Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Ratownicy medyczni: ciągle brakuje sprzętu

18.03.2020
Karolina Krawczyk
Kurier MP

– Władze szpitali robią, co mogą, żeby dostarczyć nam sprzęt, ale wciąż brakuje niemal wszystkiego: kombinezonów, masek, płynów do dezynfekcji – mówią ratownicy medyczni z Zielonej Góry. Niemal w całym kraju sytuacja wygląda podobnie.

Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Personel zielonogórskiego SOR-u, żeby uzupełnić braki sprzętowe, zorganizował zbiórkę na jednym z portali fundraisingowych. „Sprzęt jednorazowy szybko się kończy. Prawdopodobnie go zabraknie” – czytamy w opisie zbiórki. Organizatorzy zapewniają, że pieniądze zostaną przekazane m.in. na zakup masek z filtrami FFP3 oraz kombinezony i gogle zapewniające bezpieczeństwo ratownikom, którzy walczą na pierwszej linii frontu z koronawirusem.

Braki w podstawowym wyposażeniu zgłaszają również ratownicy z północy Polski. – W naszej jednostce każde użycie kombinezonów spotyka się z oburzeniem ze strony kierownictwa, które neguje zasadność korzystania z nich – mówi Filip Milczarek, ratownik medyczny ze Stargardu. Jak zauważa, oprócz sprzętu brakuje także procedur postępowania m.in. w przypadku ucieczki pacjenta z oddziału. – Taka sytuacja miała miejsce w Szczecinie. Pacjent oddalił się, wychodząc przez szatnię przeznaczoną dla personelu. Zapytaliśmy personel szpitala, co mamy robić. Po prostu kazali nam wracać do bazy, bo nikt nie wiedział, jak właściwie należy postąpić – mówi ratownik. – Na szczęście dzięki pomocy policji po kilku godzinach udało się złapać uciekiniera i zbadać go pod kątem SARS-CoV-2. Tym razem wynik był ujemny – dodaje.

– Nie ma co ukrywać, że procedury kuleją. Problem pojawia się chociażby w sytuacji, gdy konieczna jest rozmowa telefoniczna z dyspozytorem. Jak mam odbierać telefon, skoro jestem ubrany w kombinezon? Muszę liczyć na wsparcie kierowcy. Poza tym naukowcy powtarzają, że wirus utrzymuje się na powierzchniach kilka-, kilkanaście godzin. Tymczasem my musimy przekazać na SOR lub Izbę Przyjęć dokumentację medyczną w wersji papierowej – mówi.

Milczarek podkreśla, że sama procedura osłuchania pacjenta wymaga rozszczelnienia kaptura kombinezonu, co wiąże się z bezpośrednim ryzykiem zakażenia. – Poza tym brakuje chociażby punktów przejściowych na stacjach, czyli miejsc, w których moglibyśmy odkazić zewnętrzną część ubrań. To szczególnie ważne podczas wezwań, w czasie których pacjent neguje objawy zakażenia koronawirusem i odmawia przewozu do szpitala – dodaje.

Masek zaczyna brakować także w szpitalu powiatowym w Oświęcimiu. – Chodzi m.in. o maski FFP2, FFP3, maski chirurgiczne. Niedługo zabraknie też płynu do fumigacji. Kombinezony są, ale w małych ilościach. Dezynfekcja też już na wykończeniu. Szukamy, dzwonimy, gdzie się da. Na chwilę obecną było kilka podejrzeń koronawirusa, ale na szczęście brak potwierdzonych przypadków – mówi Piotr Wędzina, kierownik Pogotowia Ratunkowego w Oświęcimiu.

Dramatyczna sytuacja jest również w Zawierciu. – Brakuje wszystkiego: masek, kombinezonów, płynów do dezynfekcji. Koszmar. Zwracamy się o pomoc do lokalnych radnych, firm, sponsorów o dostarczenie do stacji pogotowia ratunkowego w Zawierciu wszystkiego, co jest niezbędne do ochrony pracowników i pacjentów – apeluje Ewa Pająk, pielęgniarka.

SOR 4 Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu to jeden z wyjątków. – U nas brakuje masek, przydział na 12h to jedna maseczka chirurgiczna! Reszta sprzętu na tę chwilę jest – donosi Kuba Jaskólski.

Robert Koim, pracownik pogotowia w Rudzie Śląskiej: – Na naszej stacji brakuje przede wszystkim środków dezynfekcji, zarówno dla personelu jak i do odkażania powierzchni. Brakuje ŚOI. Dyrekcja rozkłada ręce i wydziela pojedyncze sztuki. Jak nie załatwimy sami, to nie ma na co liczyć, bo nigdzie nie ma sprzętu. Zaczynają się już apele do firm i osób prywatnych.

Niepokojące informacje docierają też z Brzegu. – Na cały powiat przypadają trzy ambulanse – mówi Paweł Gałuszka, ratownik medyczny. – W zapasie mamy 15 kombinezonów, 14 masek FFP3, 25 litrów płynu do dezynfekcji ambulansu i zaledwie litr płynu do dezynfekcji rąk. Ponadto 300 sztuk masek chirurgicznych i 10 flizelinowych koszul – wylicza. Znacznie dłuższa jest lista potrzeb: niezbędne jest doposażenie zespołów w botki ochronne, gumowe obuwie (tych nie ma wcale), maski FFP2 i FFP3, okulary ochronne, przyłbice. O płynie do dezynfekcji rąk nie wspominając.

– Wielu z nas pracuje w półmaskach lub maskach z filtropochłaniaczem, które są naszą prywatną własnością. Co drugi wyjazd mogę określić jako wyjazd wysokiego ryzyka, ze względu na m.in. niedostatecznie zebrany wywiad przez dyspozytora. Poza tym wzywający okłamują nas i nie mówią, że np. niedawno wrócili z zagranicy – dodaje Gałuszka. – Dyspozytorzy nie mają jeszcze nawyku zbierania wywiadu epidemiologicznego. Kiedy dopytujemy o ryzyko zakażenia koronawirusem, często słyszymy: „jedźcie sprawdzić”. W takich warunkach pracujemy.