwiązań. Mogą też po prostu porozmawiać z instruktorami o swoich trudnościach. Jak sobie radzili wcześniej? Jakoś musieli – ale nauka często była długa, trudna i pełna bolesnych pułapek.

W Polsce działa tylko kilka takich miejsc, tworzonych z inicjatywy Polskiego Związku Niewidomych. Szkolenie instruktorów odbywa się na szczeblu centralnym, a część okręgów zaczyna uruchamiać podobne placówki. Mimo to, jest ich wciąż zbyt mało. W wielu miejscach pomoc kończy się na stworzeniu aneksu kuchennego – bez szerszego podejścia.

Z lubelskiej pracowni korzystają głównie osoby pełnoletnie: od młodych dorosłych po seniorów. – W przyszłości chcielibyśmy rozszerzyć ofertę także na dzieci i młodzież. Nie ma znaczenia wiek ani stan cywilny, liczy się chęć rozwoju – dodaje dyrektorka lubelskiego oddziału PZN.

Informacje o placówce:

Zajęcia w pracowni prowadzą certyfikowani instruktorzy czynności życia codziennego, w tym tacy, którzy zdobyli umiejętności podczas zajęć projektu „Zrób to sam 2 – szkolenie instruktorów czynności życia codziennego” dofinansowanego ze środków PFRON, a realizowanego przez Polski Związek Niewidomych Instytut Tyflologiczny Centrum Rehabilitacji. W ostatnich trzech latach wyszkolono 32 takich instruktorów.

Tyfloplacówka powstała dzięki środkom z Europejskiego Funduszu Społecznego Plus w ramach projektu „Wsparci więc Aktywni” oraz ze zbiórki społecznej.

30.05.2025
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta
  • Ginekolog – czym się zajmuje, jakie choroby leczy
    Ginekolog to lekarz zajmujący się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem chorób żeńskiego układu rozrodczego. Opiekuje się pacjentkami w każdym wieku – przeprowadza regularne badania kontrolne, pomaga w doborze metod antykoncepcji, diagnozuje przyczyny zaburzeń miesiączkowania oraz niepłodności, rozpoznaje i leczy choroby nowotworowe żeńskiego układu rozrodczego. Dba również o prawidłowy przebieg ciąży, porodu i połogu.
  • Psychiatra – czym się zajmuje, kiedy szukać pomocy
    Psychiatra to lekarz, który zajmuje się badaniem, diagnostyką i leczeniem zaburzeń i chorób psychicznych. Objawy, które sugerują konieczność konsultacji z psychiatrą to m.in. zaburzenia nastroju, lęk, zaburzenia snu, uzależnienia, przewlekłe uczucie zmęczenia. Wizyta u psychiatry nie wymaga skierowania.