Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Zdrowa podwyżka

Łukasz Andrzejewski
specjalnie dla MP.PL

Podnoszenie podatków i walka z nałogiem nikotynowym mają jedną wspólną cechę – są paradoksalne.


Fot. Agnieszka Sadowska/ Agencja Gazeta

Ich generalny cel jest słuszny z punktu widzenia interesu społecznego. Redystrybucja poprawia jakość usług publicznych dostępnych dla wszystkich, niezależnie od jakichkolwiek czynników różnicujących ludzi. Z dobrych dróg korzysta zarówno ten, kogo do domu z firmy wiezie kierowca, jak i ten, kto po pracy wsiada do miejskiego autobusu. Natomiast ograniczanie palenia papierosów ponad wszelką wątpliwość poprawia bezpieczeństwo zdrowotne i wpływa na długość oraz jakość życia całej populacji.

Z drugiej strony zarówno zwiększanie obciążeń podatkowych, jak i zaostrzanie restrykcji wobec palaczy i przemysłu tytoniowego, budzą podobny sprzeciw, jakoby stanowiąc atak na, swoją drogą instrumentalnie interpretowaną, wolność: gospodarczą i osobistą. I właśnie dlatego i jedno, i drugie wymaga wrażliwego i wieloaspektowego podejścia. Przed wszystkim umiejętności budowy nowego kontekstu, który wynika z decyzji o podniesieniu podatków i systematycznym rozszerzenia katalogu ograniczeń dla palaczy.

Dawne obietnice i nowe wyzwania

Na początku nowej kadencji rząd Mateusza Morawieckiego, niezależnie od urzędowego optymizmu i profetycznego tonu exposé, ma kilka poważnych, bo strukturalnych problemów, od rozwiązania których zależy utrzymanie poparcia. Przede wszystkim – Zjednoczonej Prawicy kończą się środki, a apetyt wyborców, rozbudzony kampanijnymi obietnicami, jedynie się wyostrzył. Aby spełnić zapowiedzi sprzed wyborów, rząd, który nie ma przecież własnych pieniędzy, musi sięgnąć do kieszeni obywateli. Wcześniej Prawo i Sprawiedliwość też zwiększało różne obciążenia fiskalne. Zwykle lepiej lub gorzej, ale jednak zawsze w zawoalowany sposób. Teraz musi zrobić to otwarcie i na stole od razu wylądowały trzy propozycje.

Rządzący rozpoczęli tę niewdzięczną pracę od propozycji zmian w ustawie o funduszu wsparcia niepełnosprawnych, z którego mają być finansowane również emerytury – zwłaszcza trzynaste, których utrzymanie obiecał w kampanii Jarosław Kaczyński. Następnie na chwilę wrócił pomysł zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS dla najlepiej zarabiających. Jednak projekt autorstwa PiS jeszcze zanim trafił pod obrady Sejmu, zdążył podzielić koalicję rządzącą, zwrócić publiczną uwagę na argumenty lewicy i w konsekwencji został wycofany we wtorek wieczorem.

Niezależnie od dynamiki sejmowych napięć obie propozycje są spójne z dotychczasowymi działaniami Prawa i Sprawiedliwości. Zarówno bowiem niepełnosprawni, jak i tym bardziej elitarna grupa najlepiej zarabiających na pewno nie są faworytami ani nie stanowią wyborczej bazy niezbędnej w utrzymaniu władzy przez partię Jarosława Kaczyńskiego.

Inaczej sprawa wygląda z trzecim sposobem, dzięki któremu uda się zwiększyć wpływy do budżetu. Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło również propozycję podniesienia akcyzy na alkohol i papierosy. To dobra, potrzebna i również odważna decyzja. Wyższe opodatkowanie powszechnie konsumowanych dóbr nigdy nie będzie politycznie opłacalne. Jednak niezależnie od faktycznych motywów i celów ustawodawcy, jest to wreszcie krok w dobrą stronę, dzięki któremu polityka zdrowotna, po spełnieniu kilku warunków, może wiele zyskać. I to pod każdym względem.

Podatkowe „sprawdzam”

Szczególnie interesujące są konsekwencje podniesienia akcyzy na papierosy. Od Brazyli Bolsonaro, przez Rosję Putina i Chiny Jinpinga, aż po Węgry Orbana i Czechy Babiša, na całym świecie nieliberalne rządy, nawet jeśli pozostają w otwartym konflikcie ze społeczeństwem, nadzwyczaj dobrze układają sobie relacje z wielkim przemysłem, który, podobnie jak współcześni autokraci, wybiórczo traktuje reguły demokracji i jednocześnie cynicznie rozgrywa społeczne potrzeby i emocje. Obok przemysłu spożywczego, paliwowego i zbrojeniowego i chemicznego, branża tytoniowa jest tradycyjnie silna i skuteczna w lobbowaniu na rzecz własnych interesów, które nijak się mają do nawet najskromniej projektowanej i marnie realizowanej polityki zdrowotnej.

Do tej pory kolejne rządy doskonale zdawały sobie sprawę z zagrożeń, ale nie podejmowały żadnych zdecydowanych czy radykalnych (wzorem krajów północy Europy) działań i mimo relatywnie restrykcyjnej ustawy o zakazie palenia, koncerny tytoniowe nie mają w Polsce źle. Pojawiła się wreszcie szansa na zmianę tej – dosłownie i w przenośni – niezdrowej sytuacji.

Na potwierdzenie i dla przypomnienia garść bolesnych faktów. Palenie tytoniu jest odpowiedzialne za 700 tys. zgonów w Unii Europejskiej i ponad 57 tys. w Polsce. Około 50 proc. palaczy umiera przedwcześnie, a aż jedna trzecia zgonów wśród mężczyzn jest spowodowana paleniem. Mimo że – według badania CBOS – palimy mniej, a odsetek palących wynoszący obecnie 26 proc. nie odbiega od średniej w krajach Unii i mimo rosnącej świadomości zagrożeń dla zdrowia, nałóg nikotynowy cały czas nie został zmarginalizowany.

Jednak poza niewielką grupą zaangażowanych ekspertów nikt nie mówi wprost o faktycznej radykalizacji polityki antytytoniowej na wszystkich jej poziomach, a nie jedynie tym fiskalnym. W czasie exposé Morawiecki wielokrotnie zapowiadał skok rozwojowy – niestety ani słowem nie wspomniał o cywilizacyjnej zmianie, jaką byłoby całkowite uwolnienie Polaków od dymu papierosowego. To tylko dzisiaj może wydawać się utopijne, ale patrząc na same tylko konsekwencje zdrowotne i fakt, że większości z nich można uniknąć, nie ma żadnego powodu, by papierosy – w formie tradycyjnej i nie mniej groźnej elektronicznej – były towarem powszechnie dostępnym bez właściwie żadnych skutecznie egzekwowanych ograniczeń. Planowane podniesienie akcyzy to dobry pomysł, który jednocześnie prowokuje pytania o kolejne decyzje i działania rządu w kwestii ograniczenia palenia, czyli wprost – poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego.

Uniwersalne korzyści antynikotynowej rewolucji

Zwiększenie obciążeń podatkowych związanych z paleniem, chociaż politycznie nie stanowi popularnego rozwiązania, jest decyzją minimalizującą odpowiedzialność władzy w obliczu pytań o skuteczność działań państwa na froncie walki z nałogiem nikotynowym. Obciążenia ekonomiczne, bezpośrednie informowanie o konsekwencjach palenia i ograniczenia w możliwości reklamowania produktów tytoniowych, to działania jakkolwiek niezbędne i wprost zalecane przez WHO, ale siłą rzeczy również reaktywne, bo skoncentrowane na ewolucyjnej dekonstrukcji kolejnych elementów istniejącej kultury palenia. Tymczasem idzie o działanie radykalne – jak rzadko dobrze widziane w polityce publicznej.

Jest jeszcze jeden dotychczas niedoceniany kontekst planowanych zmian. Walka z paleniem ma szansę stać się elementem, ważnej i otwarcie wyrażanej w politycznym planie Prawa i Sprawiedliwości, konserwatywnej rewolucji obyczajowej. Zamiast tracić czas i energię na walkę z ideologicznymi fantazmatami, Zjednoczona Prawica może skupić się na realnym wrogu – wciąż swobodnie rozprzestrzeniającym się nałogu nikotynowym.

Palenie, kiedyś kojarzone z manifestacją indywidualizmu i wolności, jest tak naprawdę demonstracją braku odpowiedzialności za własne zdrowie i jawnie wrogim gestem wobec bezpieczeństwa pozostałych, zwłaszcza niepalących. Bierni palacze również ponoszą koszty zdrowotne przebywania, nawet mimowolnie, w towarzystwie uzależnionych od nikotyny. Mają np. od 20 do 30 proc. większą szansę zachorowania na raka płuc – jedną z głównych chorób odtytoniowych. Trudno też zrozumieć, dlaczego aparat państwa słusznie i z całą mocą ściga piractwo drogowe stanowiące zagrożenie dla życia i zdrowia innych użytkowników dróg, a wobec palaczy pozostaje nadzwyczaj zachowawczy i delikatny.

Wśród ekspertów zdrowia publicznego od dawna popularny jest postulat tworzenia „mody na niepalenie”. To propozycja tyle słuszna, co zbyt ostrożna i łagodna względem zagrożenia i braku jakichkolwiek korzyści wynikających z palenia tytoniu. Potrzebna jest nowa kultura niepalenia, której założenie jest proste – papieros stanowi bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia, a cel jednoznaczny – Polska całkowicie wolna od nikotynizmu. Oczywiście, szalenie trudno jest to przeprowadzić. Ale trzeba przynajmniej próbować. Tym bardziej, że wizja budowy „nowego państwa dobrobytu” systematycznie przedstawiana przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, silnie akcentujących konieczność większej regulacji rynku i powrotu do bardziej aktywnego zaangażowania instytucji publicznych, to dobry punkt wyjścia.

Znów jednak przypomnienie – na pewno nie będzie łatwo, bo zacząć trzeba od przyjęcia do wiadomości, że istnieje obszar wolnego rynku, który jest ekonomicznie bardzo atrakcyjny i jednocześnie społecznie niebezpieczny, a dostęp do niego powinien być systematycznie ograniczany. Jak trudno jest tak skrótowo nakreśloną teorię przekuć w praktykę, przekonuje Roddey Reid w brawurowej książce o globalnym wymiarze polityki antynikotynowej. Skuteczna walka z paleniem wymaga bowiem zmiany myślenia o zasadach regulacji gospodarki i podstawowych zadaniach odpowiedzialnego państwa. Radykalizacja przepisów nie dotyka tylko palących i przemysłu tytoniowego. Oznacza przede wszystkim konieczność zgodnego i solidarnego uznania, że w imię zdrowia publicznego trzeba realnie ograniczyć relację popytu i podaży w określonym obszarze gospodarki – ze wszystkimi konsekwencjami, włącznie z finalnie mniejszymi wpływami do budżetu i wycofaniem koncernów tytoniowych oraz innych, związanych z nimi przedsiębiorstw.

Tylko na takim gruncie możliwe jest wytworzenie zdrowej kultury, która po latach przyniesie znaczący skutek w postaci mniejszej zachorowalności na raka płuca, krtani, choroby serca i inne związane w istotnej mierze z paleniem.

Test intencji

Czy propozycja podwyżki akcyzy na produkty stanowiące zagrożenie dla zdrowia oznacza, że rząd wreszcie będzie bardziej koncentrował się na tym dotychczas zaniedbywanym obszarze, pokażą kolejne decyzje. W podwyżce podatków kluczowe jest to, w jaki sposób rząd zarządzający publicznymi pieniędzmi udowodni, że dobrze je wydaje. Zakładając, że intencją Morawieckiego jest poprawa sytuacji zdrowotnej Polaków, a nie jedynie znalezienie nowego źródła finansowania własnego poparcia, należy oczekiwać energicznych działań z zakresu zdrowia publicznego. Trzeba dodać – bardzo potrzebnych i długo wyczekiwanych.

Nie trzeba szukać daleko. Problemem nie jest w Polsce jedynie nikotynizm i budzące skrajny niepokój liczby dotyczące stylu i zakresu konsumpcji alkoholu, lecz również – otyłość. Z powodu nadwagi lub otyłości cierpi 65 proc. mężczyzn i około 50 proc. kobiet. Mimo tego i wielu zapowiedzi w przeszłości, wciąż nie doczekaliśmy się nawet projektu ustawy o podatku od produktów zawierających wysoką zawartość cukru. Nie pojawiły się też żadne regulacje dotyczące np. obecności w przestrzeni publicznej automatów z przekąskami – głównie przetworzonymi, wysokokalorycznymi, czyli po prostu niezdrowymi. W wielu instytucjach, w tym szkołach czy uczelniach wyższych, łatwiej kupić paczkę chipsów i batonik z kilkuletnią datą przydatności do spożycia, niż napić się wody mineralnej. W tym obszarze państwo nawet nie pozoruje działań. Tymczasem problemy i generalny schemat ich rozwiązania są podobne, jak w przypadku aktywnej polityki antynikotynowej. Trzeba zmienić nawyki, wprowadzić nowe regulacje i zamierzyć się z równie silnym lobby globalnych producentów żywności.

Bardzo liczę na intensywną dyskusję i ponadpartyjny kompromis wobec planów podniesienia akcyzy na alkohol i papierosy. Opozycja nie tylko na tym nie straci, lecz przeciwnie – zyska nową szansę, by zadawać pytania i jednocześnie bezpośrednio oczekiwać od rządu Morawieckiego dalszej konsekwencji i determinacji w walce o poprawę standardów zdrowia publicznego.

W czwartek 21 listopada obchodzony był Światowy Dzień Rzucania Palenia.

22.11.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Jak przebiega szybka ścieżka onkologiczna?
    Do skorzystania z szybkiej ścieżki (terapii) onkologicznej uprawnia karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO), zwana zieloną kartą. Założenie jest takie, że od wpisania pacjenta na listę oczekujących na konsultację specjalisty do postawienia diagnozy nie może minąć więcej niż 7 tygodni.
  • Specjaliści i skierowania
    Mój stan zdrowia się pogorszył, czy mogę się starać o przyjęcie przez specjalistę poza kolejnością? Czy można samodzielnie wybrać miejsce badań, na które skierowanie wydał lekarz specjalista?